Wpis bez togi #2 – Klienci „nie mam czasu”

Czasami zastanawiam się, dlaczego my, Polacy, tak rzadko korzystamy z usług prawników. Oczywiście moje rozmyślania nie są jedynie akademickie, wręcz przeciwnie, mają wymiar praktyczny i leżą w ścisłym centrum mojego zainteresowania. Bo przecież częstsze korzystanie z profesjonalnego doradztwa prawnego oznacza więcej potencjalnych klientów, również dla mnie 🙂 Samorządy zawodowe radców prawnych i adwokatów czynią od pewnego już czasu wysiłki, żeby przybliżać społeczeństwu ideę korzystania z pomocy prawnej i podnosić świadomość co do praw, jakie przysługują na co dzień każdemu z nas, w najróżniejszych sytuacjach w jakich się znajdujemy lub ze względu na role, jakie pełnimy. Stąd radcowie prawni w szkołach gimnazjalnych i średnich, prowadzący lekcje o prawie, czy konkurs z wiedzy o prawie, zorganizowany po raz pierwszy w szkołach w całym kraju. Tego rodzaju akcje edukacyjne mają zaprocentować za kilkanaście lat wychowaniem pokolenia, które będzie bardziej świadome roli prawa w codziennym życiu i korzyści, jakie płyną z pomocy profesjonalistów.

Tylko czy branża prawnicza jest tu jedyna? Czy nie jest tak, że Polacy generalnie unikają korzystania z usług profesjonalistów, próbując na własną rękę (nierzadko z zadowalającym nawet skutkiem) poradzić sobie z problemem? Rzadko kiedy idziemy do informatyka, próbując raczej popytać po znajomych czy przeczytać w sieci, jak rozwiązać problem. Do lekarza też idziemy tylko wtedy, gdy choroba jest naprawdę poważna i domowe sposoby oraz dr Google rozkładają nad nią bezradnie ręce. Elektrykę i hydraulikę też każdy „prawdziwy facet” naprawia na własną rękę (o ile właśnie nie zalewa go woda).

Właśnie – woda. Do prawnika też wielu klientów trafia wtedy, gdy rura pękła, a woda zalewa całe mieszkanie. Albo gdy tolerowany przez lata drobny przeciek zdążył już zniszczyć podłogę, a pęknięcia nie da się już łatwo (i tanio) usunąć. Podczas gdy większości problemów prawnych można zaradzić znacznie wcześniej niż na etapie, gdy stają się one faktycznie poważnymi problemami. Czy to przez napisanie dobrej umowy, weryfikację stanu prawnego nieruchomości bądź spółki, polubowne zakończenie sporu, czy udzielenie wyczerpującej i zrozumiałej porady prawnej. Wówczas jest dużo czasu i wiele możliwych dróg postępowania, podczas gdy „pęknięta rura” oznacza zwykle jedynie próbę minimalizowania strat i kosztów, przy dużym nakładzie pracy (a więc czasu i, o ironio, pieniędzy), bez szans na prawdziwe „wygranie” sprawy.

Czasami słyszę, że ktoś ma sprawę dla prawnika i będzie musiał się nią zająć, ale obecnie nie ma czasu/jest zajęty/musi to ogarnąć. Klienci „nie mam czasu” pozwalają na to, by przeciek niszczył ich mieszkanie. Nawet do tego stopnia, że gdy wreszcie dzwonią do prawnika (bo robią to, w końcu!), to sprawa jest już przedawniona… Problem tkwi chyba znów w naszej mentalności, bo przecież prawnik jest właśnie od tego, by Twoją sprawę ogarnąć i się nią zająć. Prawnik nie zajmie Ci wiele czasu, bo to on będzie pracował nad Twoją sprawą a nie Ty. To korzyści płynące z usług profesjonalisty. Wystarczy więc zgarnąć do pudełka wszystkie dokumenty i przynieść je prawnikowi. On już je przejrzy i powie Ci, co najlepiej z nimi zrobić 🙂

Jeżeli więc masz jakąś sprawę do prawnika, jakąś rurę która przecieka, ale jeszcze (na szczęście!) nie eksplodowała, to zadzwoń/przyjdź/napisz sms-a/cokolwiek, ale skonsultuj się z profesjonalistą. Niekoniecznie ze mną, choć z radością Ci pomogę 🙂 Ale odezwij się do kogoś i pozwól prawnikowi działać, nim będzie za późno. Wierz mi, że warto.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Be First to Comment

Zostaw komentarz