Kategoria: Wpisy bez togi

Zapewne kojarzysz togi prawnicze, bo natknąć się na nie można nie tylko w sądzie, ale też skacząc po kanałach telewizji czy spotykając na ulicy spieszącego gdzieś na sprawę mecenasa. Ale czy wiesz, co oznaczają poszczególne kolory, jakie przedstawiciele zawodów prawniczych „noszą” zapięte pod szyją? Skąd się wzięły te specyficzne stroje? I kiedy tak właściwie prawnicy zakładają togi, bo przecież nie siedzą w nich chyba w swoich kancelariach ani nie noszą ich w domowym zaciszu? A może noszą?

Nie, nie noszą. A przynajmniej nie powinni 🙂 Toga jest bowiem przeznaczona wyłącznie na rozprawy sądowe i tylko w tych okolicznościach powinna być noszona (pomijając oficjalne wydarzenia z udziałem przedstawicieli samorządów zawodowych). Strój ten ma na celu pomóc w zachowaniu powagi na sali sądowej, czyni też zadość ustalonej tradycji i przypomina noszącym go osobom, że wykonują zawód zaufania publicznego i można oraz należy oczekiwać od nich profesjonalizmu. Zwłaszcza właściwego zachowania, także w życiu prywatnym, z togą powieszoną w szafie.

Ustawa o radcach prawnych mówi o „stroju urzędowym radców prawnych biorących udział w rozprawach sądowych”, a odpowiednie rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości precyzuje, że chodzi o togę, czyli o „suknię fałdzistą z lekkiego czarnego materiału wełnianego lub wełnopodobnego”, posiadającą liczne kontrafałdy, a przy kołnierzu wszyty żabot z ciemnoniebieskiego jedwabiu. Kolor żabotu oznacza przynależność do poszczególnych profesji prawniczych. Radcowie prawni noszą się na niebiesko, adwokaci na zielono, sędziowie na fioletowo (z wyjątkiem sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którzy mają żaboty w barwach narodowych, biało-czerwone), a prokuratorzy na czerwono. Od czasu do czasu spotkać się można również z kolorem błękitnoszarym – posługują się nim profesjonalni pełnomocnicy reprezentujący interesy państwa – radcowie Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej.

A skąd toga w ogóle się wzięła? Pierwsze wzmianki o togach na terenie naszego kraju wskazują na adwokatów z Galicji, którzy na początku XX wieku wywołali nie lada zamieszanie swoim pomysłem, by do sądów zakładać te specyficzne stroje. Pozwolono im na to, jednak zwyczaj ten nie przyjął się w innych regionach. Do czasu. Albowiem w 1929 r. do praktyki polskiego wymiaru sprawiedliwości wprowadzono togi sędziowskie, prokuratorskie i adwokackie. I zaczęło się na dobre. W międzyczasie zanikł adwokacki biret (zakładany w okresie międzywojennym w czasie mowy obrończej adwokata), a przedstawiciele palestry zastąpili swój pierwotny czarny kolor żabotu współczesną zielenią. Pojawił się też zawód radcy prawnego (o którym szerzej pisałem tutaj) i jego własna radcowska toga.

Dzień, w którym po raz pierwszy założyłem togę i złożyłem ślubowanie radcowskie był dniem wyjątkowym. Zwieńczeniem długiej edukacji i wielu poświęceń, by móc rzetelnie i z ogromną satysfakcją wykonywać wymarzony sobie zawód. Choć nigdy nie przypuszczałem, że przyjdzie mi kiedyś nosić suknię, choćby i fałdzistą 😉

I tylko jedno pytanie nie daje mi spokoju… jak tę suknię porządnie złożyć?

Wspaniałego tygodnia Ci życzę!

„Radca prawny zobowiązany jest wykonywać czynności zawodowe sumiennie oraz z należytą starannością uwzględniającą profesjonalny charakter działania” (art. 12 ust. 1 Kodeksu etyki radcy prawnego). Powyższy cytat jest tylko jednym z wielu podobnych obowiązków, zawartych w ustawie o radcach prawnych, kodeksie etyki czy regulaminie wykonywania zawodu, których celem jest zagwarantowanie rzetelnego wykonywania zawodu radcy prawnego w interesie jego klientów. Jednym z obowiązków każdego radcy prawnego, mającym służyć realizacji ww. celu, jest obowiązek doskonalenia zawodowego. I właśnie o nim chciałem dzisiaj krótko napisać, w ramach cyklu wpisów „bez togi”.

Być może w ogóle nie wiedziałeś, że taki obowiązek istnieje. A on istnieje, i ma się całkiem dobrze, wymagając by nawet doświadczeni radcowie, którzy na salach sądowych i w okopach swoich kancelarii zjedli zęby, musieli regularnie odświeżać wiedzę i podnosić kwalifikacje. Nie tylko we własnym zakresie.

Ustawa o radcach prawnych stanowi, że do zadań samorządu radcowskiego należy m.in. doskonalenie zawodowe radców prawnych. Zadanie to z perspektywy poszczególnych radców konkretyzuje kodeks etyki, który nakazuje radcom dbać o rozwój zawodowy poprzez kształcenie ustawiczne i branie udziału w szkoleniach zawodowych na zasadach określonych przez właściwy organ samorządu. Takim organem jest Krajowa Rada Radców Prawnych, a jej orężem stosowny regulamin. Według jego postanowień doskonalenie zawodowe odbywa się w ramach trzyletnich cyklów szkoleniowych (z końcem tego roku kończy się właśnie jeden z nich), w czasie których trzeba zdobyć określoną liczbę punktów. Doskonalenie zawodowe może być realizowane w różnorodnych formach, począwszy od klasycznych szkoleń, konferencji i seminariów, przez szkolenia e-learningowe, na studiach podyplomowych i publikacjach kończąc. Podnosić swoje kompetencje można jako uczestnik lub prowadzący, wszak każda z tych form wiąże się ze zgłębianiem wiedzy.

Szkolenia organizowane przez podmioty niezależne od samorządu są niżej punktowane, a samorząd sprawuje nad nimi ograniczony nadzór. Jednocześnie wymaga się, by co najmniej połowa wymaganych punktów została uzyskana w ramach doskonalenia organizowanego przez samorząd radcowski.

Zapytasz jednak, co w przypadku gdy radca prawny nie wywiąże się z obowiązku doskonalenia zawodowego? Pytanie słuszne, bo obowiązek bez kary grożącej za jego niedopełnienie bywa bagatelizowany, nawet wśród przedstawicieli zawodów zaufania publicznego. Odpowiem więc, że sankcja jest. Co więcej, jest stosowana w praktyce. Po zakończeniu każdego cyklu szkoleniowego samorząd sporządza wykazy radców prawnych, którzy nie wypełnili obowiązku doskonalenia zawodowego, i przekazuje je okręgowym rzecznikom dyscyplinarnym w celu ewentualnego wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. I takie postępowania są wszczynane, a biorąc pod uwagę obiektywność naruszenia – na ogół wymierzane są kary.

W praktyce liczba punktów wymaganych do zdobycia nie jest wygórowana i wielu radców prawnych zdobywa ich znacznie więcej, dążąc do tego, by posiadać rzetelną i zawsze aktualną wiedzę na temat prawa. Zwłaszcza w obszarach, w których na co dzień świadczą pomoc prawną. Z drugiej strony pewne minimum gwarantuje, że każdy radca, czy tego chce czy nie, powinien od czasu do czasu wziąć udział w szkoleniu. Choćby po to, by nie narażać się na postępowanie dyscyplinarne. A skutek – służy naszym klientom.

Warunki do spełnienia ww. obowiązku są. Przykładowo, znana mi oferta szkoleń organizowanych przez Okręgową Izbę Radców Prawnych w Warszawie jest bardzo bogata i naprawdę każdy może znaleźć w niej coś dla siebie. Osobiście zdobyłem już liczbę wymaganych punktów, jednak to nie powstrzyma mnie przed zdobywaniem kolejnych, bo po prostu warto. A klientom warto korzystać z usług radców prawnych, choćby z tego powodu, że stale pogłębiają oni swoją wiedzę, a co za tym idzie zwiększają bezpieczeństwo swoich klientów. Czy tego chcą, czy nie 😉

Pozdrawiam Cię serdecznie!

PS Inne wpisy z cyklu wpisów bez togi znajdziesz tutaj i tutaj. Być może również Cię zainteresują.

Czasami zastanawiam się, dlaczego my, Polacy, tak rzadko korzystamy z usług prawników. Oczywiście moje rozmyślania nie są jedynie akademickie, wręcz przeciwnie, mają wymiar praktyczny i leżą w ścisłym centrum mojego zainteresowania. Bo przecież częstsze korzystanie z profesjonalnego doradztwa prawnego oznacza więcej potencjalnych klientów, również dla mnie 🙂 Samorządy zawodowe radców prawnych i adwokatów czynią od pewnego już czasu wysiłki, żeby przybliżać społeczeństwu ideę korzystania z pomocy prawnej i podnosić świadomość co do praw, jakie przysługują na co dzień każdemu z nas, w najróżniejszych sytuacjach w jakich się znajdujemy lub ze względu na role, jakie pełnimy. Stąd radcowie prawni w szkołach gimnazjalnych i średnich, prowadzący lekcje o prawie, czy konkurs z wiedzy o prawie, zorganizowany po raz pierwszy w szkołach w całym kraju. Tego rodzaju akcje edukacyjne mają zaprocentować za kilkanaście lat wychowaniem pokolenia, które będzie bardziej świadome roli prawa w codziennym życiu i korzyści, jakie płyną z pomocy profesjonalistów.

Tylko czy branża prawnicza jest tu jedyna? Czy nie jest tak, że Polacy generalnie unikają korzystania z usług profesjonalistów, próbując na własną rękę (nierzadko z zadowalającym nawet skutkiem) poradzić sobie z problemem? Rzadko kiedy idziemy do informatyka, próbując raczej popytać po znajomych czy przeczytać w sieci, jak rozwiązać problem. Do lekarza też idziemy tylko wtedy, gdy choroba jest naprawdę poważna i domowe sposoby oraz dr Google rozkładają nad nią bezradnie ręce. Elektrykę i hydraulikę też każdy „prawdziwy facet” naprawia na własną rękę (o ile właśnie nie zalewa go woda).

Właśnie – woda. Do prawnika też wielu klientów trafia wtedy, gdy rura pękła, a woda zalewa całe mieszkanie. Albo gdy tolerowany przez lata drobny przeciek zdążył już zniszczyć podłogę, a pęknięcia nie da się już łatwo (i tanio) usunąć. Podczas gdy większości problemów prawnych można zaradzić znacznie wcześniej niż na etapie, gdy stają się one faktycznie poważnymi problemami. Czy to przez napisanie dobrej umowy, weryfikację stanu prawnego nieruchomości bądź spółki, polubowne zakończenie sporu, czy udzielenie wyczerpującej i zrozumiałej porady prawnej. Wówczas jest dużo czasu i wiele możliwych dróg postępowania, podczas gdy „pęknięta rura” oznacza zwykle jedynie próbę minimalizowania strat i kosztów, przy dużym nakładzie pracy (a więc czasu i, o ironio, pieniędzy), bez szans na prawdziwe „wygranie” sprawy.

Czasami słyszę, że ktoś ma sprawę dla prawnika i będzie musiał się nią zająć, ale obecnie nie ma czasu/jest zajęty/musi to ogarnąć. Klienci „nie mam czasu” pozwalają na to, by przeciek niszczył ich mieszkanie. Nawet do tego stopnia, że gdy wreszcie dzwonią do prawnika (bo robią to, w końcu!), to sprawa jest już przedawniona… Problem tkwi chyba znów w naszej mentalności, bo przecież prawnik jest właśnie od tego, by Twoją sprawę ogarnąć i się nią zająć. Prawnik nie zajmie Ci wiele czasu, bo to on będzie pracował nad Twoją sprawą a nie Ty. To korzyści płynące z usług profesjonalisty. Wystarczy więc zgarnąć do pudełka wszystkie dokumenty i przynieść je prawnikowi. On już je przejrzy i powie Ci, co najlepiej z nimi zrobić 🙂

Jeżeli więc masz jakąś sprawę do prawnika, jakąś rurę która przecieka, ale jeszcze (na szczęście!) nie eksplodowała, to zadzwoń/przyjdź/napisz sms-a/cokolwiek, ale skonsultuj się z profesjonalistą. Niekoniecznie ze mną, choć z radością Ci pomogę 🙂 Ale odezwij się do kogoś i pozwól prawnikowi działać, nim będzie za późno. Wierz mi, że warto.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Witaj na blogu, miło Cię widzieć! Dzisiejszym wpisem chciałbym zapoczątkować cykl luźniejszych treści, nie dotyczących bezpośrednio tematyki bloga, lecz poruszających zagadnienia szeroko pojętego wykonywania zawodu radcy prawnego, widzianego niejako od kuchni, a więc – „bez togi”. Tak się bowiem składa, że radca prawny, podobnie jak adwokaci, sędziowie czy prokuratorzy, zobowiązany jest do „przywdziewania” w czasie rozpraw sądowych stosownej togi, z właściwym tylko dla radców niebieskim żabotem. Dlatego też wymyślając nazwę dla cyklu artykułów pomyślałem o wpisach „bez togi”, a więc bez formalizmów i przepisów, a swobodniej, tak „po prostu”. Żebyś mógł lepiej poznać mnie i moją pracę, taką na co dzień i od święta, czy może lepiej: w kancelarii i na rozprawie, często w drugim końcu kraju.

Na dobry początek chciałem Ci wyjaśnić, kim tak w ogóle jest radca prawny. Być może nie miałeś dotąd okazji korzystać z pomocy radcy prawnego lub też zastanawiasz się, czy nie lepiej udać się do adwokata, bo to przecież „postać znana”, a radca? Któż to taki? No właśnie, przekonaj się sam 🙂

Swego czasu babcia zapytała mnie, kim będę jak już skończę „tę moją aplikację”. Jeżeli zdam egzamin zawodowy zostanę radcą prawnym, babciu – odpowiedziałem. „Ale to znaczy kim? Adwokatem? Prokuratorem? Sędzią?” – dopytywała babcia. „Nie babciu, radcą prawnym. Po prostu”.

Kim więc jest ten zgoła mityczny radca prawny? Jak możesz wywnioskować z powyższego nie jest on ani adwokatem, ani prokuratorem, ani sędzią. Nie jest też komornikiem. Radca prawny jest całkowicie samodzielnym i odrębnym od powyższych zawodem prawniczym. Obok adwokata, i na równi z nim, radca prawny wykonuje swój zawód polegający na świadczeniu pomocy prawnej na rzecz osób indywidualnych, przedsiębiorców, spółek, czy urzędów. Na równi z adwokatem radcy prawnemu przysługuje tradycyjny tytuł „mecenasa”. Porównując zawód radcy prawnego do innych, lepiej znanych zawodów prawniczych, najbliżej mu właśnie do adwokata. Radca prawny dysponuje bowiem dokładnie tymi samymi uprawnieniami, co adwokat. Co więcej, w odróżnieniu od adwokata może być zatrudniony na podstawie umowy o pracę. Często jest to wykorzystywane w urzędach czy w firmach, które zatrudniają radców prawnych jako wewnętrznych profesjonalnych prawników, tzw. „in house’ów”.

Tak więc radca prawny nie tylko udziela porad prawnych, sporządza umowy i opinie prawne dla Klientów, lecz również reprezentuje ich w postępowaniach sądowych (zarówno w sprawach karnych, cywilnych, jak i administracyjnych) i w postępowaniach przed wszelkimi urzędami. Dlatego z każdym problemem prawnym można przyjść do radcy prawnego po pomoc.

Wykonywanie zawodu radcy prawnego podlega dodatkowo odpowiedzialności dyscyplinarnej za zachowania niezgodne z zasadami etyki zawodowej. Jest on bowiem zawodem zaufania publicznego. Podstawową zasadą wykonywania zawodu jest świadczenie pomocy prawnej rzetelnie, uczciwie, z należytą starannością, bezwzględnie dochowując tajemnicy zawodowej, i z zachowaniem ostrożności, by nie działać w konflikcie interesów, a więc na przykład dla różnych Klientów, których interesy są ze sobą sprzeczne. Radca prawny musi ponadto dbać o godność wykonywanego zawodu zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym.

Radcy prawni prowadzą również sprawy z urzędu i działają często pro bono, między innymi w ramach corocznej akcji „Niebieski Parasol”, czy też przy centrach prawnych pro bono lokalizowanych przy Okręgowych Izbach Radców Prawnych (między innymi przy OIRP w Warszawie).

Jeżeli więc nie słyszałeś do tej pory o radcach prawnych, to mam nadzieję, że nieco przybliżyłem Ci ich pracę. W każdym sądzie można spotkać postaci w togach z niebieskim kolorem pod szyją. Wystarczy się rozejrzeć. A jak masz problem prawny – śmiało idź do radcy 🙂

Pozdrawiam Cię serdecznie.