Kategoria: Nowelizacje przepisów

Lato w pełni, ale komornicy nie robią sobie wakacji i ciężko pracują. A kto pracuje, ten czasem popełnia błędy. Jak każdy. Co więc zrobić, gdy masz wrażenie, że komornik w Twojej sprawie naruszył przepisy i postąpił niewłaściwie? Oczywiście wnieść skargę na czynności komornika! Najlepiej po wcześniejszej konsultacji z radcą prawnym, bo później może być za późno, by naprawić błędy, jakie możesz popełnić na samym początku.

Moi Klienci przychodzą do mnie na różnych etapach sprawy, czasami dosłownie w ostatniej chwili. Kiedy minęły już różne terminy na wnioski dowodowe czy uzupełnienie braków formalnych. Co wtedy? Bierzemy byka za rogi i wykorzystujemy wszystkie pozostałe nam opcje, walcząc do końca! Każdemu Klientowi gratuluję, że zdecydował się przyjść do prawnika. Nie ważne na jakim etapie, ważne że przyszedł. Gratuluję i dziękuję za okazane mi zaufanie. A na przyszłość doradzam, by z kolejną sprawą walił od razu prosto do mnie.

Bo wtedy można uniknąć różnych małych błędów, potocznie nazywanych kruczkami prawnymi, przez które sprawa nierzadko trafia do kosza i nie ma co po niej zbierać. W najlepszym zaś razie załatwienie sprawy przeciąga się niemiłosiernie i bardzo komplikuje. Nie warto, zwłaszcza gdy chodzi o duże (lub ostatnie) pieniądze.

Dziś chciałem przestrzec Cię przed jednym z takich małych błędów, jakim jest niewłaściwe wniesienie skargi na czynności komornika. Po lekturze nawet bez pomocy radcy prawnego będziesz o jeden krok do przodu. A temat jest istotny, bo przepisy zostały znowelizowane w 2016 r. i dziś można mieć wątpliwości, które z nich stosować – stare czy nowe?

Do rzeczy zatem – gdzie wnosi się skargę na czynności komornika? Wszystko zależy od tego, kiedy w Twojej sprawie zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne. Jeżeli:

  • przed 8 września 2016 r. – skargę wnosi się do właściwego sądu rejonowego,
  • 8 września 2016 r. lub później – skargę wnosi się do komornika, którego działanie lub zaniechanie chcesz zaskarżyć.

Jak więc widzisz moment złożenia samej skargi na czynności komornika nie ma znaczenia. Liczy się data wszczęcia postępowania egzekucyjnego, wobec którego sprawa o rozpoznanie Twojej skargi jest incydentalna. Wpadkowa. I przez to nie ma znaczenia dla wyboru właściwych przepisów. Tak przynajmniej sprawę rozumieją sądy, które zdążyły wypowiedzieć się w temacie. I sądy w sprawach moich Klientów. A mnie ich argumenty w pełni przekonują.

Na marginesie, Twoją skargę i kiedyś i teraz (po nowelizacji) ostatecznie rozpozna sąd. Skarga przysługuje bowiem do sądu, ale wnosi się ją do sądu lub komornika (jak wyjaśniłem powyżej). Subtelna różnica. Niewielka, ale znacząca. Prawda? 🙂

Życzę Ci pozytywnego rozstrzygnięcia Twojej sprawy i udanego tygodnia!

Znaczna część postępowań egzekucyjnych dotyczy egzekucji zaległych alimentów. Najwyższy więc czas, by na blogu poświęconym dochodzeniu wierzytelności pojawił się temat związany z niepłaceniem alimentów. Od razu z przestrogą dla dłużników alimentacyjnych i wskazówką dla uprawnionych do alimentów: kiedy niepłacenie alimentów stanowi przestępstwo i czym może się to skończyć. We wpisie poruszę też temat uchwalonej już zmiany przepisów, która czeka na publikację w Dzienniku Ustaw. Zapraszam do lektury!

Przestępstwo niealimentacji jest zawarte w art. 209 Kodeksu karnego i w obecnej, jeszcze obowiązującej postaci określa czyn sprawcy polegający na uporczywym uchylaniu się od wykonywania nałożonego ustawą lub wyrokiem sądu obowiązku alimentacji. Przepis wymaga również, by uchylanie się od alimentacji powodowało narażenie uprawnionego na niemożność zaspokojenia jego podstawowych potrzeb życiowych.

Ściganie sprawcy przestępstwa niepłacenia alimentów odbywa się co do zasady na wniosek pokrzywdzonego, a sam czyn zagrożony jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności do lat 2.

Uporczywość wymaga, by niepłacenie alimentów wiązało się ze złą wolą sprawcy i wielokrotnością (długotrwałością) unikania płacenia alimentów. Na podstawie orzecznictwa sądów przyjmuje się, że uporczywe uchylanie się ma miejsce przy co najmniej 3 miesięcznej zwłoce w zapłacie.

Samo uchylanie się oznacza natomiast, że sprawca musi działać w zamiarze bezpośrednim z winy umyślnej. Czyli sprawca musi po pierwsze: móc zapłacić alimenty (mieć majątek, uzyskiwać wynagrodzenie etc.), a po drugie: nie płacić ich, mimo takiej możliwości. Chodzi więc o świadome nie płacenie alimentów pomimo posiadania wystarczającej ilości pieniędzy, by móc realizować ten obowiązek.

Planowana nowelizacja przepisów zakłada m.in.:

  • usunięcie wymogu uporczywości uchylania się od płacenia alimentów (ale zamiast tego wprowadza wymóg powstania zaległości w płaceniu alimentów w wysokości co najmniej za 3 okresy),
  • rozszerzenie karalności na niepłacenie alimentów wynikających z ugody zawartej przed sądem i z umowy z uprawnionym,
  • obniżenie zagrożenia karą w podstawowej wersji przestępstwa do roku (zamiast 2) pozbawienia wolności,
  • wprowadzenie możliwości nie karania za przestępstwo, jeżeli sprawca dobrowolnie zapłaci całość zaległych alimentów w terminie 30 dni od przesłuchania go w charakterze podejrzanego.

Czy zmiana przepisów przyniesie pozytywne efekty? Zobaczymy. Z jednej strony pozorne usunięcie wymogu uporczywości (przez zastąpienie innym wymogiem, co sprowadza się do konieczności nie płacenia alimentów przez co najmniej 3 miesiące) nie stanowi istotnej zmiany, z drugiej jednak wprowadzenie możliwości odstąpienia od karania w zamian za dobrowolną zapłatę alimentów może wpłynąć mobilizująco na część sprawców. Oby tak się właśnie stało.

Podstawowym problemem przy tego typu sprawach pozostaje (nowelizacja nie zmienia tego w żaden sposób) udowodnienie oskarżonemu, że miał możliwość płacenia alimentów i celowo tego nie robił. Powszechne jest bowiem podejmowanie przez dłużników alimentacyjnych (i innych dłużników) pracy „na czarno” oraz ukrywanie majątku. I dopóki będzie istniało społeczne przyzwolenie dla unikania płacenia swoich długów, tak długo egzekucja będzie mało skuteczna, a samo istnienie przestępstwa niealimentacji – niewiele pomoże uprawnionym.

Jeżeli Ty lub Twoje dziecko nie otrzymujecie należnych Wam alimentów i po lekturze wpisu czujesz, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa niealimentacji na Waszą szkodę – może warto skorzystać z pomocy radcy prawnego? Nieodmiennie polecam korzystanie ze wsparcia profesjonalistów, nie tylko w dziedzinie prawa.

Na początku lutego Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało kolejną nowelizację prawaskrócenie terminów przedawnienia długów, zmianę sposobu liczenia i przerywania ich biegu, dalszą ochronę praw dłużników. To już nie jest wrażenie, lecz po prostu fakt – coraz trudniej być wierzycielem, coraz więcej się od wierzycieli wymaga (wiedzy i pieniędzy), podczas gdy dłużnicy otrzymują od państwa coraz to nowe podarki (tu i tu). Dla niektórych zapowiada się kolejna gwiazdka.

Planowane zmiany zakładają m. in.:

  • skrócenie ogólnego terminu przedawnienia zobowiązań z 10 lat do lat 6,
  • skrócenie terminu przedawnienia prawomocnego wyroku sądu (tytułów egzekucyjnych) z 10 lat do lat 3 – o dotychczasowym stanie prawnym w tym zakresie pisałem tutaj,
  • badanie przez sąd przedawnienia roszczenia z urzędu, a nie na zarzut podniesiony przez dłużnika!
  • bieg przedawnienia ma się rozpoczynać nie od dnia wymagalności roszczenia, lecz od chwili, w której wierzyciel dowiedział się o roszczeniu i o osobie zobowiązanej do zapłaty – kończyć zaś zawsze z końcem roku kalendarzowego,
  • zawezwanie do próby ugodowej nie będzie powodowało przerwania biegu przedawnienia, a jedynie jego zawieszenie na czas postępowania pojednawczego i wydłużenie o 6 miesięcy od dnia zakończenia tego postępowania,
  • przekazanie przez bank komornikowi zajętych na rachunku pieniędzy dłużnika zostanie opóźnione o 14 dni, dając dłużnikowi czas na wniesienie ewentualnego sprzeciwu.

Nowelizacja planowo ma wejść w życie jeszcze w pierwszej połowie 2017 r.

Co to oznacza w praktyce? Że nie ma na co czekać i trzeba jak najszybciej kierować wszelkie roszczenia do sądu, a uzyskane wyroki przekuwać w tytuły wykonawcze (wyroki z klauzulą wykonalności) i wnosić do komornika. Nawet jeżeli nie posiadasz informacji o majątku dłużnika lub ukrywa on swój majątek, ale jest choćby łut szansy na to, że majątek taki istnieje – rozważ koniecznie próbę egzekucji, bo a nuż okaże się ona skuteczna. Może skarga pauliańska pomoże? A niedługo możesz nie mieć już szansy spróbować.

Wraz z informacją o planowanych zmianach w prawie w internecie pojawiły się komentarze publicystów, m. in. na stronie Rzeczypospolitej (tu i tu). Odnosząc się do zalinkowanych artykułów, wyrażone poglądy świadczą moim zdaniem o oderwaniu od rzeczywistości obrotu prawnego i braku odpowiedniej wiedzy na temat istoty prawa, choć przedstawiona w nich wizja jest nader korzystna dla dłużników.

Nie jest tak, że dłużnicy nie korzystają z zarzutu przedawnienia – chyba że mówimy o tych spośród nich, którzy nie dochowują minimalnych wymagań i nie aktualizują informacji o swoim adresie zamieszkania, nie podejmują korespondencji i generalnie bierni są wobec dochodzonych przeciwko nim roszczeń. Z własnej winy. Pozostali bowiem podnoszą zarzut przedawnienia często i gęsto, nie bacząc czy ma on jakiekolwiek podstawy, z tzw. „ostrożności procesowej”. Zarzut nic nie kosztuje i wbrew opiniom mediów dłużnicy bardzo dobrze wiedzą o jego istnieniu, nawet jeżeli nie do końca rozumieją jak działa.

Stwierdzenie, że dłużnik nie może bronić się przed roszczeniem, bo nagle pojawia się komornik a dłużnik dowiaduje się o jakimś stary wyroku – również wprowadza w błąd. Bowiem dłużnik choćby minimalnie interesujący się swoimi sprawami zawsze ma okazję do obrony przed roszczeniem. Po pierwsze dłużnik taki wie, że ma długi (bo sam je zaciągnął!). Po drugie, może się im przeciwstawić na drodze postępowania sądowego, jak i egzekucyjnego. Stąd wprowadzanie kolejnych terminów „zawieszenia” w toku egzekucji jedynie opóźni zaspokojenie wierzyciela i zaangażuje organy wymiaru sprawiedliwości w dodatkową pracę.

Badanie przedawnienia przez sąd z urzędu oznacza powrót do stanu prawnego sprzed 1 października 1990 r., do czasów które szczęśliwie odeszły. Na studiach uczono mnie o zobowiązaniach naturalnych – o koncepcji, według której przedawnione roszczenie nie przestaje istnieć, a jedynie traci możliwość skorzystania z przymusu państwowego w postaci pomocy właściwych organów w odzyskaniu długu. Dług przedawniony nie może być skutecznie dochodzony w sądzie, bo dłużnik może podnieść zarzut przedawnienia. Ale samo roszczenie istnieje w dalszym ciągu i jeżeli dłużnik zechce dobrowolnie oddać, co otrzymał, lub nie podniesie ww. zarzutu – to wierzyciel odzyska, co mu się należy. Czy upływ czasu wpływa na fakt, że ktoś pożyczył od kogoś pieniądze, nie ważne czy 200 zł czy 200 000 zł, i ich nie oddał? Czy rzeczywiście okres przedawnienia powoduje, że pieniądze te nie należą się wierzycielowi, a dłużnik uzyskuje do nich prawo? Upływ czasu sprawia, że dłużnik je „zarobił”, zapracował na nie? A gdzie pacta sunt servanda i zwykła ludzka przyzwoitość?

W końcu – nie jest tak, że wierzyciel zwleka z wszczęciem egzekucji i dochodzeniem swojej wierzytelności, bo „zapomniał”, albo miał lepsze rzeczy do roboty. Wierzyciel dochodzi sprawy w sądzie, ponosząc koszty sądowe i koszty wynagrodzeń prawników, po to, by odzyskać swój majątek. I jeżeli nie wszczyna egzekucji to tylko dlatego, że dłużnik nie posiada majątku lub też skutecznie majątek ukrywa. Wówczas tylko długi okres przedawnienia prawomocnego wyroku chociaż minimalnie zabezpiecza interesy wierzyciela, dając mu nadzieję, że może za kilka lat sytuacja dłużnika się poprawi i będzie mógł spłacić dług lub też dłużnikowi „powinie się noga” i na jaw wyjdzie jakiś cenny składnik jego majątku. To też presja dla dłużnika, żeby spłacił długi i mógł normalnie, legalnie pracować i funkcjonować. Skrócenie terminu przedawnienia i sposobu jego badania zachęca dłużnika do tego, by „przeczekać” i doczekać wolności finansowej, mimo że co wziął, to wziął…

Wierzyciele, którzy nie zorientują się na czas w zmianie prawa, mogą nawet nie zauważyć, że ich pieniądze, również te wydane na sprawę w sądzie i pomoc prawnika, przestały istnieć.

Egzekucja długów w Polsce może i przypomina Dziki Zachód, ale jest to Dziki Zachód napadów na dyliżanse i mieścin, w których nie ma szeryfa, a władzę sprawują kowboje-rabusie. Smutny to Dziki Zachód, zły.

Celem każdego postępowania egzekucyjnego jest zaspokojenie wierzyciela, a żeby to osiągnąć potrzebna jest współpraca wierzyciela z komornikiem, tak na płaszczyźnie wskazywania informacji o majątku dłużnika, składania właściwych wniosków egzekucyjnych, jak i terminowego uiszczania niezbędnych zaliczek na wydatki gotówkowe. Dziś chciałbym napisać kilka słów o jednym ze sztandarowych wniosków egzekucyjnych stosowanych praktycznie w każdej egzekucji – o zajęciu wierzytelności z tytułu nadpłaty lub zwrotu podatku.

Powyższa egzekucja z wierzytelności jest dokonywana przez komornika sądowego poprzez jej zajęcie. Komornik wysyła w tym celu do naczelnika właściwego urzędu skarbowego wezwanie do potrącania zajętej wierzytelności dłużnika i przekazywania jej na rachunek bankowy komornika. Chwilą dokonania zajęcia jest moment doręczenia wezwania urzędowi skarbowemu. Co istotne, od pewnego już czasu cała korespondencja z organami podatkowymi, zarówno wychodząca od komornika, jak i przychodzącą od organu, przybiera postać komunikacji elektronicznej. Znacząco przyspiesza to cały proces i obniża jego koszty, z pożytkiem dla wszystkich stron postępowania egzekucyjnego.

Dawniej wniosek o zajęcie wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku bywał mało skuteczny. Wynikało to z przyjętej w orzecznictwie interpretacji świadczeń periodycznych (że nadpłata i zwrot podatku do nich nie należą) oraz tezy o braku możliwości prowadzenia egzekucji z ekspektatywy prawa (a więc z wierzytelności przyszłych, które jeszcze nie powstały). Urzędy skarbowe, opierając się na wyrokach sądowych, kwestionowały możliwość zajmowania przez komorników wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku jeżeli prawo do tych świadczeń jeszcze nie powstało. Innymi słowy, jeżeli zajęcie wpłynęło do urzędu skarbowego przed złożeniem przez dłużnika deklaracji podatkowej, z której wynikało by prawo do zwrotu na jego rzecz, to zajęcie nie było skuteczne, a urząd nie przekazywał pieniędzy komornikowi. Nawet jeżeli za czas jakiś deklaracja faktycznie wpłynęła, a dłużnikowi przysługiwał zwrot. Zajęcie było skuteczne tylko pod warunkiem, że zostało doręczone organowi podatkowemu w okresie pomiędzy doręczeniem deklaracji podatkowej dłużnika a wypłatą zwrotu dłużnikowi. Stąd komornicy często powtarzali zajęcia, próbując „wstrzelić się” w odpowiednie okno czasowe. Nie było to ani tanie (koszty doręczeń korespondencji) ani praktyczne rozwiązanie. I mimo odpowiedniej staranności zwrot podatku mógł z łatwością „wymknąć się” z rąk komornika.

Po nowelizacji mamy doręczenia elektroniczne i – co bardzo ważne – skuteczność zajęcia również co do wierzytelności przyszłych, wynikających z nadpłaty lub zwrotu podatku powstałych w ciągu roku od dnia dokonania zajęcia. Takie rozwiązanie ustawowe pozwala komornikowi na dokonanie skutecznego zajęcia i to przy wysłaniu jednego tylko wezwania do urzędu skarbowego. Jeżeli egzekucja potrwa dłużej niż rok (co się zdarza), to zajęcie takie trzeba będzie ponowić. Ale jest to dużo mniej uciążliwe niż dawniej.

Oczywiście dla skutecznej egzekucji z ww. wierzytelności niezbędne jest prowadzenie przez dłużnika działalności gospodarczej lub posiadanie pracy. Bo bez tego nie będzie nadpłaty ani zwrotu podatku.

Warto również wiedzieć, że przepisy Ordynacji podatkowej stanowią, że pierwszeństwo przed zajęciem takich wierzytelności mają roszczenia publicznoprawne – urząd skarbowy z nadpłaty/zwrotu podatku najpierw pokrywa zaległości podatkowe i bieżące zobowiązania podatkowe dłużnika, a dopiero potem – o ile coś zostało – przekazuje to komornikowi.

Mimo powyższych ograniczeń zajęcie wierzytelności dłużnika wobec organu podatkowego pozostaje jednym z najczęściej stosowanych wniosków egzekucyjnych. Zwłaszcza, że nie wiąże się z dodatkowymi kosztami po stronie wierzyciela. Celne i zróżnicowane wnioski egzekucyjne podnoszą prawdopodobieństwo wyegzekwowania roszczenia, dotarcia do majątku dłużnika, a to jest zadaniem każdego profesjonalnego pełnomocnika reprezentującego wierzyciela.

Wspaniałego tygodnia Ci życzę!

PS Zobacz również inne artykuły o wnioskach egzekucyjnych – o egzekucji z rent i emerytur, oraz z rachunków bankowych dłużnika (tutaj i tutaj).

Zastanawiałeś się może, czy egzekucja prowadzona wobec emerytów i rencistów bywa skuteczna? Osoby starsze, pobierające świadczenia z ubezpieczeń społecznych, często nie dysponują znaczącym majątkiem, a wysokość świadczeń też nie należy do wysokich. Jednakże podstawową zaletą prowadzenia egzekucji wobec dłużnika będącego emerytem lub rencistą jest pewność przynajmniej niewielkich comiesięcznych spłat, przekazywanych wierzycielowi przez komornika. Bo chociaż świadczenia nie są na ogół wysokie, to są pewne i stabilne. A więc również Ty możesz liczyć na pewną, choć niewielką spłatę swojej wierzytelności.

Oczywiście dłużnicy i na to potrafią znaleźć sposób, a doświadczony radca prawny lub adwokat może podpowiedzieć im adekwatne rozwiązania. Dziś chciałem jednak napisać o rozwiązaniu systemowym, które chroni każdego zadłużonego emeryta lub rencistę. A która to ochrona od 1 lipca 2017 r. zostanie jeszcze zwiększona, gwarantując dłużnikom, że więcej pieniędzy pozostanie w portfelu po wizycie komornika.

Ustawodawca przewidział bowiem tzw. kwoty wolne od egzekucji i potrąceń, dzięki czemu w chwili obecnej powyższe świadczenia z ubezpieczeń społecznych są wolne w części odpowiadającej 50% kwoty najniższej emerytury lub renty (zależnie od rodzaju pobieranego przez dłużnika świadczenia) przy potrącaniu należności alimentacyjnych oraz innych niż należności alimentacyjne, egzekwowanych na podstawie tytułów wykonawczych (np. nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności).

Uchwalona już zmiana przepisów przewiduje wzmocnienie ochrony dłużników poprzez zwiększenie kwoty wolnej od egzekucji i potrąceń – z 50% do 75% kwoty najniższego świadczenia. Przy czym nowa kwota wolna dotyczyć będzie wyłącznie egzekucji świadczeń innych niż alimentacyjne. Egzekucja alimentów nadal pozostanie na dotychczasowym poziomie.

Znowelizowane przepisy znajdą zastosowanie nie tylko do nowych postępowań egzekucyjnych, ale również do spraw już wszczętych, będących w toku – wejdą one w życie 1 lipca 2017 r.

Jeżeli jesteś dłużnikiem – powyższa wiadomość powinna Cię ucieszyć. Pamiętaj aby przypilnować, czy po zmianie przepisów organy egzekucyjne pozostawią Ci odpowiednią część świadczeń, potrącając resztę w toku egzekucji.

Jeżeli jesteś wierzycielem – dobrze wiedzieć, dlaczego egzekucja ze świadczeń emerytalno-rentowych zacznie przynosić niższe spłaty. Warto również rozumieć mechanizmy egzekucji z rent i emerytur, aby móc oszacować, czy w Twojej sprawie jest to właściwy sposób prowadzenia egzekucji.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło niedawno projekt całkowicie nowej ustawy o komornikach sądowych, która miałaby obowiązywać już od 1 stycznia 2017 r., zastępując obecnie stosowaną ustawę z 1997 r. I choć aktualne prawo z pewnością wymaga wielu zmian, to trudno mi uwolnić się od niepokojącej myśli, że nowa ustawa zamiast poprawić skuteczność egzekucji i uszczelnić luki niegwarantujące ochrony dla praw wierzycieli – w centrum troski stawia dłużników. A więc ci, którzy nie dotrzymują zawartych umów, mają być chronieni, tak jakby to oni byli pokrzywdzeni.

Niestety, incydentalne przypadki nadużyć, jakich dopuszczają się czasami komornicy sądowi (tak jak przedstawiciele wszystkich innych profesji) posłużyły za wodę na młyn dla szukających sensacji mediów i prawodawstwa, które skutecznie pozyskuje elektorat. Smutne to i potencjalnie szkodliwe. Ponieważ stawianie w centrum dłużnika, którego rzekomo trzeba chronić przed komornikiem sądowym i chciwym wierzycielem, z pewnością nie służy „podniesieniu prestiżu zawodu komornika” (jak chciałby ustawodawca), i nie tworzy dobrej atmosfery wokół egzekucji sądowej ani pewności obrotu, tak ważnej dla przedsiębiorców.

A przecież wierzyciele to nie tylko firmy skupujące długi, ale też uczciwi przedsiębiorcy, samotni rodzice wychowujący małoletnie dzieci i inni normalni ludzie, którzy zostali oszukani przez drugą stronę zawartej umowy lub utracili pieniądze na skutek niefortunnych zdarzeń, jakie spotkały dłużnika. Owszem, różne są okoliczności i powody, dla których ludzie popadają w długi. Nie zawsze zależne od dłużników, nie zawsze przez nich zawinione. Czasem to po prostu wynik nieszczęśliwych zdarzeń lub lekkomyślności. Ale umów trzeba dotrzymywać, i choć prawo musi gwarantować (i gwarantuje, również to obecne) ochronę pewnego minimum egzystencji dłużników, to jednak podstawą musi być ochrona własności i mechanizm skutecznej egzekucji. Bo dzięki temu warto podejmować wysiłki i ryzyko, by pracować na swój dobrobyt. I niektórzy korzystają z tej drogi.

Od razu mówię, że projektu ustawy nie czytałem i opieram się wyłącznie na zapowiedziach Ministerstwa. To właśnie owe zapowiedzi chcę skomentować, bo choć ustawa przed uchwaleniem może się jeszcze zmienić, to same założenia prawodawcy i ich uzasadnienie pokazują wyraźnie, jaki jest kierunek. I do czego ma zmierzać nowa ustawa o komornikach sądowych.

W nowej ustawie komornicy sądowi mają zostać poddani znacznie baczniejszej kontroli ze strony organów państwowych, państwo ma również zajrzeć do portfeli komorników, ograniczając ich dochody. Opłaty egzekucyjne mają się stać należnościami publicznoprawnymi na rzecz Skarbu Państwa, z których komornik będzie otrzymywał jedynie „prowizję” z tytułu wykonywanej pracy. Prowizja ta będzie malała wraz ze wzrostem dochodów komornika, a więc najwięcej z opłat zachowają niewielkie kancelarie komornicze, podczas gdy praca tych największych stanie się znacznie mniej opłacalna. W mediach opisuje się to jako walkę z „hurtowniami” komorniczymi, a więc kancelariami, które prowadzą wiele tysięcy egzekucji rocznie. Czy to jednak oznacza, że sprawy prowadzą gorzej? Moje doświadczenia tego nie potwierdzają. Znam zarówno małe, jak i wielkie kancelarie komornicze, gdzie czynności egzekucyjne wykonywane są na ogół bez zarzutu.

Ograniczeniu ulec ma również możliwość wykonywania czynności egzekucyjnych przy pomocy zastępców – asesorów i aplikantów komorniczych. Na pozór wydaje się, że wykonywanie czynności przez doświadczonego komornika gwarantuje wyższą ich jakość oraz przestrzeganie przepisów i zasad etyki. Ale to niekoniecznie prawdziwy obraz. Prawda jest bowiem taka, że we wszystkich zawodach prawniczych znaczną część czynności wykonują osoby pretendujące do pełnego tytułu zawodowego, takie jak aplikanci. I choć czynią to pod okiem osób już doświadczonych, to pod względem zaangażowania i skrupulatności nierzadko je przewyższają. Bo są z przepisami i pewnymi rutynowymi czynności bardziej na „świeżo”, i wykazują dla nich więcej zapału.

Wzmocnione zostaną kompetencje nadzorcze prezesa sądu rejonowego i Ministra Sprawiedliwości. Kontrole w kancelariach komorniczych będą częstsze. Wszystkie czynności terenowe komornika mają zaś być rejestrowane na wideo. Policja ma uzyskać uprawnienie, by uczestnicząc w czynnościach egzekucyjnych mogła nakazać ich przerwanie, jeżeli uzna, że doszło do oczywistego naruszenia przez komornika przepisów, uzasadniającego podejrzenie popełnienia przestępstwa. Czyż powyższe zmiany nie kreują jak najgorszego wizerunku komornika? Którego trzeba przy każdej czynności nagrywać i pilnować przez Policję, która w razie czego powinna interweniować? Nie pasuje mi to do obrazu niezależnego funkcjonariusza publicznego, będącego organem egzekucyjnym. Choć z drugiej strony nagrywanie czynności egzekucyjnych może też ostudzić agresję niektórych dłużników, będąc zabezpieczeniem dla obydwu stron.

Kto wie, czy powyższe zmiany nie okażą się konstruktywne i jak będzie funkcjonowała nowa ustawa w praktyce. Zwiększony nadzór może rzeczywiście ograniczy incydentalne dziś przypadki nadużyć komorniczych (eliminując je zupełnie), a wspieranie niewielkich kancelarii pozwoli większej liczbie komorników osiągać godziwe przychody (w miejsce podziału na bogatych i biednych). Jednakże nie podoba mi się wizerunek komornika, jaki przebija z ministerialnych zapowiedzi. Obraz prawnika, który do tego stopnia zagraża dłużnikom, że trzeba go pilnować na każdym kroku i mieć w odwodzie służby porządkowe. Nie wspominając o dłużniku, który krzywdzi wierzyciela a wydaje się być ofiarą egzekucji, bo w końcu to jemu komornik chce zabrać pieniądze, mimo że on ich prawie nie ma i ledwie wiąże koniec z końcem…

Brzydki to obraz. Mam nadzieję, że finalna ustawa, a przynajmniej praktyka jej stosowania, okażą się inne. Jak będzie – zobaczymy już wkrótce.

Projekt nowej ustawy można znaleźć tutaj.

PS O nadzorze nad komornikami sądowymi pisałem również tutaj, a o nieuprawnionym generalizowaniu przeciwko komornikom w tym miejscu. Jeżeli zaś interesuje Cię etyka zawodowa komorników – zapraszam do lektury tego wpisu.

Większość wpisów na blogu kierowana jest do wierzycieli, trudno temu zaprzeczyć. Począwszy od wyboru komornika, przez wszczęcie egzekucji i instytucje postępowania egzekucyjnego (jak poszukiwanie majątku czy jego wyjawienie), na przedawnieniu roszczeń z prawomocnego wyroku kończąc. Podobnych wpisów jest zresztą więcej. Jednak dziś coś nie tylko dla wierzycieli, ale też dla dłużników. Bo temat kwoty wolnej od zajęcia powinien zainteresować obydwie strony postępowania egzekucyjnego.

Czym jest kwota wolna od zajęcia? Krótko mówiąc, to kwota pieniędzy zgromadzonych na rachunkach bankowych dłużnika, której komornikowi nie wolno ruszyć. Dłużnik może mieć więc wierzycieli na pęczki i pozajmowany cały majątek, a mimo to wyciągnąć kartę debetową w Biedronce i kupić sobie coś miłego. Dzisiejszy wpis jest o tyle istotny właśnie dla dłużników, że od 8 września 2016 r. (razem z wieloma innymi zmianami) zmienił się model ochrony przed komorniczym zajęciem pieniędzy znajdujących się na rachunku. Wielu dłużników po tej dacie mogło się bardzo zdziwić, gdy zamiast uśmiechu sprzedawcy i spakowanych zakupów usłyszeli „proszę spróbować jeszcze raz. Transakcja odrzucona”. Jeżeli jesteś wierzycielem – dowiedz się, jak piękne czasy nastały. Jeżeli dłużnikiem – przeczytaj, bo może jest jeszcze szansa, by zareagować. W końcu pieniędzy nie trzeba trzymać w banku, zawsze jest ponadczasowa skarpeta 😉

Przechodząc do rzeczy, jeszcze niedawno Prawo bankowe przewidywało kwotę wolną od zajęcia w wysokości 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę dane statystyczne z sierpnia 2016 r. była to równowartość 12 630,27 zł. Po nowelizacji przepisów kwota ta została ograniczona do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę, a więc aktualnie wynosi 1 387,50 zł. Jest różnica? Jest, i to drastyczna.

Co prawda dawna kwota wolna była kwotą niezależną od czasu – był to swego rodzaju limit, jaki przysługiwał dłużnikowi do momentu, gdy ten go przekroczył. Natomiast nowa kwota wolna przysługuje w każdym miesiącu, w jakim trwa zajęcie rachunku bankowego przez komornika. Ale i tak możliwości odłożenia pieniędzy na rachunkach bankowych zostały znacząco uszczuplone.

Ważne i warte zapamiętania jest, że kwota wolna dotyczy łącznie wszystkich rachunków bankowych posiadanych przez dłużnika we wszystkich bankach. Nie jest więc tak, że zakładając kolejne rachunki bankowe można tę kwotę sztucznie zwiększyć. Dodatkowo, kwota ta jest stała, niezależnie od liczby współposiadaczy rachunku. Inny przedsiębiorczy dłużnik mógłby chcieć wypłacić pieniądze z banku i coś za nie kupić, a w razie co zasłonić się tym, że sfinansował zakup z chronionych środków objętych kwotą wolną. Ale to nie tak. Jeżeli pieniądze opuszczą rachunek, nie ważne, czy wydane na coś innego, czy tylko wypłacone w bankomacie – natychmiast tracą przywileje i mogą zostać skutecznie zajęte przez komornika.

W praktyce zmiana ta wprowadziła niemałe zamieszanie, bo banki nie wiedzą od kiedy ją stosować i praktyka w tym zakresie jest niemal dowolna. Wydaje się jednak, że prawidłowo nowa kwota powinna znaleźć zastosowanie co do wszystkich zajęć rachunków bankowych, również w toku postępowań egzekucyjnych wszczętych przed tą datą.

Przy okazji wcześniejszej zmiany prawa (20 sierpnia tego roku) dodano też nowy przepis, wprost określający świadczenia nie podlegające zajęciu na rachunku bankowym dłużnika. Niezależnie od jakichkolwiek kwot. Komornik nie może więc zająć m.in. świadczeń alimentacyjnych, rodzinnych, z pomocy społecznej, czy świadczenia wychowawczego (potocznie określanego jako „500+„).

Słowem zakończenia, pozostaje obserwować jak przyjmie się zmiana przepisów i jakie owoce zbierze. Dłużnikom raz jeszcze polecam rozwagę w deponowaniu pieniędzy na rachunkach, a wierzycielom – jak najszybsze skorzystanie z nowej, „odblokowanej” puli w bankach ich dłużników.

Słonecznego tygodnia życzę, wszystkim 🙂

PS O rachunkach bankowych w egzekucji już pisałem – konkretnie o zajęciu rachunku przez internet.

Jeżeli jesteś doświadczonym wierzycielem, a więc takim, który był stroną wielu postępowań egzekucyjnych, to zapewne miałeś wątpliwą przyjemność otrzymać choć raz postanowienie o umorzeniu postępowania z powodu bezskuteczności egzekucji. Prawdopodobnie otrzymałeś wówczas od komornika pouczenie, że w związku z zakończeniem egzekucji możesz złożyć do sądu „wniosek ostatniej szansy”… wniosek o wyjawienie majątku.

Jest to instytucja polegająca na wezwaniu dłużnika przez sąd do stawienia się w nim w celu złożenia przyrzeczenia i wykazu posiadanego majątku. Potocznie określa się to mianem wyjawienia majątku przed sądem. Nie wiem jednak, czy wiesz, że od 8 września 2016 r. nowelizacja przepisów wprowadziła obok tej instytucji prawa zupełnie nowy, a zarazem podobny w swej konstrukcji, środek uzyskiwania informacji o majątku dłużnika.

Tym środkiem jest wyjawienie majątku przed komornikiem, i właśnie o nim chciałbym Ci dziś opowiedzieć. Zwłaszcza że pytanie o to pojawiło się w jednym z komentarzy na blogu.

W postępowaniach wszczętych po dniu 8 września 2016 r. w przypadku braku wskazania przez wierzyciela majątku dłużnika, komornik ma obowiązek wezwać dłużnika do złożenia wykazu majątku lub innych niezbędnych wyjaśnień. Przed nowelizacją przepisów komornik nie musiał, a jedynie mógł wezwać dłużnika, w dodatku nie do złożenia wykazu majątku, a tylko do złożenia odpowiednich wyjaśnień. W praktyce komornicy wzywali do odpowiedzi na pytania o posiadany przez dłużnika majątek, jednak rzadko czynili to sami z siebie. Na ogół niezbędny był stosowny wniosek złożony przez wierzyciela.

Samo wyjawienie majątku przed komornikiem polega na tym, że dłużnik składa przed nim wykaz majątku, a czyni to pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. W przypadku więc przyłapania dłużnika na ewidentnym kłamstwie możliwe jest złożenie przeciwko niemu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a w następstwie ewentualne skazanie w postępowaniu karnym.

Przepisy wskazują również, iż w razie nie złożenia (lub bezskuteczności tej czynności) przez dłużnika wykazu majątku wierzyciel może zlecić komornikowi poszukiwanie majątku dłużnika za wynagrodzeniem. O zleceniu komornikowi poszukiwania majątku pisałem na blogu w tym miejscu. Co jednak ważne, nowelizacja prawa spowodowała, że obecnie nie można zlecić komornikowi poszukiwania majątku w dowolnym momencie, przykładowo już we wniosku o wszczęcie egzekucji. Jak napisałem powyżej, w sprawach wszczętych po 8 września bieżącego roku, wniosek taki można złożyć dopiero wówczas, jeżeli czynności wyjawienia majątku przed komornikiem nie dały rezultatu.

W celu przymuszenia dłużnika do złożenia wykazu majątku przed komornikiem ten ostatni może nałożyć na dłużnika grzywnę lub też złożyć do sądu wniosek o orzeczenie wobec dłużnika nakazu przymusowego doprowadzenia go przez Policję do komornika, a nawet o zastosowaniu aresztu na okres nieprzekraczający miesiąca.

Czy wprowadzenie instytucji wyjawienia majątku przed komornikiem uchyliło wyjawienie majątku przed sądem? Absolutnie nie. Możliwość wezwania dłużnika przez sąd w celu złożenia przyrzeczenia i wykazu majątku pozostała. Wyjawienie przed sądem tym się różni od opisywanego w dzisiejszym wpisie, że jest dopuszczalne m.in. w sytuacji, gdy egzekucja okazała się bezskuteczna, ale też jeszcze przed jej wszczęciem, gdy wierzyciel uprawdopodobni, że egzekucja okaże się bezskuteczna lub dłużnik nie odpowie na wezwanie do zapłaty.

Sąd może więc odebrać wykaz majątku od dłużnika zarówno przed, jak i po postępowaniu egzekucyjnym. Komornicze wyjawienie majątku ma zaś zastosowanie w trakcie egzekucji, gdy wierzyciel nie podał wystarczających danych o majątku dłużnika.

Sąd oczywiście dysponuje takimi samymi uprawnieniami jak komornik – może nałożyć na dłużnika grzywnę, orzec o jego przymusowym doprowadzeniu lub też o karze aresztu. Osobiście mogę zaświadczyć, że zwłaszcza przymusowe doprowadzenie działa bardzo dobrze, i pozwala w krótkim czasie spotkać się z dłużnikiem, który sam z siebie nie kwapił się zbytnio wyruszyć w podróż do sądu. Z wyjawieniem majątku łączą się też inne korzyści, jak wpisanie niewypłacalnego dłużnika do rejestru dłużników niewypłacalnych, który stanowi jeden z rejestrów składających się na Krajowy Rejestr Sądowy. Ale o tym innym razem 🙂

Nowe przepisy, wprowadzające wyjawienie majątku przed komornikiem, należy ocenić pozytywnie. W porównaniu z sądowym wyjawieniem majątku środek ten powinien być stosowany znacznie szybciej (ze względu na duże obłożenie sądów), nie wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty (koszt sądowego wyjawienia majątku to 40 zł), i jest stosowany zaraz po wszczęciu egzekucji, a nie dopiero na jej koniec (zwykle wtedy wierzyciele kierują wniosek do sądu). Jedyne czego się obawiam, to brak respektu dłużników przed komornikami, i ryzyko częstego zatajania majątku, pomimo odpowiedzialności karnej. Dłużnicy, zwłaszcza Zawodowi Dłużnicy, znają komorników i wiedzą, że często niewiele potrzeba aby skutecznie ukryć przed nimi swój majątek. A takie doświadczenie „tuczy„, i uczy, że komornika nie trzeba się obawiać. Wydaje się, że sąd cieszy się jednak większym autorytetem i trudniej tam o manipulację faktami. Choć i takie sytuacje zdarzają się oczywiście nagminnie…

Bo prawda jest taka, że majątek znacznie łatwiej ukryć, niż go wytropić. Niestety.

Udanego tygodnia Ci życzę i pozdrawiam!

W jednym z pierwszych wpisów na blogu omawiałem wniosek o wszczęcie egzekucji, a więc pismo wszczynające postępowanie sądowe i rozpoczynające budzącą nieraz wielkie emocje „wspólną przygodę” wierzyciela i dłużnika. Temat niezwykle istotny, w dodatku tytułowy dla całego bloga. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ ostatnia duża nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego (zobacz m.in. tutaj) wprowadziła pewne zmiany również w zakresie treści i sposobu wnoszenia wniosku o wszczęcie egzekucji. Zmiany te już obowiązują, dokładnie od 8 września 2016 r., więc każdy wierzyciel powinien być ich świadomy. A skoro tak, to zapraszam Cię serdecznie do dalszej lektury, w której skupię się na nowelizacji przepisów, bez powtarzania tego, o czym już pisałem.

Główna zmiana dotyczy treści wniosku o wszczęcie egzekucji i polega na uchyleniu obowiązku wskazywania przez wierzyciela wybranego sposobu lub sposobów egzekucji. Jakie to ma znaczenie w praktyce? Poza ułatwieniem sporządzenia prawidłowego wniosku zmianie uległ sposób prowadzenia egzekucji przez komornika. Przed nowelizacją komornik był związany wskazanymi przez wierzyciela sposobami egzekucji i nie mógł samodzielnie wyjść poza nie, by na przykład zająć jakiś sobie znany majątek dłużnika, nieobjęty wnioskiem. Zdarza się bowiem, że komornik posiada informacje o majątku dłużnika, uzyskane w toku wcześniejszych egzekucji prowadzonych przeciwko tej samej osobie. Dawniej, w takich sytuacjach komornik sprawdzał, czy wierzyciel wnioskował o dany sposób egzekucji, a jeżeli nie – to kierował do wierzyciela zawiadomienie o istnieniu majątku dłużnika i konieczności złożenia uzupełniającego wniosku. A to, oczywiście, zajmowało dodatkowy czas. Sporządzenie jednego pisma, sporządzenie odpowiedzi, czas na wymianę korespondencji… Dużo straconego czasu.

Po nowelizacji komornik samodzielnie może prowadzić egzekucję według wszelkich dostępnych sposobów egzekucji, z wyjątkiem egzekucji z nieruchomości i tych sposobów egzekucji, dla których przepisy o egzekucji z nieruchomości stosuje się odpowiednio. Jeżeli więc wierzyciel nie wskaże we wniosku żadnego sposobu egzekucji, to organ egzekucyjny jakim jest komornik, będzie uprawniony do prowadzenia jej w dowolny, choć najmniej uciążliwy dla dłużnika, dostępny sposób. Co jeżeli jednak wierzyciel wskaże we wniosku jakiś sposób lub sposoby egzekucji, zgodnie z dawniej obowiązującymi przepisami? W tej sytuacji komornik będzie związany wnioskami wierzyciela, a więc nie będzie mógł prowadzić egzekucji w inny sposób, niż ten wskazany. Wierzyciel jako gospodarz i inicjator postępowania egzekucyjnego zwiąże komornikowi ręce i nie pozwoli na jego własną inicjatywę. Komornik będzie wówczas zmuszony działać jak dawniej, czyli zawiadomić wierzyciela o majątku dłużnika i poczekać na jego ewentualną odpowiedź.

Być może słyszałeś już o tzw. dalszej informatyzacji sądów? W uproszczeniu chodzi o zwiększenie udziału komunikacji elektronicznej pomiędzy sądem a stronami postępowania w bieżącej praktyce wymiaru sprawiedliwości. Sądy mają 3 lata na dostosowanie się do zmiany przepisów i zapewnienie możliwości technicznych ich stosowania. Dla nas istotne jest dziś, że informatyzacja ma objąć również postępowanie egzekucyjne. W rezultacie, wniosek o wszczęcie egzekucji będzie mógł być wnoszony nie tylko w formie pisemnego wniosku lub ustnego oświadczenia złożonego przed komornikiem do protokołu, lecz również za pośrednictwem systemu teleinformatycznego – przy użyciu komputera i komunikacji elektronicznej. Z tym jednak zastrzeżeniem, że wybierając taki sposób komunikacji z komornikiem będziesz zobowiązany stosować go aż do samego końca postępowania. Twoje pisma w tradycyjnej, pisemnej formie, nie będą brane pod uwagę. Trzeba więc rozważnie decydować o wyborze formy elektronicznej.

Jak długo przyjdzie nam w praktyce czekać na pierwsze elektroniczne wnioski o wszczęcie egzekucji? Czas pokaże. Z pewnością będę się temu przyglądał i chętnie podzielę się z Tobą wszystkimi spostrzeżeniami.

A już dziś życzę Ci wspaniałego tygodnia! 🙂

Od 26 sierpnia 2016 r. obowiązują nowe wzory niektórych formularzy w postępowaniu cywilnym, między innymi formularza pozwu i pozwu wzajemnego. Ma to podstawowe znaczenie przede wszystkim dla zawodowych pełnomocników stron – radców prawnych i adwokatów – którzy powinni trzymać rękę na pulsie i być na bieżąco ze zmianami prawa. Ja jednak nie piszę dla prawników, lecz prowadzę bloga dla Ciebie. I dlatego dziś chciałbym jedynie krótko wskazać na zmiany, jakie zaszły w formularzach pism procesowych, a szerzej napisać o tym, kiedy takie formularze w ogóle się stosuje i gdzie można je znaleźć. Co pozwoli Ci nie popełnić poważnego błędu już na samym początku kierowania sprawy do sądu.

Przechodząc do rzeczy – Kodeks postępowania cywilnego przewiduje pewne sytuacje, w których pismo procesowe kierowane do sądu w sprawie cywilnej (np. o zapłatę) musi zostać sporządzone na formularzu, którego wzór określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Przeoczenie tego obowiązku z pewnością spowoduje wydłużenie czasu trwania procesu, co nigdy nie jest korzystne dla wierzyciela. W skrajnej zaś sytuacji, gdy nie zareagujesz prawidłowo na wezwanie sądu i nie sporządzisz prawidłowego pisma (na formularzu) Twoja sprawa może w ogóle zostać odrzucona. Dlatego też warto wiedzieć, kiedy formularz będzie Ci potrzebny.

Formularze w sprawach cywilnych stosuje się w postępowaniu uproszczonym. Z postępowaniem tym mamy do czynienia przed sądami rejonowymi, najczęściej w sprawach o zapłatę, gdy roszczenie wynika z umowy zawartej z dłużnikiem a jego wysokość nie przekracza kwoty 10 tys. zł. Przykładowo można wskazać na umowę sprzedaży i brak zapłaty za towar lub usługę. Postępowanie uproszczone stosuje się również do dochodzenia przed sądem zapłaty czynszu najmu lokalu mieszkalnego – w tym przypadku nie ma ograniczenia kwotowego i postępowanie znajdzie zastosowanie w każdej sprawie o zapłatę czynszu toczącej się przed sądem rejonowym. Celem postępowania uproszczonego jest odformalizowanie i przyspieszenie procesu w sprawach, które uznaje się za mniej skomplikowane.

W przypadku postępowania uproszczonego jesgo stosowanie jest obligatoryjne i jeżeli dochodzisz roszczenia opisanego powyżej, to sąd zawsze będzie musiał rozpoznać sprawę w postępowaniu uproszczonym. To oznacza zaś, że niektóre pisma procesowe będą musiały być sporządzone na urzędowych formularzach.

Wśród takich pism wyróżnić można m.in. pozew, odpowiedź na pozew, pozew wzajemny, czy pismo zawierające wnioski dowodowe. Ostatnia zmiana wzorów formularzy dotyczy przede wszystkim formularzy pozwu i pozwu wzajemnego. Zostały one uzupełnione o nowe rodzaje odsetek, jakich można żądać po stosunkowo niedawnej zmianie przepisów prawa cywilnego, jak również o pole dotyczące podjętych prób mediacji. Przeredagowano także pouczenia, dzięki czemu stały się bardziej zrozumiałe. W gruncie rzeczy zmiana miała jednak na celu dostosowanie formularzy do zmiany przepisów o postępowaniu. Nie było żadnej rewolucji, a jedynie dostosowanie wzorów do obowiązującego prawa.

Powinieneś wiedzieć, że obecnie obowiązujące przepisy wymagają, aby przed skierowaniem sprawy do sądu powód podjął próbę polubownego rozwiązania sporu z pozwanym. W świetle nowych przepisów sprawa powinna trafić do sądu dopiero wtedy, gdy nie ma możliwości dogadania się przez skłócone strony. Skuteczność i rola mediacji to szeroki temat, wykraczający poza dzisiejszy wpis, ale warto powiedzieć już teraz, że taka zmiana prawa może pozwolić uniknąć sytuacji, gdy wierzyciel bez wezwania dłużnika do zapłaty kieruje sprawę do sądu. A to już sporo, bo czasami zdarzają się przypadki, gdy dłużnik jest gotowy do zapłaty, ale z różnych powodów tego nie robi. I czasem wystarczyłoby przypomnienie mu o długu, poparte stosownym uzasadnieniem prawnym i uświadomieniem dłużnikowi możliwości dochodzenia roszczenia przed sądem.

Na marginesie, po tym poznasz dobrego prawnika (dbającego o Twój interes, a nie wyłącznie o swój zysk), że przed wniesieniem pozwu do sądu upewni się, że nie ma możliwości na dobrowolną zapłatę przez dłużnika. Bo sprawa w sądzie oznacza koszty i znacznie wyższe honorarium pełnomocnika. A fajnie ich uniknąć, gdy jest to możliwe.

W porządku, wiesz już kiedy stosuje się urzędowe formularze i co się w nich ostatnio zmieniło. Pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie – gdzie znajdziesz odpowiedni formularz? Aktualne wzory pism procesowych znajdziesz na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości (dokładnie tutaj), w budynkach sądów, oraz w treści obowiązującego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości („w sprawie określenia wzorów i sposobu udostępniania urzędowych formularzy pism procesowych w postępowaniu cywilnym”).

Osobiście polecam Ci korzystanie ze strony Ministerstwa, bo tam najłatwiej i najszybciej uzyskać aktualne wzory.

Mam nadzieję, że po lekturze dzisiejszego wpisu będziesz kojarzył, że czasem dochodząc swoich praw w postępowaniu cywilnym musisz skorzystać z odpowiedniego formularza. I będziesz umiał go znaleźć.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

PS A dla okraszenia wpisu strawą dla oka, poniżej najciekawsze fragmenty nowego formularza pozwu 😉

mediacja_formularz

odsetki_formularz