Kategoria: Dla wierzyciela

Dziś krótko, w formie pytania i odpowiedzi. W temacie egzekucji z nieruchomości i przeprowadzanej w jej toku licytacji nieruchomości należących do dłużnika.

Pytanie brzmi: kto może przejąć nieruchomość dłużnika? I na czym polega takie przejęcie nieruchomości?

A odpowiedź: nieruchomość dłużnika przejąć mogą wierzyciele różnego rodzaju oraz współwłaściciel nieruchomości. Instytucja przejęcia własności nieruchomości umożliwia powyższym osobom uzyskanie jakiejś formy zaspokojenia ich wierzytelności, mimo braku chętnych na kupno nieruchomości dłużnika. Jeżeli bowiem na drugiej licytacji nieruchomości nikt nie przystąpi do przetargu ww. osoby mogą przejąć nieruchomość na własność, za cenę nie niższą niż dwie trzecie sumy oszacowania wartości tej nieruchomości.

Tak jest co do zasady, bo nieruchomości rolne i spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu rządzą się nieco innymi zasadami.

Współwłaścicielem nie będę się dzisiaj zajmował. Skupię się na wierzycielach, ponieważ o nich właśnie zapytał mnie jeden z moich Klientów.

Dlaczego napisałem, że są to wierzyciele różnego rodzaju? Otóż ustawa przyznaje prawo przejęcia nieruchomości tylko i wyłącznie „wierzycielowi egzekwującemu” oraz „wierzycielowi hipotecznemu„, nie definiując w żaden sposób, co te pojęcia oznaczają. Interpretując jednak przepisy systemowo i zgodnie z celem, jaki im przyświeca, przez wierzyciela egzekwującego należy rozumieć zarówno wierzyciela, na wniosek którego prowadzone jest postępowanie egzekucyjne, jak i tych wierzycieli, którzy przyłączyli się do już trwającej egzekucji z nieruchomości. Wierzyciel hipoteczny natomiast, to wierzyciel, któremu przysługuje wierzytelność zabezpieczona hipoteką na licytowanej nieruchomości.

Jak więc widzisz, nie każdy może skorzystać z prawa do przejęcia nieruchomości dłużnika na własność. Przejmujący płaci za nieruchomość, przy czym na poczet ceny może zaliczyć przysługującą mu wobec dłużnika wierzytelność. W wielu przypadkach może to być jedyne rozsądne rozwiązanie, dzięki któremu wierzyciel nie pozostanie z niczym. Bo brak innego majątku dłużnika i brak chętnych na zakup nieruchomości może doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego. Z powodu bezskuteczności egzekucji… A tego nie należy życzyć żadnemu z wierzycieli.

Życzę Ci słonecznego tygodnia i powodzenia na tym specyficznym rynku nieruchomości 🙂

Lato w pełni, ale komornicy nie robią sobie wakacji i ciężko pracują. A kto pracuje, ten czasem popełnia błędy. Jak każdy. Co więc zrobić, gdy masz wrażenie, że komornik w Twojej sprawie naruszył przepisy i postąpił niewłaściwie? Oczywiście wnieść skargę na czynności komornika! Najlepiej po wcześniejszej konsultacji z radcą prawnym, bo później może być za późno, by naprawić błędy, jakie możesz popełnić na samym początku.

Moi Klienci przychodzą do mnie na różnych etapach sprawy, czasami dosłownie w ostatniej chwili. Kiedy minęły już różne terminy na wnioski dowodowe czy uzupełnienie braków formalnych. Co wtedy? Bierzemy byka za rogi i wykorzystujemy wszystkie pozostałe nam opcje, walcząc do końca! Każdemu Klientowi gratuluję, że zdecydował się przyjść do prawnika. Nie ważne na jakim etapie, ważne że przyszedł. Gratuluję i dziękuję za okazane mi zaufanie. A na przyszłość doradzam, by z kolejną sprawą walił od razu prosto do mnie.

Bo wtedy można uniknąć różnych małych błędów, potocznie nazywanych kruczkami prawnymi, przez które sprawa nierzadko trafia do kosza i nie ma co po niej zbierać. W najlepszym zaś razie załatwienie sprawy przeciąga się niemiłosiernie i bardzo komplikuje. Nie warto, zwłaszcza gdy chodzi o duże (lub ostatnie) pieniądze.

Dziś chciałem przestrzec Cię przed jednym z takich małych błędów, jakim jest niewłaściwe wniesienie skargi na czynności komornika. Po lekturze nawet bez pomocy radcy prawnego będziesz o jeden krok do przodu. A temat jest istotny, bo przepisy zostały znowelizowane w 2016 r. i dziś można mieć wątpliwości, które z nich stosować – stare czy nowe?

Do rzeczy zatem – gdzie wnosi się skargę na czynności komornika? Wszystko zależy od tego, kiedy w Twojej sprawie zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne. Jeżeli:

  • przed 8 września 2016 r. – skargę wnosi się do właściwego sądu rejonowego,
  • 8 września 2016 r. lub później – skargę wnosi się do komornika, którego działanie lub zaniechanie chcesz zaskarżyć.

Jak więc widzisz moment złożenia samej skargi na czynności komornika nie ma znaczenia. Liczy się data wszczęcia postępowania egzekucyjnego, wobec którego sprawa o rozpoznanie Twojej skargi jest incydentalna. Wpadkowa. I przez to nie ma znaczenia dla wyboru właściwych przepisów. Tak przynajmniej sprawę rozumieją sądy, które zdążyły wypowiedzieć się w temacie. I sądy w sprawach moich Klientów. A mnie ich argumenty w pełni przekonują.

Na marginesie, Twoją skargę i kiedyś i teraz (po nowelizacji) ostatecznie rozpozna sąd. Skarga przysługuje bowiem do sądu, ale wnosi się ją do sądu lub komornika (jak wyjaśniłem powyżej). Subtelna różnica. Niewielka, ale znacząca. Prawda? 🙂

Życzę Ci pozytywnego rozstrzygnięcia Twojej sprawy i udanego tygodnia!

Znaczna część postępowań egzekucyjnych dotyczy egzekucji zaległych alimentów. Najwyższy więc czas, by na blogu poświęconym dochodzeniu wierzytelności pojawił się temat związany z niepłaceniem alimentów. Od razu z przestrogą dla dłużników alimentacyjnych i wskazówką dla uprawnionych do alimentów: kiedy niepłacenie alimentów stanowi przestępstwo i czym może się to skończyć. We wpisie poruszę też temat uchwalonej już zmiany przepisów, która czeka na publikację w Dzienniku Ustaw. Zapraszam do lektury!

Przestępstwo niealimentacji jest zawarte w art. 209 Kodeksu karnego i w obecnej, jeszcze obowiązującej postaci określa czyn sprawcy polegający na uporczywym uchylaniu się od wykonywania nałożonego ustawą lub wyrokiem sądu obowiązku alimentacji. Przepis wymaga również, by uchylanie się od alimentacji powodowało narażenie uprawnionego na niemożność zaspokojenia jego podstawowych potrzeb życiowych.

Ściganie sprawcy przestępstwa niepłacenia alimentów odbywa się co do zasady na wniosek pokrzywdzonego, a sam czyn zagrożony jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności do lat 2.

Uporczywość wymaga, by niepłacenie alimentów wiązało się ze złą wolą sprawcy i wielokrotnością (długotrwałością) unikania płacenia alimentów. Na podstawie orzecznictwa sądów przyjmuje się, że uporczywe uchylanie się ma miejsce przy co najmniej 3 miesięcznej zwłoce w zapłacie.

Samo uchylanie się oznacza natomiast, że sprawca musi działać w zamiarze bezpośrednim z winy umyślnej. Czyli sprawca musi po pierwsze: móc zapłacić alimenty (mieć majątek, uzyskiwać wynagrodzenie etc.), a po drugie: nie płacić ich, mimo takiej możliwości. Chodzi więc o świadome nie płacenie alimentów pomimo posiadania wystarczającej ilości pieniędzy, by móc realizować ten obowiązek.

Planowana nowelizacja przepisów zakłada m.in.:

  • usunięcie wymogu uporczywości uchylania się od płacenia alimentów (ale zamiast tego wprowadza wymóg powstania zaległości w płaceniu alimentów w wysokości co najmniej za 3 okresy),
  • rozszerzenie karalności na niepłacenie alimentów wynikających z ugody zawartej przed sądem i z umowy z uprawnionym,
  • obniżenie zagrożenia karą w podstawowej wersji przestępstwa do roku (zamiast 2) pozbawienia wolności,
  • wprowadzenie możliwości nie karania za przestępstwo, jeżeli sprawca dobrowolnie zapłaci całość zaległych alimentów w terminie 30 dni od przesłuchania go w charakterze podejrzanego.

Czy zmiana przepisów przyniesie pozytywne efekty? Zobaczymy. Z jednej strony pozorne usunięcie wymogu uporczywości (przez zastąpienie innym wymogiem, co sprowadza się do konieczności nie płacenia alimentów przez co najmniej 3 miesiące) nie stanowi istotnej zmiany, z drugiej jednak wprowadzenie możliwości odstąpienia od karania w zamian za dobrowolną zapłatę alimentów może wpłynąć mobilizująco na część sprawców. Oby tak się właśnie stało.

Podstawowym problemem przy tego typu sprawach pozostaje (nowelizacja nie zmienia tego w żaden sposób) udowodnienie oskarżonemu, że miał możliwość płacenia alimentów i celowo tego nie robił. Powszechne jest bowiem podejmowanie przez dłużników alimentacyjnych (i innych dłużników) pracy „na czarno” oraz ukrywanie majątku. I dopóki będzie istniało społeczne przyzwolenie dla unikania płacenia swoich długów, tak długo egzekucja będzie mało skuteczna, a samo istnienie przestępstwa niealimentacji – niewiele pomoże uprawnionym.

Jeżeli Ty lub Twoje dziecko nie otrzymujecie należnych Wam alimentów i po lekturze wpisu czujesz, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa niealimentacji na Waszą szkodę – może warto skorzystać z pomocy radcy prawnego? Nieodmiennie polecam korzystanie ze wsparcia profesjonalistów, nie tylko w dziedzinie prawa.

Czasami zdarza się, że sąd zamiast wydać po prostu wyrok wydaje wyrok zaoczny. Ta dziwnie brzmiąca nazwa może zaskoczyć powoda, a nawet wywołać zaniepokojenie. Bo przecież wyrok to wyrok, i o ile jest „wygrany”, to wszystko gra. Ale wyrok zaoczny, nawet uwzględniający powództwo, wydaje się czymś niewłaściwym.

Spróbujmy więc nieco oswoić to pojęcie, a może nawet się z nim zaprzyjaźnić. Bo wyrok zaoczny nierzadko niesie ze sobą więcej korzyści niż problemów 🙂

Zacznijmy od tego, kiedy i dlaczego sąd wydaje wyrok zaoczny? Sąd jest zobowiązany przepisami prawa wydać wyrok zaoczny zawsze wtedy, gdy pozwany zachowuje w procesie całkowitą bierność. Odbiera wszelkie pisma z sądu (zna więc treść pozwu i wie o terminach rozpraw), ale na żadne z nich nie odpisuje, nie składa wyjaśnień, a na rozprawie się po prostu nie pojawia. Jeżeli pozwany nie zażądał przeprowadzenia rozprawy pod swoją nieobecność to powyższe okoliczności nakazują sądowi zakończyć sprawę wyrokiem zaocznym.

Czym taki wyrok różni się od „zwykłego” wyroku? Przede wszystkim, sąd przyjmuje za prawdziwe twierdzenia powoda o okolicznościach faktycznych sprawy, chyba że budzą one uzasadnione wątpliwości. Jeżeli więc wersja przedstawiona przez stronę powodową brzmi sensownie i racjonalnie, wówczas sąd przyjmie ją za dobrą monetę. Zresztą, trudno byłoby postąpić inaczej, skoro pozwany ignoruje toczący się przeciwko niemu proces, nie podejmuje obrony i nawet nie stara się zwrócić uwagi sądu na to, że było inaczej niż przedstawia to powód.

Po drugie, sąd nadaje wyrokowi zaocznemu, który uwzględnia powództwo, rygor natychmiastowej wykonalności. To ułatwia szybszą egzekucję, a więc realizację roszczenia powoda.

A jak pozwany może bronić się przed wyrokiem zaocznym? Inaczej niż przed zwykłym. Zamiast bowiem wnieść apelację może złożyć sprzeciw. Sprzeciw wnosi się do sądu w terminie 2 tygodni od dnia doręczenia wyroku (który sąd doręcza obu stronom z urzędu), podnosząc w nim wszelkie twierdzenia i zarzuty, jakie są znane pozwanemu. Skuteczne wniesienie sprzeciwu sprawia, że ten sam sąd wyznacza kolejną rozprawę i po niej wydaje nowy wyrok, w którym wyrok zaoczny utrzymuje w mocy lub go uchyla i orzeka merytorycznie o sprawie. Przy apelacji od normalnego wyroku sprawa zostałaby przeniesiona do sądu drugiej instancji. Przy wyroku zaocznym tak się nie dzieje – sprzeciw jest bowiem momentem, w którym pozwany decyduje się jednak zaangażować w sprawę sądową i dostaje drugą szansę, by przedstawić swoje zdanie. Powyższe niestety sprawia, że postępowanie może ulec wydłużeniu. Ale na to nie ma już rady.

Od wydanego na skutek wniesienia sprzeciwu wyroku przysługuje apelacja na zasadach ogólnych.

Jeżeli jesteś pozwanym – nie ignoruj nigdy wyroku zaocznego. Jeżeli jesteś powodem – zachowaj czujność i bądź cierpliwy, niewykluczone, że to nie jest koniec Twojej sprawy.

Udanego tygodnia Ci życzę!

Niezależnie od tego, czy jesteś wierzycielem czy dłużnikiem, na pewno miewasz wątpliwości dotyczące swoich praw i obowiązków w postępowaniu egzekucyjnym lub też zastanawiasz się, co wolno, a czego nie komornikowi sądowemu. Wiem o tym, bo na co dzień odpowiadam na podobne pytania moich klientów i czytelników bloga, piszę o niuansach prawnych z dziedziny egzekucji i stosuję wiedzę o nich w mojej pracy zawodowej.

Tych jednak, którzy nie korzystają z pomocy prawnej radcy prawnego, powinna zainteresować wiadomość o działającej od dwóch tygodni infolinii Krajowej Rady Komorniczej, gdzie każdy zainteresowany może skorzystać z pomocy komorników sądowych i asesorów komorniczych, którzy udzielą informacji o procesie egzekucji komorniczej „z pierwszej ręki”. Konsultacje udzielane są bezpłatnie, a opłata za korzystanie z infolinii jest zgodna z taryfą operatora.

Szczególnie zainteresowanym polecam rozmowę z asesorem komorniczym Żanetą Anuszewską-Wójt, przeprowadzoną na antenie Polskiego Radia 24, w której była mowa o nowej infolinii. Wynika z niej, że jak dotąd z konsultacji korzystają głównie dłużnicy, a większość pytań dotyczy alimentów i świadczenia 500 plus.

Infolinia jest czynna w każdy wtorek (a więc również dzisiaj!) w godzinach od 9.00 do 15.00 pod numerem (22) 299 87 77.

Witajcie po Świętach! Kilka dni odpoczynku w gronie najbliższych pozytywnie nastraja do wytężonej pracy. Zwłaszcza, że już wtorek! 😉

Mój blog dotyczy spraw sądowych i egzekucyjnych, prowadzonych przeciwko dłużnikom winnym Ci pieniądze. Jednakże właściwa „sprawa” nie zaczyna się wcale w sądzie, a już na pewno nie u komornika. Sprawa zaczyna się znacznie wcześniej, bo już z chwilą, gdy minął termin zapłaty, a Ty nie otrzymałeś swoich pieniędzy. Od Twojej reakcji w dużym stopniu zależy, czy i kiedy je odzyskasz. A także, jakim kosztem.

My prawnicy nazywamy czas pomiędzy powstaniem roszczenia a skierowaniem pozwu do sądu „etapem przedsądowym” sprawy. To czy on w ogóle zaistnieje wynika z okoliczności sprawy i postawy klienta, który może kierować się różnymi pobudkami. Osobiście w każdej sprawie zaczynam od zadania sobie i klientowi pytania, czy jego sprawę można zakończyć polubownie, bez konieczności wszczynania postępowania sądowego. Nie dlatego, że nie lubię chodzić na rozprawy (bo bardzo lubię :), ani ze względu na własny interes (sprawa sądowa oznacza wyższe wynagrodzenie dla prawnika, mnie opłaca się więc bardziej), ale ze względu na interes klienta – jego czas i pieniądze. Bo wiele spraw można skończyć już na etapie przedsądowym, bez ponoszenia wynagrodzeń prawników i opłat sądowych, bez miesięcy lub lat oczekiwania na wyrok i trzymania kciuków za komornika, żeby udało mu się znaleźć i zająć majątek dłużnika.

Wśród różnych metod polubownego rozwiązywania sporów (takich jak mediacja, zawezwanie do próby ugodowej, negocjacje etc.) do najprostszych i najtańszych należy z pewnością wezwanie do zapłaty. Jest to po prostu swego rodzaju monit, przypomnienie dłużnikowi, że jest Ci winien pieniądze i że mu nie odpuścisz. Że w razie co pójdziesz do sądu i będziesz walczył. To, czy faktycznie pójdziesz do sądu, to inna kwestia, bo czasami nie warto. Ale dłużnik musi wiedzieć, że jesteś na to gotowy. Ta świadomość może sprawić, że Ci zapłaci.

Co powinno zawierać wezwanie do zapłaty?

  • precyzyjne wskazanie kwoty, jaką jest Ci winien dłużnik, oraz wskazanie z czego ona wynika – z jakiej umowy między Wami, z jakich okoliczności faktycznych,
  • uzasadnienie żądania zapłaty – poprzez wskazanie, do kiedy miała ona nastąpić; wyjaśnienie, że wszystkie Twoje zobowiązania wobec dłużnika zostały spełnione, a więc on powinien dopełnić swoich,
  • uzasadnienie prawne – nie jest to element konieczny, ale wezwania dobrze uzasadnione prawnie są dużo skuteczniejsze, bo dłużnik może sam zobaczyć, że wierzyciel ma „argumenty” po swojej stronie,
  • wyznaczenie dłużnikowi dodatkowego terminu do zapłaty – w zależności od okoliczności sprawy może to być od kilku dni do nawet miesiąca, ważne żeby dłużnik miał realnie możliwość sprostać Twojemu żądaniu w wyznaczonym czasie,
  • wskazanie konsekwencji nie dochowania terminu – przez konieczność zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie i ryzyko skierowania sprawy do sądu,
  • Twój podpis.

Wezwanie wyślij koniecznie listem poleconym (będziesz miał dowód nadania i łatwo sprawdzisz datę doręczenia pisma dłużnikowi).

Dlaczego warto napisać wezwanie do zapłaty? Przede wszystkim dlatego, że samo wezwanie kosztuje niewiele (tak u prawnika, jak i pisane samodzielnie), wymaga niewiele czasu (zwykle daje się dłużnikowi 7 dni na reakcję, a potem można iść do sądu), a często skutkuje zapłatą przez dłużnika przynajmniej części kwoty bez konieczności wytoczenia powództwa. A nawet jeżeli pójdziesz ze sprawą do sądu – to wezwanie robi zawsze dobre wrażenie, bo pokazujesz się jako osoba racjonalna, która dała dłużnikowi dodatkową szansę na polubowne zakończenie sporu.

Czy warto zlecić sporządzenie wezwania do zapłaty radcy prawnemu? W prostych sprawach powinieneś poradzić sobie sam, wystarczy lektura tego wpisu. Jeżeli jednak Twoja sprawa jest bardziej skomplikowana lub nie jesteś pewien, czy rzeczywiście prawo jest po Twojej stronie i czy możesz skutecznie domagać się zapłaty – warto odwiedzić profesjonalistę. Zwłaszcza, że w razie braku reakcji dłużnika na wezwanie przygotuje on pozew i poprowadzi dalej sprawę, znając ją od podszewki. No i faktem jest, na co wskazuje również moje własne doświadczenie, że wezwanie do zapłaty podpisane przez radcę prawnego i wysłane z pieczątką kancelarii robi na dłużniku dużo większe wrażenie. Bo skoro zleciłeś sprawę prawnikowi to traktujesz sprawę poważnie, i raczej nie dasz za wygraną tak po prostu. A skoro tak, to może lepiej zapłacić od razu? Bez generowania kosztów? Na pewno! 🙂

Słonecznego tygodnia Ci życzę!

Tydzień temu (24 marca 2017 r.) miała miejsce interesująca konferencja międzynarodowa, zorganizowana przez Krajową Radę Komorniczą, na temat informatyzacji egzekucji sądowej w Polsce i na Litwie. W Warszawie spotkali się przedstawiciele uczelni wyższych, sądów i samorządów komorniczych z obydwu krajów, aby podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z wykorzystaniem nowoczesnych technologii na gruncie egzekucji.

Jak się okazało, polskie przepisy przewidujące informatyzację postępowania egzekucyjnego, w znacznej mierze wzorowano właśnie na prawodawstwie litewskim i doświadczeniach Litwinów. I właśnie perspektywa litewska była dla mnie najbardziej interesująca. Litwini zreformowali w 2003 r. egzekucję i zawód komornika, przechodząc od komornika sądowego będącego urzędnikiem państwowym do komornika działającego w dużym stopniu jak niezależny przedsiębiorca. Skuteczność egzekucji na Litwie wzrosła z około 3%  do 30%. Jednocześnie wprowadzono szereg mechanizmów znanych z polskiego prawa – komornicy obowiązkowo przynależą do samorządu zawodowego, posiadają ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej i muszą ukończyć studia prawnicze.

Na Litwie, podobnie jak u nas, opinia publiczna bierze ostatnio stronę dłużników. Tym jednak, co różni polskiego dłużnika od litewskiego, jest pragmatyczne podejście tego ostatniego. Na Litwie stosunkowo niewiele spraw trafia do egzekucji, ponieważ dłużnicy wiedzą, że w razie egzekucji komorniczej zapłacą znacznie więcej niż pierwotna wysokość długu. I dlatego też płacą długi sami z siebie. W Polsce mimo analogicznych zasad ponoszenia kosztów egzekucji dłużnicy nie wykazują aż takiej inicjatywy 😉 Trudno ocenić, z czego to wynika, ponieważ polscy komornicy nie są mniej skuteczni od swoich litewskich kolegów. Może mamy inną mentalność?

Ponieważ na Litwie licytacje elektroniczne (ruchomości i nieruchomości) funkcjonują już od dłuższego czasu, to tamtejsze sądownictwo musiało uporać się z zupełnie nowymi problemami. Takimi jak zarzut wylicytowania przedmiotu na aukcji online za pomyłkowo wpisaną cenę (np. z jednym zerem więcej, co robi niemałą różnicę), czy złożenie oferty po czasie aukcji (ale z przekroczeniem czasu jedynie o milisekundy). Surowe sankcje czekają na licytantów, którzy nie mieli prawa uczestniczyć w licytacji – grozi im nie tylko utrata wadium, ale nawet całej ceny, zapłaconej za wylicytowany przedmiot lub nieruchomość.

Litewscy komornicy mają dostęp online do wszystkich znaczących rejestrów państwowych i baz danych, a sama egzekucja prowadzona jest w przeważającej mierze w internecie, tak że ani wierzyciel ani dłużnik co do zasady nie stykają się osobiście z komornikiem.

Pominę wystąpienia polskich prelegentów, wszak z polskimi przepisami postępowania egzekucyjnego i doświadczeniami dłużników i wierzycieli mam do czynienia na co dzień. Napiszę tylko, że z utęsknieniem wypatruję uruchomienia w Polsce elektronicznego biura podawczego, które znacznie rozszerzy możliwości obecnych portali informacyjnych sądów.

Jeżeli masz jakieś doświadczenia z egzekucją na Litwie, podziel się nimi w komentarzu. Chętnie dowiem się na ten temat więcej. A teraz – udanego tygodnia Ci życzę!

Na początku lutego Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało kolejną nowelizację prawaskrócenie terminów przedawnienia długów, zmianę sposobu liczenia i przerywania ich biegu, dalszą ochronę praw dłużników. To już nie jest wrażenie, lecz po prostu fakt – coraz trudniej być wierzycielem, coraz więcej się od wierzycieli wymaga (wiedzy i pieniędzy), podczas gdy dłużnicy otrzymują od państwa coraz to nowe podarki (tu i tu). Dla niektórych zapowiada się kolejna gwiazdka.

Planowane zmiany zakładają m. in.:

  • skrócenie ogólnego terminu przedawnienia zobowiązań z 10 lat do lat 6,
  • skrócenie terminu przedawnienia prawomocnego wyroku sądu (tytułów egzekucyjnych) z 10 lat do lat 3 – o dotychczasowym stanie prawnym w tym zakresie pisałem tutaj,
  • badanie przez sąd przedawnienia roszczenia z urzędu, a nie na zarzut podniesiony przez dłużnika!
  • bieg przedawnienia ma się rozpoczynać nie od dnia wymagalności roszczenia, lecz od chwili, w której wierzyciel dowiedział się o roszczeniu i o osobie zobowiązanej do zapłaty – kończyć zaś zawsze z końcem roku kalendarzowego,
  • zawezwanie do próby ugodowej nie będzie powodowało przerwania biegu przedawnienia, a jedynie jego zawieszenie na czas postępowania pojednawczego i wydłużenie o 6 miesięcy od dnia zakończenia tego postępowania,
  • przekazanie przez bank komornikowi zajętych na rachunku pieniędzy dłużnika zostanie opóźnione o 14 dni, dając dłużnikowi czas na wniesienie ewentualnego sprzeciwu.

Nowelizacja planowo ma wejść w życie jeszcze w pierwszej połowie 2017 r.

Co to oznacza w praktyce? Że nie ma na co czekać i trzeba jak najszybciej kierować wszelkie roszczenia do sądu, a uzyskane wyroki przekuwać w tytuły wykonawcze (wyroki z klauzulą wykonalności) i wnosić do komornika. Nawet jeżeli nie posiadasz informacji o majątku dłużnika lub ukrywa on swój majątek, ale jest choćby łut szansy na to, że majątek taki istnieje – rozważ koniecznie próbę egzekucji, bo a nuż okaże się ona skuteczna. Może skarga pauliańska pomoże? A niedługo możesz nie mieć już szansy spróbować.

Wraz z informacją o planowanych zmianach w prawie w internecie pojawiły się komentarze publicystów, m. in. na stronie Rzeczypospolitej (tu i tu). Odnosząc się do zalinkowanych artykułów, wyrażone poglądy świadczą moim zdaniem o oderwaniu od rzeczywistości obrotu prawnego i braku odpowiedniej wiedzy na temat istoty prawa, choć przedstawiona w nich wizja jest nader korzystna dla dłużników.

Nie jest tak, że dłużnicy nie korzystają z zarzutu przedawnienia – chyba że mówimy o tych spośród nich, którzy nie dochowują minimalnych wymagań i nie aktualizują informacji o swoim adresie zamieszkania, nie podejmują korespondencji i generalnie bierni są wobec dochodzonych przeciwko nim roszczeń. Z własnej winy. Pozostali bowiem podnoszą zarzut przedawnienia często i gęsto, nie bacząc czy ma on jakiekolwiek podstawy, z tzw. „ostrożności procesowej”. Zarzut nic nie kosztuje i wbrew opiniom mediów dłużnicy bardzo dobrze wiedzą o jego istnieniu, nawet jeżeli nie do końca rozumieją jak działa.

Stwierdzenie, że dłużnik nie może bronić się przed roszczeniem, bo nagle pojawia się komornik a dłużnik dowiaduje się o jakimś stary wyroku – również wprowadza w błąd. Bowiem dłużnik choćby minimalnie interesujący się swoimi sprawami zawsze ma okazję do obrony przed roszczeniem. Po pierwsze dłużnik taki wie, że ma długi (bo sam je zaciągnął!). Po drugie, może się im przeciwstawić na drodze postępowania sądowego, jak i egzekucyjnego. Stąd wprowadzanie kolejnych terminów „zawieszenia” w toku egzekucji jedynie opóźni zaspokojenie wierzyciela i zaangażuje organy wymiaru sprawiedliwości w dodatkową pracę.

Badanie przedawnienia przez sąd z urzędu oznacza powrót do stanu prawnego sprzed 1 października 1990 r., do czasów które szczęśliwie odeszły. Na studiach uczono mnie o zobowiązaniach naturalnych – o koncepcji, według której przedawnione roszczenie nie przestaje istnieć, a jedynie traci możliwość skorzystania z przymusu państwowego w postaci pomocy właściwych organów w odzyskaniu długu. Dług przedawniony nie może być skutecznie dochodzony w sądzie, bo dłużnik może podnieść zarzut przedawnienia. Ale samo roszczenie istnieje w dalszym ciągu i jeżeli dłużnik zechce dobrowolnie oddać, co otrzymał, lub nie podniesie ww. zarzutu – to wierzyciel odzyska, co mu się należy. Czy upływ czasu wpływa na fakt, że ktoś pożyczył od kogoś pieniądze, nie ważne czy 200 zł czy 200 000 zł, i ich nie oddał? Czy rzeczywiście okres przedawnienia powoduje, że pieniądze te nie należą się wierzycielowi, a dłużnik uzyskuje do nich prawo? Upływ czasu sprawia, że dłużnik je „zarobił”, zapracował na nie? A gdzie pacta sunt servanda i zwykła ludzka przyzwoitość?

W końcu – nie jest tak, że wierzyciel zwleka z wszczęciem egzekucji i dochodzeniem swojej wierzytelności, bo „zapomniał”, albo miał lepsze rzeczy do roboty. Wierzyciel dochodzi sprawy w sądzie, ponosząc koszty sądowe i koszty wynagrodzeń prawników, po to, by odzyskać swój majątek. I jeżeli nie wszczyna egzekucji to tylko dlatego, że dłużnik nie posiada majątku lub też skutecznie majątek ukrywa. Wówczas tylko długi okres przedawnienia prawomocnego wyroku chociaż minimalnie zabezpiecza interesy wierzyciela, dając mu nadzieję, że może za kilka lat sytuacja dłużnika się poprawi i będzie mógł spłacić dług lub też dłużnikowi „powinie się noga” i na jaw wyjdzie jakiś cenny składnik jego majątku. To też presja dla dłużnika, żeby spłacił długi i mógł normalnie, legalnie pracować i funkcjonować. Skrócenie terminu przedawnienia i sposobu jego badania zachęca dłużnika do tego, by „przeczekać” i doczekać wolności finansowej, mimo że co wziął, to wziął…

Wierzyciele, którzy nie zorientują się na czas w zmianie prawa, mogą nawet nie zauważyć, że ich pieniądze, również te wydane na sprawę w sądzie i pomoc prawnika, przestały istnieć.

Egzekucja długów w Polsce może i przypomina Dziki Zachód, ale jest to Dziki Zachód napadów na dyliżanse i mieścin, w których nie ma szeryfa, a władzę sprawują kowboje-rabusie. Smutny to Dziki Zachód, zły.

Celem każdego postępowania egzekucyjnego jest zaspokojenie wierzyciela, a żeby to osiągnąć potrzebna jest współpraca wierzyciela z komornikiem, tak na płaszczyźnie wskazywania informacji o majątku dłużnika, składania właściwych wniosków egzekucyjnych, jak i terminowego uiszczania niezbędnych zaliczek na wydatki gotówkowe. Dziś chciałbym napisać kilka słów o jednym ze sztandarowych wniosków egzekucyjnych stosowanych praktycznie w każdej egzekucji – o zajęciu wierzytelności z tytułu nadpłaty lub zwrotu podatku.

Powyższa egzekucja z wierzytelności jest dokonywana przez komornika sądowego poprzez jej zajęcie. Komornik wysyła w tym celu do naczelnika właściwego urzędu skarbowego wezwanie do potrącania zajętej wierzytelności dłużnika i przekazywania jej na rachunek bankowy komornika. Chwilą dokonania zajęcia jest moment doręczenia wezwania urzędowi skarbowemu. Co istotne, od pewnego już czasu cała korespondencja z organami podatkowymi, zarówno wychodząca od komornika, jak i przychodzącą od organu, przybiera postać komunikacji elektronicznej. Znacząco przyspiesza to cały proces i obniża jego koszty, z pożytkiem dla wszystkich stron postępowania egzekucyjnego.

Dawniej wniosek o zajęcie wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku bywał mało skuteczny. Wynikało to z przyjętej w orzecznictwie interpretacji świadczeń periodycznych (że nadpłata i zwrot podatku do nich nie należą) oraz tezy o braku możliwości prowadzenia egzekucji z ekspektatywy prawa (a więc z wierzytelności przyszłych, które jeszcze nie powstały). Urzędy skarbowe, opierając się na wyrokach sądowych, kwestionowały możliwość zajmowania przez komorników wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku jeżeli prawo do tych świadczeń jeszcze nie powstało. Innymi słowy, jeżeli zajęcie wpłynęło do urzędu skarbowego przed złożeniem przez dłużnika deklaracji podatkowej, z której wynikało by prawo do zwrotu na jego rzecz, to zajęcie nie było skuteczne, a urząd nie przekazywał pieniędzy komornikowi. Nawet jeżeli za czas jakiś deklaracja faktycznie wpłynęła, a dłużnikowi przysługiwał zwrot. Zajęcie było skuteczne tylko pod warunkiem, że zostało doręczone organowi podatkowemu w okresie pomiędzy doręczeniem deklaracji podatkowej dłużnika a wypłatą zwrotu dłużnikowi. Stąd komornicy często powtarzali zajęcia, próbując „wstrzelić się” w odpowiednie okno czasowe. Nie było to ani tanie (koszty doręczeń korespondencji) ani praktyczne rozwiązanie. I mimo odpowiedniej staranności zwrot podatku mógł z łatwością „wymknąć się” z rąk komornika.

Po nowelizacji mamy doręczenia elektroniczne i – co bardzo ważne – skuteczność zajęcia również co do wierzytelności przyszłych, wynikających z nadpłaty lub zwrotu podatku powstałych w ciągu roku od dnia dokonania zajęcia. Takie rozwiązanie ustawowe pozwala komornikowi na dokonanie skutecznego zajęcia i to przy wysłaniu jednego tylko wezwania do urzędu skarbowego. Jeżeli egzekucja potrwa dłużej niż rok (co się zdarza), to zajęcie takie trzeba będzie ponowić. Ale jest to dużo mniej uciążliwe niż dawniej.

Oczywiście dla skutecznej egzekucji z ww. wierzytelności niezbędne jest prowadzenie przez dłużnika działalności gospodarczej lub posiadanie pracy. Bo bez tego nie będzie nadpłaty ani zwrotu podatku.

Warto również wiedzieć, że przepisy Ordynacji podatkowej stanowią, że pierwszeństwo przed zajęciem takich wierzytelności mają roszczenia publicznoprawne – urząd skarbowy z nadpłaty/zwrotu podatku najpierw pokrywa zaległości podatkowe i bieżące zobowiązania podatkowe dłużnika, a dopiero potem – o ile coś zostało – przekazuje to komornikowi.

Mimo powyższych ograniczeń zajęcie wierzytelności dłużnika wobec organu podatkowego pozostaje jednym z najczęściej stosowanych wniosków egzekucyjnych. Zwłaszcza, że nie wiąże się z dodatkowymi kosztami po stronie wierzyciela. Celne i zróżnicowane wnioski egzekucyjne podnoszą prawdopodobieństwo wyegzekwowania roszczenia, dotarcia do majątku dłużnika, a to jest zadaniem każdego profesjonalnego pełnomocnika reprezentującego wierzyciela.

Wspaniałego tygodnia Ci życzę!

PS Zobacz również inne artykuły o wnioskach egzekucyjnych – o egzekucji z rent i emerytur, oraz z rachunków bankowych dłużnika (tutaj i tutaj).

Zastanawiałeś się może, czy egzekucja prowadzona wobec emerytów i rencistów bywa skuteczna? Osoby starsze, pobierające świadczenia z ubezpieczeń społecznych, często nie dysponują znaczącym majątkiem, a wysokość świadczeń też nie należy do wysokich. Jednakże podstawową zaletą prowadzenia egzekucji wobec dłużnika będącego emerytem lub rencistą jest pewność przynajmniej niewielkich comiesięcznych spłat, przekazywanych wierzycielowi przez komornika. Bo chociaż świadczenia nie są na ogół wysokie, to są pewne i stabilne. A więc również Ty możesz liczyć na pewną, choć niewielką spłatę swojej wierzytelności.

Oczywiście dłużnicy i na to potrafią znaleźć sposób, a doświadczony radca prawny lub adwokat może podpowiedzieć im adekwatne rozwiązania. Dziś chciałem jednak napisać o rozwiązaniu systemowym, które chroni każdego zadłużonego emeryta lub rencistę. A która to ochrona od 1 lipca 2017 r. zostanie jeszcze zwiększona, gwarantując dłużnikom, że więcej pieniędzy pozostanie w portfelu po wizycie komornika.

Ustawodawca przewidział bowiem tzw. kwoty wolne od egzekucji i potrąceń, dzięki czemu w chwili obecnej powyższe świadczenia z ubezpieczeń społecznych są wolne w części odpowiadającej 50% kwoty najniższej emerytury lub renty (zależnie od rodzaju pobieranego przez dłużnika świadczenia) przy potrącaniu należności alimentacyjnych oraz innych niż należności alimentacyjne, egzekwowanych na podstawie tytułów wykonawczych (np. nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności).

Uchwalona już zmiana przepisów przewiduje wzmocnienie ochrony dłużników poprzez zwiększenie kwoty wolnej od egzekucji i potrąceń – z 50% do 75% kwoty najniższego świadczenia. Przy czym nowa kwota wolna dotyczyć będzie wyłącznie egzekucji świadczeń innych niż alimentacyjne. Egzekucja alimentów nadal pozostanie na dotychczasowym poziomie.

Znowelizowane przepisy znajdą zastosowanie nie tylko do nowych postępowań egzekucyjnych, ale również do spraw już wszczętych, będących w toku – wejdą one w życie 1 lipca 2017 r.

Jeżeli jesteś dłużnikiem – powyższa wiadomość powinna Cię ucieszyć. Pamiętaj aby przypilnować, czy po zmianie przepisów organy egzekucyjne pozostawią Ci odpowiednią część świadczeń, potrącając resztę w toku egzekucji.

Jeżeli jesteś wierzycielem – dobrze wiedzieć, dlaczego egzekucja ze świadczeń emerytalno-rentowych zacznie przynosić niższe spłaty. Warto również rozumieć mechanizmy egzekucji z rent i emerytur, aby móc oszacować, czy w Twojej sprawie jest to właściwy sposób prowadzenia egzekucji.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Tydzień temu opisywałem na blogu instytucję prawa chroniącą interesy wierzyciela, jaką jest zabezpieczenie roszczeń dochodzonych przed sądem w postępowaniu cywilnym. Dzisiaj chciałem wrócić do tematu, koncentrując się na jednym jego aspekcie – niezwykle istotnym, choć zazwyczaj niedostrzeganym. Mówię o doręczaniu postanowień o udzieleniu zabezpieczenia.

Celem naczelnym postępowania zabezpieczającego i wniosku o udzielenie zabezpieczenia jest zagwarantowanie wierzycielowi, że mimo długotrwałego postępowania sądowego, po wygraniu sprawy będzie on mógł skutecznie wyegzekwować swoje roszczenie od dłużnika. Chodzi więc o zablokowanie dłużnikowi możliwości dysponowania majątkiem. Dzięki temu żaden Przedsiębiorczy Dłużnik nie sprawi, że wyrok będzie tylko ładną laurką do powieszenia na ścianie, jako dowód na to, że miałeś rację.

Aby skutecznie zabezpieczyć roszczenie niezbędne jest jednak nie tylko uzyskanie sądowego postanowienia o zabezpieczeniu. Równie ważne jest bowiem skuteczne przejście od podstawy prawnej do czynów w postaci wykonania zabezpieczenia przez komornika sądowego.

Pomiędzy tymi dwoma momentami istnieje stan niepewności. Postanowienie jest już wydane, ale czeka jeszcze na nadanie klauzuli wykonalności (lub opatrzenie wzmianką o wykonalności) i doręczenie uprawnionemu. Dopiero wówczas może on zanieść postanowienie do komornika i złożyć wniosek o wykonanie orzeczonego przez sąd zabezpieczenia.

Właśnie – w postępowaniu zabezpieczającym nie mówimy o powodzie i pozwanym, lecz o uprawnionym i obowiązanym. Warto przyswoić tę terminologię.

Komu sąd doręcza postanowienie o zabezpieczeniu? Odmiennie niż zazwyczaj (regułą jest bowiem doręczanie dokumentów obu stronom sporu) w postępowaniu zabezpieczającym – co do zasady – sąd doręcza postanowienie w zakresie zabezpieczenia wyłącznie uprawnionemu (powodowi). Wyobraź sobie bowiem sytuację, w której obowiązany (dłużnik) dowiaduje się o wydanym przez sąd zabezpieczeniu na jego ruchomościach, zanim ruchomości te zostaną fizycznie zajęte przez komornika. Wyobraź sobie dalej, że kilka dni później do miejsca zamieszkania lub siedziby Przedsiębiorczego Dłużnika dociera komornik, widzisz to? A za drzwiami, czy widzisz jakiś wartościowy majątek? No właśnie.

Obowiązany nie może dowiedzieć się o zabezpieczeniu wcześniej, niż stanie się ono prawnie skuteczne. Powinien uzyskać o nim wiedzę wtedy, gdy będzie już „za późno”, by móc je udaremnić. Dlatego przepisy Kodeksu postępowania cywilnego stanowią, że sąd doręcza postanowienie o zabezpieczeniu podlegające wykonaniu przez organ egzekucyjny (zazwyczaj będzie nim komornik sadowy) tylko uprawnionemu. Od tego są wyjątki, dotyczące głównie zabezpieczenia na nieruchomości (i przy wielu roszczeniach niepieniężnych), ponieważ uznaje się, że trudniej ukryć majątek nieruchomy od ruchomego. Ale wszelkie zabezpieczenia polegające na zajęciu wynagrodzenia za pracę, ruchomości, czy wierzytelności z rachunku bankowegosąd doręcza wyłącznie uprawnionemu. Obowiązany otrzymuje zaś odpis postanowienia od komornika, i wówczas ma prawo do złożenia zażalenia na zabezpieczenie, jeżeli się z nim nie zgadza.

Przepisy przepisami, a pomyłki jednak się zdarzają. W sprawie jednego z moich Klientów sąd po udzieleniu zabezpieczenia zarządził doręczenie postanowienia zarówno uprawnionemu, jak i obowiązanemu. O dotkliwych dla Klienta skutkach, jakie mogłoby mieć przedwczesne poinformowanie dłużnika o ustanowionym zabezpieczeniu, już wiesz. Sęk w tym, że zarządzenie o doręczeniu nie podlega zaskarżeniu w żadnym trybie (nie przysługuje od niego zażalenie, apelacja ani inny środek odwoławczy), a co więcej, strony postępowania nie są nawet informowane o wydaniu i treści takiego zarządzenia. Gdyby nie regularne telefony do sądu i korzystanie z nowoczesnych rozwiązań dla profesjonalnych pełnomocników (takich jak internetowy portal informacyjny sądów) – o błędnym doręczeniu dowiedziałbym się już po fakcie. A sama wiedza to nie wszystko. Znając treść zarządzenia mogłem natychmiast zareagować, faksując do sądu stosowne pismo, wskazujące na błędne doręczenie – ale ostatecznie to dobra wola i otwartość sądu sprawiły, że zmienił swoją decyzję, naprawiając błąd zanim wywołał on jakiekolwiek negatywne skutki.

Powyższe doświadczenie uczy, że czujnym trzeba być na każdym etapie sprawy, nawet tam, gdzie przepisy definiują ścieżkę postępowania i wydaje się, że nic nie może Cię zaskoczyć. Bo nikt nie zadba o Twoją sprawę lepiej niż Ty sam. No, chyba że Twój radca prawny lub adwokat 😉

Pomyślnego tygodnia życzę i pozdrawiam!

W codziennym wykonywaniu zawodu, jak i na łamach tego bloga, jak mantrę powtarzam, że samo wygranie procesu sądowego to nie wszystko, że nie jest to nawet połowa sukcesu! Tak naprawdę liczy się bowiem skuteczna egzekucja, a więc to, czy koniec końców ujrzysz na swoim rachunku bankowym dawno niewidziane, należne Ci od dłużnika pieniądze. I choć bez wygranej w sądzie nie będziesz miał wyroku, by zanieść go do komornika, to jednak właśnie możliwość skutecznej egzekucji powinna być wyznacznikiem tego, czy warto w ogóle dotykać tematu i próbować sporu na sali sądowej. Wiem też, że nie każdy Klient jest tego świadomy. Dlatego zdarza mi się odradzać wnoszenia pozwu do sądu, gdy weryfikacja sytuacji majątkowej i zachowania dłużnika świadczy o tym, że niemal na pewno nie będzie z czego odzyskać pieniędzy wierzyciela.

Ale temat jest bardziej złożony, bo choć dłużnik może mieć majątek w chwili sporządzenia pozwu, to nikt nie może zagwarantować, że jego przedsiębiorcze działanie lub też najzwyklejszy niefart jaki po prostu się zdarza – całkowicie nie zmienią sytuacji. Bo procesy sądowe mają to do siebie, że trwają. Często wiele miesięcy a nawet kilka lat. A w tym czasie… wszystko może się zdarzyć.

I tutaj pojawia się bohater dzisiejszego wpisu, spokój dla wierzycieli i potężny oręż dla ich pełnomocników – zabezpieczenie roszczeń w sporze sądowym.

Instrument prawa, jakim jest zabezpieczenie, pozwala na uzyskanie zabezpieczenia na majątku pozwanego już na etapie trwającego sporu sądowego. Można więc dzięki temu zapewnić sobie, że w razie wygranej sprawy w sądzie, majątek pozwanego będzie nadal istniał i tylko czekał, aż się z niego zaspokoisz 😉 Odpada więc niebezpieczeństwo, że cała para związana z prowadzeniem postępowania sądowego pójdzie w gwizdek. To poważny atut dla wierzyciela i argument za kontynuowaniem sporu.

Udzielenia zabezpieczenia można żądać w każdej sprawie cywilnej rozpoznawanej przez sąd, i warto z tego korzystać, kierując wniosek do sądu razem z powództwem – w treści jednego pisma, jakim jest pozew. Dzięki temu unikniesz dodatkowej opłaty sądowej, którą musiałbyś zapłacić, składając wniosek o udzielenie zabezpieczenia osobno, jeszcze przed wszczęciem sprawy. Jeżeli więc możesz mieć na szybko gotowy nie tylko wniosek, ale od razu pozew – rekomenduję to drugie rozwiązanie.

Zawarcie wniosku o zabezpieczenie w treści pozwu ma również tę zaletę, że nie musisz się powtarzać. Bo zarówno wniosek, jak i pozew muszą zawierać opis przedmiotu sprawy (przytaczać okoliczności faktyczne), spełniać wymagania przewidziane dla każdego pisma procesowego, oraz uprawdopodobnić (wniosek) lub wręcz udowodnić (pozew) Twoje roszczenie. Powyższe elementy musisz jedynie uzupełnić o uzasadnienie interesu prawnego, a więc przekonać sąd, że przysługuje Ci interes prawny w uzyskaniu zabezpieczenia.

Przepisy polskiej procedury cywilnej stanowią, że przez interes prawny w powyższym znaczeniu należy rozumieć taką sytuację, w której brak udzielenia zabezpieczenia poważnie utrudni lub wręcz uniemożliwi późniejszą realizację wyroku sądu. Innymi słowy, musisz przekonać sąd orzekający o zabezpieczeniu, że tylko z zabezpieczeniem uda się odzyskać Twoje pieniądze (lub zrealizować roszczenie niepieniężne). Jak to zrobić? Nie jest to łatwe, bo sądy niechętnie ingerują w prawa i obowiązki dłużnika jeszcze przed rozpatrzeniem sprawy i wydaniem orzeczenia. Dlatego warto poradzić się doświadczonego radcy prawnego lub adwokata, który wie, na co zwrócić uwagę sądu. W każdym razie powinieneś wykazać, dlaczego istnieje wysokie ryzyko, że pozwany po zakończeniu sprawy sądowej nie będzie miał majątku lub też będzie on o tyle mniejszy, że nie wystarczy już na zaspokojenie Twojej wierzytelności. Przeprowadź analizę finansową i gospodarczą pozwanego, przedstaw jego działania i zaniechania związane z majątkiem, i odnieś powyższe do okoliczności Twojej sprawy.

We wniosku o udzielenie zabezpieczenia musisz dodatkowo wskazać sposób zabezpieczenia i obliczyć wysokość sumy zabezpieczenia. Co do sposobów zabezpieczenia to w większości przypadków odpowiadają one typowym sposobom egzekucji (np. zabezpieczenie poprzez zajęcie rachunku bankowego), trudniej jest z obliczaniem sumy zabezpieczenia, bo warto oszacować i uwzględnić w niej także należności uboczne, jak odsetki czy koszty postępowania.

Sąd rozpoznaje wniosek niezwłocznie, najpóźniej w terminie jednego tygodnia od złożenia go do sądu. Jest to termin instrukcyjny (a więc jego nieznaczne przekroczenie nie powoduje żadnych konsekwencji), ale z mojego doświadczenia sądy naprawdę starają się go przestrzegać.

Największą pułapką jest przepis, zgodnie z którym sąd rozpoznaje wniosek o zabezpieczenie w jego granicach i na podstawie materiału zebranego w sprawie. To oznacza, że wszelkie niejasności, braki i błędy, jakie znajdą się w uzasadnieniu wniosku oraz dołączonych do niego dokumentach – posłużą za podstawę do oddalenia Twojego wniosku. Warto więc się przyłożyć.

A co po uzyskaniu zabezpieczenia? Jeżeli Ci się uda, i sąd pozytywnie rozstrzygnie Twój wniosek – będziesz musiał udać się do komornika sądowego. Bo w większości przypadków to właśnie komornik (i tylko on) może wykonać postanowienie o zabezpieczeniu. Oczywiście zaopatrzone w odpowiednią klauzulę wykonalności

Cóż, pozostaje mi życzyć Ci sukcesów na drodze sądowej i egzekucyjnej! Zaś temat zabezpieczenia zagości na blogu pewnie jeszcze nie raz. Do zobaczenia!

Skuteczna egzekucja składa się z wielu elementów, ale jej podstawami są czas i posiadane informacje. Czas, ponieważ tempo reakcji wierzyciela na brak terminowej zapłaty przez dłużnika jest dla tego ostatniego wyraźnym sygnałem. Odzwierciedleniem tego, z kim ma do czynienia i czy może wypatrywać rajskiego przedawnienia, czy też powinien liczyć się ze zdecydowaną reakcją prawną wierzyciela. Informacje zaś dlatego, że znajomość sytuacji majątkowej dłużnika wprost przekłada się na możliwość sprawnego zaspokojenia wierzyciela, a przynajmniej na rzetelną ocenę, czy warto w ogóle prowadzić egzekucję.

Dziś chciałem przybliżyć Ci interesującą instytucję prawa, pozwalającą zdobyć nieco informacji o majątku dłużnika. Taką, która często przynosi miarodajne efekty, a nie wiąże się z dodatkowymi wydatkami (co do zasady, o czym dalej). Piszę o przysługującym wierzycielowi prawie żądania od komornika sądowego udzielenia informacji o postępowaniach egzekucyjnych, prowadzonych przeciwko jego dłużnikowi.

Instytucja ta, uregulowana w Kodeksie postępowania cywilnego, pozwala wierzycielowi posiadającemu tytuł wykonawczy (lub chociaż tytuł egzekucyjny), wydany przeciwko danemu dłużnikowi, zażądać od komornika sądowego (a w niektórych przypadkach także od sądu) informacji o tym dłużniku.

Do którego komornika można skierować wniosek o udzielenie informacji (oczywiście zaopatrzony w stosowne załączniki)? Otóż do tego, który faktycznie prowadzi egzekucję przeciwko dłużnikowi lub też jest właściwy do jej prowadzenia według przepisów ustawy (o właściwości komorników szerzej pisałem tutaj).

Jakich informacji można żądać od komornika? Przepisy wskazują, że wierzyciel może uzyskać informację, czy przeciwko dłużnikowi dany komornik prowadzi aktualnie postępowanie egzekucyjne, a jeżeli tak – to jakie są stosowane sposoby egzekucji, aktualny stan sprawy, oraz wysokość egzekwowanych roszczeń.

Co dają takie informacje? Bardzo wiele. Począwszy od możliwości przyłączenia się do skutecznej egzekucji, przez ustalenie składników majątku dłużnika, na ocenie szans pełnego zaspokojenia wierzytelności skończywszy. Wprawny wierzyciel lub jego pełnomocnik będzie wiedział, do którego komornika lub komorników najlepiej zwrócić się z żądaniem udzielenia informacji (bo niektórzy komornicy wiedzą więcej niż inni), jak w pełni wykorzystać zdobyte wiadomości, oraz co zrobić, gdy komornik nie chce udzielić informacji nieodpłatnie.

Ostatnie odnosi się bowiem do spornej, jak się okazuje, praktyki stosowania omawianej instytucji przez komorników. Większość z nich – moim zdaniem prawidłowo – udziela powyższych informacji całkowicie za darmo. Zdarzają się jednak komornicy żądający za udzielenie informacji opłaty (mimo braku podstaw prawnych do takiego żądania), a nawet tacy, którzy najpierw udzielają informacji, a później obciążają wierzyciela obowiązkiem uiszczenia opłaty. Na szczęście zdecydowana większość komorników w całym kraju udziela informacji nieodpłatnie, co czyni tę instytucję korzystną dla wierzycieli i pozwalającą im uzyskać przed wszczęciem właściwej egzekucji garść przydatnych informacji.

Pamiętaj, że każda wiadomość o majątku dłużnika może okazać się na wagę złota. A przynajmniej na wagę Twoich odzyskanych pieniędzy 😉 Warto próbować i korzystać z możliwości stworzonych przez prawo.

Udanego tygodnia Ci życzę!

Jeden z Czytelników bloga zapytał mnie ostatnio w korespondencji mailowej m.in. o instytucję skargi pauliańskiej. Jest ona dość znana również wśród osób nie będących prawnikami, i kojarzona jako coś takiego, co ma pomóc wierzycielowi w dochodzeniu jego wierzytelności od nieuczciwego dłużnika. Dłużnika, który swój majątek ukrywa, roztrwania lub przenosi, czyniąc tym egzekucję bezskuteczną. Nie każdy jednak wie, do czego dokładnie służy skarga pauliańska, ani jakie warunki muszą zostać spełnione, by można było skorzystać z jej dobrodziejstw. A warunków tych jest całkiem sporo i umiejętne posłużenie się powództwem z actio Pauliana nie jest wcale takie proste.

Skarga pauliańska wywodzi się jeszcze z czasów prawa rzymskiego i już na dobre zadomowiła się w polskim porządku prawnym. Pozwala wierzycielowi zażądać przed sądem uznania czynności prawnej dłużnika za bezskuteczną wobec wierzyciela. Jej celem jest umożliwienie wierzycielowi zaspokojenia się z konkretnego składnika majątku dłużnika, pomimo że opuścił on ten majątek, zmieniając właściciela. Działa więc w sytuacji, gdy dłużnik dysponował jakimś majątkiem, ale w celu pozbawienia wierzyciela możliwości skutecznej egzekucji wyzbył się tego majątku na rzecz osoby trzeciej. Skarga nie pomoże w przypadku utraty majątku (jego roztrwonienia) ani ukrycia go przed komornikiem. Może natomiast przydać się w walce z dłużnikiem, który po wydaniu wyroku lub później, już po wszczęciu egzekucji – odkrył w sobie nagle Dłużnika Filantropa rozdającego majątek na prawo i lewo, lub Przedsiębiorczego Dłużnika który wnosi majątek do różnych spółek (zwłaszcza zagranicznych, założonych w rajach podatkowych) lub zawiera umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie fikcyjnych długów. Sposobów na ukrycie i wyprowadzenie majątku jest wiele, niestety więcej niż skutecznych metod egzekucji. Jednak do tych ostatnich może należeć skarga pauliańska.

Aby skorzystać ze skargi pauliańskiej muszą łącznie zachodzić następujące warunki:

  1. dłużnik rozdysponował swoim majątkiem poprzez czynność prawną z osobą trzecią,
  2. dokonał tego z pokrzywdzeniem wierzycieli i ze świadomością ich pokrzywdzenia,
  3. osoba trzecia uzyskała w ten sposób korzyść majątkową, przy czym osoba ta działała w złej wierze.

Jak widzisz, skarga pauliańska dotyczy wyłącznie przejścia majątku dłużnika na inne osoby w drodze czynności prawnej, a więc zawartej pomiędzy dłużnikiem a osobą trzecią umowy. Na ogół będzie to umowa darowizny lub sprzedaży, ale zdarzają się też znacznie bardziej wymyślne konstrukcje ucieczki z majątkiem.

Ponadto dłużnik musi działać z pokrzywdzeniem wierzycieli i być tego świadomy. Co prawo rozumie przez pokrzywdzenie wierzycieli? Stan, w którym dłużnik na skutek dokonanej czynności prawnej z osobą trzecią stał się niewypłacalny lub przynajmniej niewypłacalny w wyższym stopniu, niż był przed jej dokonaniem. Teraz możesz zadać kolejne pytanie – kiedy dłużnik jest niewypłacalny? Orzecznictwo sądowe dość szeroko interpretuje niewypłacalność dłużnika w rozumieniu przepisów o skardze pauliańskiej. Niewypłacalność bowiem to taki stan majątku dłużnika, w którym egzekucja komornicza nie może zaspokoić wierzyciela lub nie może go zaspokoić w całości, czy też zaspokojenie wierzyciela jest po prostu utrudnione lub opóźnione. Przesłankę niewypłacalności dłużnika wierzyciel może wykazać dowolnymi dowodami. Przede wszystkim dla jej stwierdzenia nie jest konieczne wcześniejsze przeprowadzenie postępowania egzekucyjnego zakończonego umorzeniem (jak głosi obiegowa opinia), ani ogłoszenie upadłości dłużnika. Oczywiście, postanowienie o ogłoszeniu upadłości czy o umorzeniu egzekucji jako bezskutecznej będzie dużym ułatwieniem dla wierzyciela. Ale nie jest absolutnie niezbędne.

A co ze świadomością dłużnika, że działał z pokrzywdzeniem wierzycieli? Trzeba o niej pamiętać, bo nie wystarczy sam obiektywny fakt pokrzywdzenia. Potrzebne jest również wykazanie, że dłużnik obejmował to swoją świadomością. Prawo dla ułatwienia wierzycielowi dochodzenia jego praw ustanawia w tym zakresie pewne domniemanie – jeżeli dłużnik w chwili darowizny był już niewypłacalny lub stał się niewypłacalny na jej skutek, to przyjmuje się, że działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. Domniemanie działa na takiej zasadzie, że zamiast wierzyciela to dłużnik musi udowodnić, że było inaczej niż wynika z domniemania. Ułatwia więc dowodzenie swoich racji w sądzie. Jak widzisz, powyższe domniemanie dotyczy jednak tylko konkretnej czynności prawnej, jaką jest darowizna.

Została nam jeszcze osoba trzecia, działająca w złej wierze, a więc taka, która wiedziała że dłużnik dokonuje z nią czynności prawnej mając świadomość działania z pokrzywdzeniem wierzycieli, lub też taka, która mogła się o tym dowiedzieć, gdyby dołożyła należytej staranności. Zauważ, że nie wystarczy żeby osoba trzecia wiedziała, że dłużnik ma jakichś wierzycieli. Musi ona wiedzieć znacznie więcej, a mianowicie że dłużnik ma wierzycieli i dokonuje z nią czynności wiedząc, że na jej skutek powiększy swoją niewypłacalność. Temat dołożenia należytej staranności i w ogóle skutków dla osoby trzeciej, jakie wynikają z czynności prawnej z dłużnikiem, to wątek na osobny wpis. Już teraz jednak sygnalizuję, że dokonując jakichkolwiek czynności prawnych warto się trochę zainteresować kontrahentem, by ktoś, kiedyś, w jakiejś sprawie – nie zarzucił Ci, że zawarłeś umowę z dłużnikiem działającym na niekorzyść wierzycieli. Bo skutki skargi pauliańskiej są dotkliwe także dla osoby trzeciej, nie tylko dla dłużnika.

W zakresie działania przez osobę trzecią w złej wierze prawo również przewiduje pewne domniemanie. Otóż, jeżeli osoba trzecia jest osobą pozostającą w bliskim stosunku z dłużnikiem lub stałym kontrahentem dłużnika, to prawo domniemywa, że osoba ta/kontrahent wiedziała o tym, że dłużnik działał z pokrzywdzeniem wierzycieli i miał tego świadomość. Co więcej, jeżeli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową w drodze nieodpłatnej czynności prawnej (np. umowy darowizny) to wymóg działania przez osobę trzecią w złej wierze w ogóle odpada. Przy darowiźnie nie trzeba wykazywać złej wiary, bo prawo słabiej chroni to, co było „za darmo”.

Jak więc widzisz, darowizna dłużnika dokonana na rzecz osoby dla niego bliskiej, mimo że jest najpopularniejszą formą uciekania z majątkiem jest też formą najłatwiejszą do skutecznego zakwestionowania przez wierzyciela. Bo wspomagają go w tym różne domniemania.

Podsumowując, skarga pauliańska może być skutecznym sposobem na walkę z nieuczciwym dłużnikiem, jednak w praktyce spełnienie wszystkich drobiazgowych przesłanek, o których pisałem, bywa kłopotliwe. A muszą być one spełnione łącznie, co w wielu sprawach niestety nie ma miejsca. Przy czym dochodzenie zarzutu ze skargi przed sądem też nie jest łatwe, i naprawdę przydaje się tu wiedza i doświadczenie profesjonalnego pełnomocnika – radcy prawnego lub adwokata.

A przedawnienie? Tak, ma zastosowanie i tutaj. Skargę pauliańską możesz skutecznie stosować w okresie 5 lat od daty dokonania czynności prawnej dłużnika z osobą trzecią. To oznacza, że jak zwykle, wiedza o majątku i poczynaniach dłużnika, oraz szybkość dochodzenia wierzytelności – mają kluczowe znaczenie.

Udanego tygodnia Ci życzę 🙂

Osoby, które przychodzą do mnie po pomoc w sprawie odzyskania ich pieniędzy, często pytają o koszty postępowania egzekucyjnego i zasady ich ponoszenia. Wiele z nich nie wie, jak komornik rozliczy postępowanie i wszystkie podejmowane przez siebie czynności. Czy kosztami obciąży wierzyciela, czy dłużnika? Czy wyegzekwowane należności komornik pomniejszy o swój „dochód”? Mało kto wie również, że w toku postępowania egzekucyjnego można uzyskać przynajmniej częściowe pokrycie kosztów radcy prawnego lub adwokata, który wspiera wierzyciela w postępowaniu.

Dlatego też, aby rozwiać powyższe wątpliwości i przybliżyć Ci zasady ponoszenia kosztów postępowania egzekucyjnego – przygotowałem dzisiejszy wpis. Czasem egzekucja kończy się dla wierzyciela dodatkową stratą finansową. Warto rozumieć, dlaczego tak się dzieje.

Jak od strony kosztów – w większości przypadków – wygląda postępowanie egzekucyjne?

  1. na skutek złożonego do komornika wniosku o wszczęcie postępowania komornik wzywa wierzyciela do uiszczenia zaliczki na poszczególne wydatki, czy też na poczet zlecenia komornikowi poszukiwania majątku dłużnika za wynagrodzeniem,
  2. komornik prowadzi postępowanie i dokonuje czynności,
  3. komornik w zależności od tego, czy postępowanie zakończyło się sukcesem czy nie, albo ściąga pieniądze od dłużnika, albo wydaje postanowienie o umorzeniu egzekucji jako bezskutecznej,
  4. komornik kończy postępowanie, wydając odpowiednie postanowienie i rozliczając koszty.

Z zaliczkami jest tak, że komornikowi przysługuje prawo do żądania od wierzyciela zaliczek na określone w ustawie wydatki, takie jak m.in. koszty korespondencji, należności biegłych, czy koszty uzyskiwania informacji. Jeżeli komornik skorzysta ze swojego prawa i wezwie wierzyciela do zapłaty zaliczki, a wierzyciel tego nie zrobi – wówczas komornik nie jest zobowiązany do podjęcia danej czynności. Wysokość zaliczek jest różna, ale zwykle łącznie nie przekraczają one kilkuset złotych.

Na podstawie uiszczonych zaliczek, jak również podejmując pewne nieodpłatne czynności, komornik prowadzi postępowanie egzekucyjne i stara się wyegzekwować roszczenie od dłużnika.

Końcowy etap, obejmujący wydanie postanowienia w zakresie zakończenia postępowania egzekucyjnego, obejmuje również rozliczenie kosztów tego postępowania. I tutaj wszystko zależy od tego, czy były to koszty celowe dla dochodzenia wierzytelności, oraz od skutku egzekucji, tj. czy pieniądze udało się ściągnąć z majątku dłużnika, czy nie.

Generalna zasada głosi, podobnie jak w cywilnym postępowaniu sądowym, że koszty ponosi strona przegrywająca. Pod warunkiem, że są to koszty celowe dla dochodzenia lub obrony jej praw. Jeżeli więc wierzyciel wnosi o czynności postępowania działając w dobrej wierze i jego wnioski są celowe, to w przypadku wyegzekwowania pieniędzy od dłużnika (a więc gdy ustalono majątek dłużnika) – komornik wszystkimi kosztami obciąży wyłącznie dłużnika.

Do kosztów tych należą zaliczki na wydatki (poniesione początkowo przez wierzyciela), opłata egzekucyjna (jest to „dochód” komornika), oraz wynagrodzenie radcy prawnego lub adwokata, którzy reprezentowali w postępowaniu wierzyciela. To ostatnie przyznawane jest w określonej rozporządzeniami minimalnej wysokości i stanowi zwrot części kwoty wynagrodzenia pełnomocnika. Tak więc w razie „wygranej” wierzyciel odzyska nie tylko w całości dochodzoną przez siebie wierzytelność, ale też otrzyma zwrot zapłaconych zaliczek i pewną kwotę na pomoc prawną, z której skorzystał.

Co jednak, gdy egzekucja okazała się bezskuteczna? Jeżeli komornikowi nie uda się wyegzekwować należności wierzyciela od dłużnika to obowiązek pokrycia niektórych wydatków postępowania spada na wierzyciela. Komornik w świetle prawa nie może bowiem być na egzekucji „stratny”, a przynajmniej „bardzo stratny”. Bo i tak nieskuteczna egzekucja sprawia, że praca komornika była pracą darmową. Nie uzyskuje on swojego dochodu, bo opłata egzekucyjna pozostaje nieuiszczona. Wierzyciela obciążają tylko wydatki komornika – poniesione już przez wierzyciela zaliczki i ewentualne dalsze kwoty, gdy komornik nie wezwał wcześniej o ich zapłacenie w postaci zaliczek. Wierzyciel może w takim przypadku ponieść też koszty poszukiwania majątku przez komornika, o czym przestrzegałem w tym wpisie, ale wynika to ze złożonego komornikowi zlecenia i nie dotyczy każdej egzekucji.

Reasumując, w razie udanej egzekucji wierzyciel uzyska zwrot zaliczek, pełną kwotę swojej wierzytelności, oraz koszty pełnomocnika. Komornik zaś ściągnie z majątku dłużnika, niezależnie od ww. pieniędzy dla wierzyciela, własną opłatę egzekucyjną. Dochód komornika nie wpływa więc w żaden sposób na koszty wierzyciela – działalność komornika „finansuje” dłużnik, jako strona postępowania, która nie spełniła dobrowolnie świadczenia na rzecz wierzyciela. Pomimo istnienia tytułu wykonawczego (np. nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności), który nakazywał pozwanemu zaspokojenie powoda.

Jeżeli egzekucja okaże się bezskuteczna – dłużnik pozostanie bezkarny, wierzyciel nie odzyska swoich pieniędzy, dodatkowo ponosząc koszty zaliczek, a komornik – nic nie zarobi. Takie życie.

Przy czym, co istotne, pomimo poniesienia przez wierzyciela kosztów zaliczek i nie uzyskania zwrotu kosztów pełnomocnika, wszystkie te kwoty formalnie obciążą dłużnika – na oryginale tytułu wykonawczego komornik umieści bowiem dodatkową pieczęć i wpisze te nowe „koszty” jako należące się wierzycielowi od dłużnika. Fizycznie nie zobaczysz tych pieniędzy, przynajmniej na razie, ale zawsze będziesz mógł za jakiś czas spróbować ponownie egzekucji. I jeżeli tym razem się uda – odzyskasz wszystkie koszty, także poprzedniego postępowania.

O tym, jak długo można dochodzić roszczenia pomimo bezskutecznej egzekucji, pisałem na blogu tutaj.

Dlatego tak ważne jest, by prawidłowo formułować wnioski w postępowaniu egzekucyjnym. Bez tego możesz nie odzyskać wszystkich przysługujących Ci pieniędzy. No i warto też wiedzieć, kiedy i jakie koszty obciążają wierzyciela a kiedy dłużnika. Bo w razie błędnego ich naliczenia (co może być dość dotkliwe) zawsze przysługuje skarga na czynności komornika. Trzeba tylko wiedzieć, jak z niej skorzystać – i czy są ku temu podstawy.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Większość wpisów na blogu kierowana jest do wierzycieli, trudno temu zaprzeczyć. Począwszy od wyboru komornika, przez wszczęcie egzekucji i instytucje postępowania egzekucyjnego (jak poszukiwanie majątku czy jego wyjawienie), na przedawnieniu roszczeń z prawomocnego wyroku kończąc. Podobnych wpisów jest zresztą więcej. Jednak dziś coś nie tylko dla wierzycieli, ale też dla dłużników. Bo temat kwoty wolnej od zajęcia powinien zainteresować obydwie strony postępowania egzekucyjnego.

Czym jest kwota wolna od zajęcia? Krótko mówiąc, to kwota pieniędzy zgromadzonych na rachunkach bankowych dłużnika, której komornikowi nie wolno ruszyć. Dłużnik może mieć więc wierzycieli na pęczki i pozajmowany cały majątek, a mimo to wyciągnąć kartę debetową w Biedronce i kupić sobie coś miłego. Dzisiejszy wpis jest o tyle istotny właśnie dla dłużników, że od 8 września 2016 r. (razem z wieloma innymi zmianami) zmienił się model ochrony przed komorniczym zajęciem pieniędzy znajdujących się na rachunku. Wielu dłużników po tej dacie mogło się bardzo zdziwić, gdy zamiast uśmiechu sprzedawcy i spakowanych zakupów usłyszeli „proszę spróbować jeszcze raz. Transakcja odrzucona”. Jeżeli jesteś wierzycielem – dowiedz się, jak piękne czasy nastały. Jeżeli dłużnikiem – przeczytaj, bo może jest jeszcze szansa, by zareagować. W końcu pieniędzy nie trzeba trzymać w banku, zawsze jest ponadczasowa skarpeta 😉

Przechodząc do rzeczy, jeszcze niedawno Prawo bankowe przewidywało kwotę wolną od zajęcia w wysokości 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę dane statystyczne z sierpnia 2016 r. była to równowartość 12 630,27 zł. Po nowelizacji przepisów kwota ta została ograniczona do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę, a więc aktualnie wynosi 1 387,50 zł. Jest różnica? Jest, i to drastyczna.

Co prawda dawna kwota wolna była kwotą niezależną od czasu – był to swego rodzaju limit, jaki przysługiwał dłużnikowi do momentu, gdy ten go przekroczył. Natomiast nowa kwota wolna przysługuje w każdym miesiącu, w jakim trwa zajęcie rachunku bankowego przez komornika. Ale i tak możliwości odłożenia pieniędzy na rachunkach bankowych zostały znacząco uszczuplone.

Ważne i warte zapamiętania jest, że kwota wolna dotyczy łącznie wszystkich rachunków bankowych posiadanych przez dłużnika we wszystkich bankach. Nie jest więc tak, że zakładając kolejne rachunki bankowe można tę kwotę sztucznie zwiększyć. Dodatkowo, kwota ta jest stała, niezależnie od liczby współposiadaczy rachunku. Inny przedsiębiorczy dłużnik mógłby chcieć wypłacić pieniądze z banku i coś za nie kupić, a w razie co zasłonić się tym, że sfinansował zakup z chronionych środków objętych kwotą wolną. Ale to nie tak. Jeżeli pieniądze opuszczą rachunek, nie ważne, czy wydane na coś innego, czy tylko wypłacone w bankomacie – natychmiast tracą przywileje i mogą zostać skutecznie zajęte przez komornika.

W praktyce zmiana ta wprowadziła niemałe zamieszanie, bo banki nie wiedzą od kiedy ją stosować i praktyka w tym zakresie jest niemal dowolna. Wydaje się jednak, że prawidłowo nowa kwota powinna znaleźć zastosowanie co do wszystkich zajęć rachunków bankowych, również w toku postępowań egzekucyjnych wszczętych przed tą datą.

Przy okazji wcześniejszej zmiany prawa (20 sierpnia tego roku) dodano też nowy przepis, wprost określający świadczenia nie podlegające zajęciu na rachunku bankowym dłużnika. Niezależnie od jakichkolwiek kwot. Komornik nie może więc zająć m.in. świadczeń alimentacyjnych, rodzinnych, z pomocy społecznej, czy świadczenia wychowawczego (potocznie określanego jako „500+„).

Słowem zakończenia, pozostaje obserwować jak przyjmie się zmiana przepisów i jakie owoce zbierze. Dłużnikom raz jeszcze polecam rozwagę w deponowaniu pieniędzy na rachunkach, a wierzycielom – jak najszybsze skorzystanie z nowej, „odblokowanej” puli w bankach ich dłużników.

Słonecznego tygodnia życzę, wszystkim 🙂

PS O rachunkach bankowych w egzekucji już pisałem – konkretnie o zajęciu rachunku przez internet.

Jeżeli jesteś doświadczonym wierzycielem, a więc takim, który był stroną wielu postępowań egzekucyjnych, to zapewne miałeś wątpliwą przyjemność otrzymać choć raz postanowienie o umorzeniu postępowania z powodu bezskuteczności egzekucji. Prawdopodobnie otrzymałeś wówczas od komornika pouczenie, że w związku z zakończeniem egzekucji możesz złożyć do sądu „wniosek ostatniej szansy”… wniosek o wyjawienie majątku.

Jest to instytucja polegająca na wezwaniu dłużnika przez sąd do stawienia się w nim w celu złożenia przyrzeczenia i wykazu posiadanego majątku. Potocznie określa się to mianem wyjawienia majątku przed sądem. Nie wiem jednak, czy wiesz, że od 8 września 2016 r. nowelizacja przepisów wprowadziła obok tej instytucji prawa zupełnie nowy, a zarazem podobny w swej konstrukcji, środek uzyskiwania informacji o majątku dłużnika.

Tym środkiem jest wyjawienie majątku przed komornikiem, i właśnie o nim chciałbym Ci dziś opowiedzieć. Zwłaszcza że pytanie o to pojawiło się w jednym z komentarzy na blogu.

W postępowaniach wszczętych po dniu 8 września 2016 r. w przypadku braku wskazania przez wierzyciela majątku dłużnika, komornik ma obowiązek wezwać dłużnika do złożenia wykazu majątku lub innych niezbędnych wyjaśnień. Przed nowelizacją przepisów komornik nie musiał, a jedynie mógł wezwać dłużnika, w dodatku nie do złożenia wykazu majątku, a tylko do złożenia odpowiednich wyjaśnień. W praktyce komornicy wzywali do odpowiedzi na pytania o posiadany przez dłużnika majątek, jednak rzadko czynili to sami z siebie. Na ogół niezbędny był stosowny wniosek złożony przez wierzyciela.

Samo wyjawienie majątku przed komornikiem polega na tym, że dłużnik składa przed nim wykaz majątku, a czyni to pod rygorem odpowiedzialności karnej za złożenie fałszywego oświadczenia. W przypadku więc przyłapania dłużnika na ewidentnym kłamstwie możliwe jest złożenie przeciwko niemu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, a w następstwie ewentualne skazanie w postępowaniu karnym.

Przepisy wskazują również, iż w razie nie złożenia (lub bezskuteczności tej czynności) przez dłużnika wykazu majątku wierzyciel może zlecić komornikowi poszukiwanie majątku dłużnika za wynagrodzeniem. O zleceniu komornikowi poszukiwania majątku pisałem na blogu w tym miejscu. Co jednak ważne, nowelizacja prawa spowodowała, że obecnie nie można zlecić komornikowi poszukiwania majątku w dowolnym momencie, przykładowo już we wniosku o wszczęcie egzekucji. Jak napisałem powyżej, w sprawach wszczętych po 8 września bieżącego roku, wniosek taki można złożyć dopiero wówczas, jeżeli czynności wyjawienia majątku przed komornikiem nie dały rezultatu.

W celu przymuszenia dłużnika do złożenia wykazu majątku przed komornikiem ten ostatni może nałożyć na dłużnika grzywnę lub też złożyć do sądu wniosek o orzeczenie wobec dłużnika nakazu przymusowego doprowadzenia go przez Policję do komornika, a nawet o zastosowaniu aresztu na okres nieprzekraczający miesiąca.

Czy wprowadzenie instytucji wyjawienia majątku przed komornikiem uchyliło wyjawienie majątku przed sądem? Absolutnie nie. Możliwość wezwania dłużnika przez sąd w celu złożenia przyrzeczenia i wykazu majątku pozostała. Wyjawienie przed sądem tym się różni od opisywanego w dzisiejszym wpisie, że jest dopuszczalne m.in. w sytuacji, gdy egzekucja okazała się bezskuteczna, ale też jeszcze przed jej wszczęciem, gdy wierzyciel uprawdopodobni, że egzekucja okaże się bezskuteczna lub dłużnik nie odpowie na wezwanie do zapłaty.

Sąd może więc odebrać wykaz majątku od dłużnika zarówno przed, jak i po postępowaniu egzekucyjnym. Komornicze wyjawienie majątku ma zaś zastosowanie w trakcie egzekucji, gdy wierzyciel nie podał wystarczających danych o majątku dłużnika.

Sąd oczywiście dysponuje takimi samymi uprawnieniami jak komornik – może nałożyć na dłużnika grzywnę, orzec o jego przymusowym doprowadzeniu lub też o karze aresztu. Osobiście mogę zaświadczyć, że zwłaszcza przymusowe doprowadzenie działa bardzo dobrze, i pozwala w krótkim czasie spotkać się z dłużnikiem, który sam z siebie nie kwapił się zbytnio wyruszyć w podróż do sądu. Z wyjawieniem majątku łączą się też inne korzyści, jak wpisanie niewypłacalnego dłużnika do rejestru dłużników niewypłacalnych, który stanowi jeden z rejestrów składających się na Krajowy Rejestr Sądowy. Ale o tym innym razem 🙂

Nowe przepisy, wprowadzające wyjawienie majątku przed komornikiem, należy ocenić pozytywnie. W porównaniu z sądowym wyjawieniem majątku środek ten powinien być stosowany znacznie szybciej (ze względu na duże obłożenie sądów), nie wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty (koszt sądowego wyjawienia majątku to 40 zł), i jest stosowany zaraz po wszczęciu egzekucji, a nie dopiero na jej koniec (zwykle wtedy wierzyciele kierują wniosek do sądu). Jedyne czego się obawiam, to brak respektu dłużników przed komornikami, i ryzyko częstego zatajania majątku, pomimo odpowiedzialności karnej. Dłużnicy, zwłaszcza Zawodowi Dłużnicy, znają komorników i wiedzą, że często niewiele potrzeba aby skutecznie ukryć przed nimi swój majątek. A takie doświadczenie „tuczy„, i uczy, że komornika nie trzeba się obawiać. Wydaje się, że sąd cieszy się jednak większym autorytetem i trudniej tam o manipulację faktami. Choć i takie sytuacje zdarzają się oczywiście nagminnie…

Bo prawda jest taka, że majątek znacznie łatwiej ukryć, niż go wytropić. Niestety.

Udanego tygodnia Ci życzę i pozdrawiam!

Nie wiem czy wiesz, ale jedną z ważniejszych cech zawodów zaufania publicznego, takich jak zawód radcy prawnego, jest obowiązek przestrzegania określonych zasad etycznych. Zwykle są one formułowane w postaci kodeksów etyki zawodowej, oddzielnych dla każdego z zawodów, których przestrzegania pilnują właściwe organy samorządu zawodowego. W przypadku naruszenia zasad etyki przez członka samorządu grozi mu odpowiedzialność dyscyplinarna, zagrożona nawet karą pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

Zawód komornika sądowego również należy do zawodów zaufania publicznego. Dlatego też komornicy sądowi posiadają swój własny kodeks etyki, określający najważniejsze zasady, jakimi powinni kierować się w bieżącej pracy, ale też w życiu publicznym i prywatnym. Tak się składa, że 6 września 2016 r. samorząd komorniczy przyjął nowy Kodeks Etyki Zawodowej Komornika Sądowego. Jest to wydarzenie tym bardziej znaczące, że poprzedni kodeks pochodzi jeszcze z XX wieku, a konkretnie z 1999 r. W tym czasie wiele się zmieniło, tak w codziennym życiu każdego z nas, a więc również wierzycieli i dłużników, jak i w przepisach prawa, regulujących dochodzenie wierzytelności i ich egzekucję. Zmienił się świat i zmiany te wymagały przyjęcia nowych zasad etycznych, odpowiadających współczesnym wyzwaniom. Stąd zawód komornika sądowego zyskał nowy kodeks. A ja świetną okazję, by nie tylko podzielić się z Tobą nowiną o jego przyjęciu, ale też omówić jego najciekawsze postanowienia.

Czy jest podobny do kodeksu etyki radców prawnych? I czy płyną z niego jakieś cenne nauki dla wierzycieli i dłużników? Warto wiedzieć, jak prawidłowo powinien być wykonywany zawód komornika. Jeżeli Cię to interesuje – zapraszam do dalszej lektury.

Opinie o nowym kodeksie mówią, że powstał w odpowiedzi na bieżące wyzwania, jakie stoją przed komornikami, nie zaś jako uniwersalny zbiór zasad na kolejne dziesięciolecia. Jest to o tyle prawdopodobne, że trwają prace nad zupełnie nową ustawą o komornikach sądowych, której zmiana z pewnością może wpłynąć na sformułowane wcześniej zasady etyczne, także te w najnowszym kodeksie.

Już z preambuły można się dowiedzieć, że komornik jest funkcjonariuszem publicznym, przedstawicielem zawodu zaufania publicznego, a jego praca określana jest mianem służby na rzecz wymiaru sprawiedliwości. Najważniejsze obowiązki etyczne komorników to postępowanie zgodnie z prawem i sumieniem, dochowanie tajemnicy zawodowej, oraz kierowanie się zasadami godności, honoru, uczciwości i rzetelności. Kodeks etyki komorników sądowych obowiązuje nie tylko komorników (w tym emerytowanych), lecz również „uczniów” do tego zawodu, takich jak asesorzy i aplikanci komorniczy.

Komornik może udzielać informacji mediom, ale tylko w niezbędnym zakresie, uważając by nie działać na niekorzyść reputacji samorządu komorniczego. Nie może też publicznie komentować czynności służbowych innego komornika. Jednocześnie komorników obowiązuje całkowity zakaz reklamy, korzystania z usług pośredników, czy współpracy z firmami windykacyjnymi lub zajmującymi się handlem roszczeniami. Komornik może informować o wykonywaniu zawodu wyłącznie za pośrednictwem własnej strony internetowej.

Czy kodeks etyki komorników podobny jest do kodeksu etycznego radców prawnych? I tak i nie.

Tak, ponieważ obydwa kodeksy stawiają przed przedstawicielami zawodu zbliżone obowiązki i cele, jak kierowanie się w życiu i pracy godnością i uczciwością, dbanie o ciągłe doskonalenie zawodowe i rzetelne wykonywanie swoich czynności zawodowych.

Nie, ponieważ kodeks etyki radców prawnych zawiera wiele postanowień dotyczących stosunku radcy prawnego do klientów oraz organów państwowych i sądów. Wiele miejsca poświęca też obowiązkom radcy prawnego w zakresie zagwarantowania tajemnicy zawodowej i unikania konfliktu interesów. Kodeks etyki komorników koncentruje się zaś wyłącznie na relacjach pomiędzy komornikami i w stosunku do ich samorządu, w tym na zakazie konkurencji. Wobec dłużników i wierzycieli komornik ma postępować bezstronnie, rzetelnie i w zgodzie z przepisami. Troszczyć się o sprawność postępowania i stale podnosić swoje kwalifikacje zawodowe.

Komornik który naruszył zasady etyki powinien zgodnie z treścią kodeksu sam dążyć do tego, by niezwłocznie naprawić wyrządzoną swoim działaniem krzywdę.

Z ciekawszych postanowień kodeksu etyki trzeba wspomnieć o zakazie ekstrawagancji w zakresie ubioru i konieczności kierowania się zasadami etyki zwłaszcza w doborze otoczenia i stosunków towarzyskich.

Jakie znaczenie dla wierzycieli i dłużników ma odpowiedzialność dyscyplinarna komorników sądowych? Takie samo, jak w przypadku radców prawnych czy adwokatów – jeżeli komornik sądowy narusza zasady etyki każdy może zawiadomić odpowiednie organy dyscyplinarne samorządu zawodowego o podejrzeniu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego. Wówczas przeprowadzą one postępowanie, w wyniku którego komornik naruszający kodeks etyki może zostać ukarany. Kodeksy stoją więc na straży tego, by osoby mające do czynienia z przedstawicielami zawodów zaufania publicznego były dodatkowo chronione.

Warto więc znać zasady, jakimi powinni kierować się komornicy. I nie tylko oni 🙂

A co mówi kodeks etyki o relacji między komornikiem a wierzycielem? Otóż: Komornik, urzeczywistniając konstytucyjne prawo do sądu, obowiązany jest wykonywać czynności egzekucyjne na rzecz wierzyciela, zgodnie z interesem wymiaru sprawiedliwości, na podstawie tytułu wykonawczego i przepisów prawa. Tak jak często wspominam na blogu – to właśnie Ty, wierzycielu, jesteś gospodarzem postępowania egzekucyjnego! Widać to również w komorniczym kodeksie etyki.

W jednym z pierwszych wpisów na blogu omawiałem wniosek o wszczęcie egzekucji, a więc pismo wszczynające postępowanie sądowe i rozpoczynające budzącą nieraz wielkie emocje „wspólną przygodę” wierzyciela i dłużnika. Temat niezwykle istotny, w dodatku tytułowy dla całego bloga. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ ostatnia duża nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego (zobacz m.in. tutaj) wprowadziła pewne zmiany również w zakresie treści i sposobu wnoszenia wniosku o wszczęcie egzekucji. Zmiany te już obowiązują, dokładnie od 8 września 2016 r., więc każdy wierzyciel powinien być ich świadomy. A skoro tak, to zapraszam Cię serdecznie do dalszej lektury, w której skupię się na nowelizacji przepisów, bez powtarzania tego, o czym już pisałem.

Główna zmiana dotyczy treści wniosku o wszczęcie egzekucji i polega na uchyleniu obowiązku wskazywania przez wierzyciela wybranego sposobu lub sposobów egzekucji. Jakie to ma znaczenie w praktyce? Poza ułatwieniem sporządzenia prawidłowego wniosku zmianie uległ sposób prowadzenia egzekucji przez komornika. Przed nowelizacją komornik był związany wskazanymi przez wierzyciela sposobami egzekucji i nie mógł samodzielnie wyjść poza nie, by na przykład zająć jakiś sobie znany majątek dłużnika, nieobjęty wnioskiem. Zdarza się bowiem, że komornik posiada informacje o majątku dłużnika, uzyskane w toku wcześniejszych egzekucji prowadzonych przeciwko tej samej osobie. Dawniej, w takich sytuacjach komornik sprawdzał, czy wierzyciel wnioskował o dany sposób egzekucji, a jeżeli nie – to kierował do wierzyciela zawiadomienie o istnieniu majątku dłużnika i konieczności złożenia uzupełniającego wniosku. A to, oczywiście, zajmowało dodatkowy czas. Sporządzenie jednego pisma, sporządzenie odpowiedzi, czas na wymianę korespondencji… Dużo straconego czasu.

Po nowelizacji komornik samodzielnie może prowadzić egzekucję według wszelkich dostępnych sposobów egzekucji, z wyjątkiem egzekucji z nieruchomości i tych sposobów egzekucji, dla których przepisy o egzekucji z nieruchomości stosuje się odpowiednio. Jeżeli więc wierzyciel nie wskaże we wniosku żadnego sposobu egzekucji, to organ egzekucyjny jakim jest komornik, będzie uprawniony do prowadzenia jej w dowolny, choć najmniej uciążliwy dla dłużnika, dostępny sposób. Co jeżeli jednak wierzyciel wskaże we wniosku jakiś sposób lub sposoby egzekucji, zgodnie z dawniej obowiązującymi przepisami? W tej sytuacji komornik będzie związany wnioskami wierzyciela, a więc nie będzie mógł prowadzić egzekucji w inny sposób, niż ten wskazany. Wierzyciel jako gospodarz i inicjator postępowania egzekucyjnego zwiąże komornikowi ręce i nie pozwoli na jego własną inicjatywę. Komornik będzie wówczas zmuszony działać jak dawniej, czyli zawiadomić wierzyciela o majątku dłużnika i poczekać na jego ewentualną odpowiedź.

Być może słyszałeś już o tzw. dalszej informatyzacji sądów? W uproszczeniu chodzi o zwiększenie udziału komunikacji elektronicznej pomiędzy sądem a stronami postępowania w bieżącej praktyce wymiaru sprawiedliwości. Sądy mają 3 lata na dostosowanie się do zmiany przepisów i zapewnienie możliwości technicznych ich stosowania. Dla nas istotne jest dziś, że informatyzacja ma objąć również postępowanie egzekucyjne. W rezultacie, wniosek o wszczęcie egzekucji będzie mógł być wnoszony nie tylko w formie pisemnego wniosku lub ustnego oświadczenia złożonego przed komornikiem do protokołu, lecz również za pośrednictwem systemu teleinformatycznego – przy użyciu komputera i komunikacji elektronicznej. Z tym jednak zastrzeżeniem, że wybierając taki sposób komunikacji z komornikiem będziesz zobowiązany stosować go aż do samego końca postępowania. Twoje pisma w tradycyjnej, pisemnej formie, nie będą brane pod uwagę. Trzeba więc rozważnie decydować o wyborze formy elektronicznej.

Jak długo przyjdzie nam w praktyce czekać na pierwsze elektroniczne wnioski o wszczęcie egzekucji? Czas pokaże. Z pewnością będę się temu przyglądał i chętnie podzielę się z Tobą wszystkimi spostrzeżeniami.

A już dziś życzę Ci wspaniałego tygodnia! 🙂

Od 26 sierpnia 2016 r. obowiązują nowe wzory niektórych formularzy w postępowaniu cywilnym, między innymi formularza pozwu i pozwu wzajemnego. Ma to podstawowe znaczenie przede wszystkim dla zawodowych pełnomocników stron – radców prawnych i adwokatów – którzy powinni trzymać rękę na pulsie i być na bieżąco ze zmianami prawa. Ja jednak nie piszę dla prawników, lecz prowadzę bloga dla Ciebie. I dlatego dziś chciałbym jedynie krótko wskazać na zmiany, jakie zaszły w formularzach pism procesowych, a szerzej napisać o tym, kiedy takie formularze w ogóle się stosuje i gdzie można je znaleźć. Co pozwoli Ci nie popełnić poważnego błędu już na samym początku kierowania sprawy do sądu.

Przechodząc do rzeczy – Kodeks postępowania cywilnego przewiduje pewne sytuacje, w których pismo procesowe kierowane do sądu w sprawie cywilnej (np. o zapłatę) musi zostać sporządzone na formularzu, którego wzór określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Przeoczenie tego obowiązku z pewnością spowoduje wydłużenie czasu trwania procesu, co nigdy nie jest korzystne dla wierzyciela. W skrajnej zaś sytuacji, gdy nie zareagujesz prawidłowo na wezwanie sądu i nie sporządzisz prawidłowego pisma (na formularzu) Twoja sprawa może w ogóle zostać odrzucona. Dlatego też warto wiedzieć, kiedy formularz będzie Ci potrzebny.

Formularze w sprawach cywilnych stosuje się w postępowaniu uproszczonym. Z postępowaniem tym mamy do czynienia przed sądami rejonowymi, najczęściej w sprawach o zapłatę, gdy roszczenie wynika z umowy zawartej z dłużnikiem a jego wysokość nie przekracza kwoty 10 tys. zł. Przykładowo można wskazać na umowę sprzedaży i brak zapłaty za towar lub usługę. Postępowanie uproszczone stosuje się również do dochodzenia przed sądem zapłaty czynszu najmu lokalu mieszkalnego – w tym przypadku nie ma ograniczenia kwotowego i postępowanie znajdzie zastosowanie w każdej sprawie o zapłatę czynszu toczącej się przed sądem rejonowym. Celem postępowania uproszczonego jest odformalizowanie i przyspieszenie procesu w sprawach, które uznaje się za mniej skomplikowane.

W przypadku postępowania uproszczonego jesgo stosowanie jest obligatoryjne i jeżeli dochodzisz roszczenia opisanego powyżej, to sąd zawsze będzie musiał rozpoznać sprawę w postępowaniu uproszczonym. To oznacza zaś, że niektóre pisma procesowe będą musiały być sporządzone na urzędowych formularzach.

Wśród takich pism wyróżnić można m.in. pozew, odpowiedź na pozew, pozew wzajemny, czy pismo zawierające wnioski dowodowe. Ostatnia zmiana wzorów formularzy dotyczy przede wszystkim formularzy pozwu i pozwu wzajemnego. Zostały one uzupełnione o nowe rodzaje odsetek, jakich można żądać po stosunkowo niedawnej zmianie przepisów prawa cywilnego, jak również o pole dotyczące podjętych prób mediacji. Przeredagowano także pouczenia, dzięki czemu stały się bardziej zrozumiałe. W gruncie rzeczy zmiana miała jednak na celu dostosowanie formularzy do zmiany przepisów o postępowaniu. Nie było żadnej rewolucji, a jedynie dostosowanie wzorów do obowiązującego prawa.

Powinieneś wiedzieć, że obecnie obowiązujące przepisy wymagają, aby przed skierowaniem sprawy do sądu powód podjął próbę polubownego rozwiązania sporu z pozwanym. W świetle nowych przepisów sprawa powinna trafić do sądu dopiero wtedy, gdy nie ma możliwości dogadania się przez skłócone strony. Skuteczność i rola mediacji to szeroki temat, wykraczający poza dzisiejszy wpis, ale warto powiedzieć już teraz, że taka zmiana prawa może pozwolić uniknąć sytuacji, gdy wierzyciel bez wezwania dłużnika do zapłaty kieruje sprawę do sądu. A to już sporo, bo czasami zdarzają się przypadki, gdy dłużnik jest gotowy do zapłaty, ale z różnych powodów tego nie robi. I czasem wystarczyłoby przypomnienie mu o długu, poparte stosownym uzasadnieniem prawnym i uświadomieniem dłużnikowi możliwości dochodzenia roszczenia przed sądem.

Na marginesie, po tym poznasz dobrego prawnika (dbającego o Twój interes, a nie wyłącznie o swój zysk), że przed wniesieniem pozwu do sądu upewni się, że nie ma możliwości na dobrowolną zapłatę przez dłużnika. Bo sprawa w sądzie oznacza koszty i znacznie wyższe honorarium pełnomocnika. A fajnie ich uniknąć, gdy jest to możliwe.

W porządku, wiesz już kiedy stosuje się urzędowe formularze i co się w nich ostatnio zmieniło. Pozostaje tylko odpowiedzieć na pytanie – gdzie znajdziesz odpowiedni formularz? Aktualne wzory pism procesowych znajdziesz na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości (dokładnie tutaj), w budynkach sądów, oraz w treści obowiązującego rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości („w sprawie określenia wzorów i sposobu udostępniania urzędowych formularzy pism procesowych w postępowaniu cywilnym”).

Osobiście polecam Ci korzystanie ze strony Ministerstwa, bo tam najłatwiej i najszybciej uzyskać aktualne wzory.

Mam nadzieję, że po lekturze dzisiejszego wpisu będziesz kojarzył, że czasem dochodząc swoich praw w postępowaniu cywilnym musisz skorzystać z odpowiedniego formularza. I będziesz umiał go znaleźć.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

PS A dla okraszenia wpisu strawą dla oka, poniżej najciekawsze fragmenty nowego formularza pozwu 😉

mediacja_formularz

odsetki_formularz

Jak być może już wiesz z lektury tego bloga, w postępowaniu egzekucyjnym gospodarzem jest wierzyciel, a nie komornik sądowy. Komornik jest organem egzekucyjnym, który działa na podstawie i w granicach wniosków wierzyciela. Tak więc to na Tobie spoczywa obowiązek wskazania komornikowi majątku dłużnika, z którego chcesz prowadzić egzekucję. Jeżeli takiego majątku nie wskażesz, to komornik – co do zasady – umorzy postępowanie egzekucyjne jako bezskuteczne.

W jednym z pierwszych wpisów wskazywałem, że istnieją sposoby na zdobycie informacji o majątku dłużnika, a jednym z nich jest zlecenie komornikowi poszukiwania tego majątku, za co komornikowi należy się dodatkowe wynagrodzenie. Pisałem również, że nie polecam korzystać z tej metody. Dlaczego?

Ponieważ informacje o majątku dłużnika można zdobyć samodzielnie, składając komornikowi odpowiednie wnioski egzekucyjne. Doświadczony wierzyciel lub jego pełnomocnik (radca prawny lub adwokat) będzie w stanie ocenić dłużnika i sformułować takie wnioski kierowane do komornika, aby ten ostatni uzyskał potrzebne informacje, nie pobierając jednocześnie dodatkowej opłaty za poszukiwanie majątku. Komornik pobierze oczywiście opłatę za wnioski egzekucyjne, której wysokość będzie się różnić w zależności od wniosków, ale co do zasady będzie ona niższa niż koszt „zlecenia poszukiwania majątku”.

Czy dlatego właśnie odradzam korzystania z powyższego zlecenia? Poniekąd. Oszczędność pieniędzy to jedno, ale mi chodzi o coś ważniejszego – o uniknięcie ryzyka ponoszenia wysokich kosztów mimo nie odzyskania żadnych pieniędzy. Na czym polega to ryzyko? Już wyjaśniam.

Zlecenie komornikowi poszukiwania majątku dłużnika w trybie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego składa się z dwóch etapów. W pierwszym wierzyciel składa stosowny wniosek do komornika i płaci opłatę stałą w wysokości 2% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Komornik podejmuje się poszukiwania majątku dłużnika i jeżeli coś znajdzie, to dochodzi do drugiego etapu – komornik pobiera od wierzyciela opłatę stałą w wysokości 5% szacunkowej wartości odnalezionego majątku dłużnika, lecz nie więcej niż 100% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Od opłaty wskazanej w etapie drugim komornik odejmuje też zapłaconą już opłatę wstępną (2%).

Jak więc widzisz, początkowo wszystkie koszty pokrywa wierzyciel. A mogą być one wysokie, bo komornik może odnaleźć np. nieruchomość dłużnika, przez co opłata za poszukiwanie majątku może sięgnąć nawet 100% przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego. Nie ma z tym żadnego problemu, jeżeli majątek dłużnika uda się spieniężyć w toku egzekucji i zaspokoić roszczenie wierzyciela. Wówczas, zgodnie z ogólnymi regułami, koszt poszukiwania majątku również pokryje dłużnik – będzie musiał zwrócić wierzycielowi wydatki poniesione na ten cel.

Problem pojawia się, gdy mimo odnalezienia majątku dłużnika nie udało się go sprzedać… Tylko naprawdę atrakcyjne nieruchomości łatwo sprzedać. Pozostałe na ogół nie znajdują swojego amatora, a Ty – swoich pieniędzy. Wtedy finał sprawy jest taki, że komornik pobiera całą opłatę za poszukiwanie majątku wyłącznie od Ciebie – wierzyciela. Ponieważ dłużnik – mimo posiadania majątku – okazuje się „niewypłacalny”.

Zauważ, że mechanizm jest taki sam – czy składasz wnioski egzekucyjne, czy zlecasz poszukiwanie majątku komornikowi – początkowo to Ty ponosisz koszty. A w przypadku wyegzekwowania Twojej wierzytelności możesz liczyć na ich zwrot od dłużnika. Natomiast gdy egzekucja się nie powiodła, to Ty zostajesz z kosztami. I tutaj pojawia się różnica w postaci wysokości ewentualnych kosztów – wnioski egzekucyjne kosztują zazwyczaj mniej niż wartość odnalezionego majątku, a poza tym masz wpływ na wysokość opłaty za wnioski, bo wiesz co i ile kosztuje i świadomie decydujesz się na takie a nie inne wnioski. W przypadku poszukiwania majątku dłużnika masz do czynienia z loterią. Nie wiesz, co wylosujesz, ani nie wiesz, czy uda Ci się to sprzedać. Na loterii możesz dużo stracić. A czy zyskać? Na samodzielnie formułowanych wnioskach egzekucyjnych możesz zyskać dokładnie tyle samo.

Dlatego zawsze dwa razy się zastanów, nim zlecisz komornikowi poszukiwanie majątku za wynagrodzeniem. Być może taniej wyjdzie skorzystać z pomocy profesjonalnego pełnomocnika, który złoży odpowiednie wnioski egzekucyjne i pomoże Ci ustalić, czy dłużnik posiada jakiś majątek. Pomoże Ci również zdecydować, co i jak z tą wiedzą zrobić dalej. I zrobi wszystko, byś odzyskał swoje pieniądze, o ile to tylko możliwe.

Jeżeli prowadziłeś już egzekucję z rachunków bankowych dłużnika, to być może wiesz, jak przebiega procedura dokonania tego rodzaju zajęcia. Komornik na podstawie wniosku egzekucyjnego wierzyciela lub w drodze poszukiwania majątku dłużnika za wynagrodzeniem kieruje do określonych banków zawiadomienie o zajęciu wierzytelności pieniężnej dłużnika z tytułu posiadania przez niego rachunku bankowego. Innymi słowy, komornik informuje bank, w którym dłużnik prowadzi rachunek bankowy, że toczy się postępowanie egzekucyjne i dokonuje na tym rachunku zajęcia, zakazując bankowi wypłacania dłużnikowi pieniędzy z rachunku i nakazując, aby bank przelał te pieniądze na rachunek komornika. Następnie komornik przekazuje wyegzekwowane pieniądze wierzycielowi.

Inną kwestią jest, czy dłużnik posiada środki na koncie w banku. Z mojego doświadczenia Zawodowi Dłużnicy na ogół nie mają pieniędzy na swoich rachunkach, bo mając wiele długów spodziewają się zajęć komorniczych i po prostu na co dzień żyją z handlu wymiennego i obrotu gotówkowego 😉 W przypadku jednak dłużników sporadycznych, a zwłaszcza prowadzących działalność gospodarczą, egzekucja z rachunku bankowego często przynosi spodziewane efekty.

Powyżej przedstawiłem Ci, na czym polega egzekucja z rachunku bankowego. Pora odpowiedzieć na pytanie: co w tym zakresie się zmieni i kiedy?

Aktualnie komornik zawiadamiając bank o zajęciu rachunku bankowego dłużnika przesyła do konkretnego banku zawiadomienie w formie tradycyjnej, to znaczy pisemnego dokumentu. Dlatego też, nim faktycznie dojdzie do zajęcia pieniędzy dłużnika, komornik musi sporządzić pismo, nadać je na poczcie, poczta musi dostarczyć je do banku, a odpowiedni dział w banku musi wprowadzić zajęcie do systemu. Dopiero z tą chwilą zajęcie jest dokonane. Podczas gdy w egzekucji bardzo istotny jest czas, zwłaszcza gdy prowadzisz postępowanie przeciwko dłużnikowi, który posiada majątek i nie jest przyzwyczajony do jego ukrywania. Od chwili wydania nakazu zapłaty lub wyroku do czasu, gdy uzyskasz klauzulę wykonalności i wniesiesz wniosek o wszczęcie egzekucji do komornika, upływa wiele tygodni. To samo w sobie potrafi skutecznie utrudnić odzyskanie Twoich pieniędzy. A później trzeba jeszcze czekać na doręczenie korespondencji do banku etc.

Problem z zajęciami rachunków bankowych został dostrzeżony, co doprowadziło do znowelizowania prawa ustawą z dnia 10 lipca 2015 r. Na jej mocy zmieniono sposób dokonywania zajęć wierzytelności z rachunku bankowego dłużnika, zastępując doręczenia tradycyjne komunikacją elektroniczną, przy użyciu systemu informatycznego OGNIVO. System ten istnieje od jakiegoś już czasu, pozwalając komornikom na uzyskiwanie informacji z banków i urzędów za pośrednictwem aplikacji komputerowej. To przy jego pomocy komornicy ustalają, czy dłużnik posiada rachunki bankowe i w jakich bankach. Zmiana prawa dokonana wspomnianą nowelizacją pozwoli pójść krok dalej i nie tylko zasięgać informacji online, lecz również dokonać tą drogą zajęcia rachunku bankowego. Skróceniu ulegnie więc droga od komornika do banku, a tym samym – zajęcia będą dokonywane dużo szybciej, a przez to będą skuteczniejsze.

I choć ustawa jest z lipca zeszłego roku, to powyższe zmiany musiały poczekać na dostosowanie systemu OGNIVO, zmianę rozporządzeń i ogólne przygotowanie się komorników i banków do nowej formy dokonywanych czynności. W efekcie, zajęcia elektroniczne zaczną funkcjonować od 8 września 2016 r. Mam nadzieję, że zmiana ta pomoże wielu wierzycielom, również i Tobie 🙂

PS W tym miejscu pisałem o kwocie wolnej od zajęcia na rachunku bankowym, może Cię to zainteresuje.

Po wygraniu sprawy w sądzie i uzyskaniu prawomocnego orzeczenia, przychodzi czas na postępowanie egzekucyjne. Istnieje oczywiście możliwość, że po przegraniu sprawy Twój dłużnik dobrowolnie zapłaci całą kwotę, lecz znacznie częściej będzie liczył na to, że nie skierujesz egzekucji do jego majątku/skutecznie ukryje swój majątek/lub też uda mu się wynegocjować z Tobą lepsze warunki niż te, jakie zasądził wyrokiem sąd. Nie jest tak, że dłużnicy boją się orzeczeń sądów, przynajmniej nie wszyscy. Zwłaszcza doświadczeni dłużnicy (których ja nazywam Zawodowymi Dłużnikami) bardzo dobrze wiedzą, co robić, byś nigdy nie ujrzał swoich pieniędzy. A już z całą pewnością na etapie wyroku sądu nic od nich nie uzyskasz.

Z drugiej strony bardzo często się zdarza, że dłużnik posiadający ewidentnie jakiś majątek również ignoruje wierzyciela. I później jest ogromnie zaskoczony (choć zupełnie niezasadnie), że komornik wyegzekwował całą sumę, i jeszcze nałożył na niego obowiązek zapłaty sporej opłaty egzekucyjnej… Cóż, na niektórych działa dopiero zajęcie komornicze na rachunkach bankowych i rodzinnej nieruchomości. Dobrze, że coś działa 🙂

Gdy więc wygrałeś sprawę, a dłużnik tego nie poważa – wybierasz właściwego komornika, a następnie sporządzasz wyczerpujący wniosek o wszczęcie egzekucji i czekasz. Czasami się uda, innym razem nie, choć bardzo wiele zależy tu od Ciebie i od tego, czy próbujesz działać na własną rękę, czy też reprezentuje Cię radca prawny lub adwokat. Jeżeli się nie udało, to komornik wyda postanowienie o umorzeniu postępowania egzekucyjnego z powodu oczywistej bezskuteczności egzekucji. Większość wierzycieli uznaje wówczas, że sprawa jest beznadziejna, a oni zrobili wszystko co mogli i temat jest zamknięty. Mówi się trudno. Mam jednak nadzieję, że Ty do nich nie należysz i spróbujesz jeszcze trochę powalczyć o swoje pieniądze… Za jakiś czas 🙂 Dzisiejszy wpis dotyczy bowiem przedawnienia roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu, a więc tego, jak długo wyrok w Twojej sprawie zachowuje moc i co możesz jeszcze z nim zrobić.

Jak pewnie wiesz, polskie prawo przewiduje różne terminy przedawnienia dla różnych rodzajów roszczeń. Przedawnienie oznacza, że wierzyciel nie może skorzystać z przymusu państwowego w celu wyegzekwowania swojego roszczenia. Nie może więc skutecznie dochodzić zapłaty w sądzie, ani korzystać z pomocy komornika sądowego. Jednak obecnie przedawnienie odnosi skutek tylko wówczas, gdy to dłużnik podniesie zarzut, że roszczenie uległo przedawnieniu. Sąd nie może z urzędu stwierdzić, że roszczenie jest przedawnione i w związku z tym oddalić Twojego powództwa. Kiedyś było inaczej, a i obecnie coraz częściej słyszy się o pomysłach, by wrócić do przedawnienia branego pod uwagę z urzędu. Na razie jednak przedawnienie działa wyłącznie na zarzut dłużnika. Na marginesie można zauważyć, że roszczenie przedawnione nadal istnieje (staje się tzw. zobowiązaniem naturalnym) i dlatego właśnie, o ile dłużnik go nie zakwestionuje, można w dalszym ciągu uzyskać na jego podstawie zasądzający wyrok.

Ustawodawca przyjął, że wszystkie roszczenia stwierdzone prawomocnym orzeczeniem sądu (nakazem zapłaty, wyrokiem), jak również ugodą sądową (lub ugodą zawartą przed mediatorem, a później zatwierdzoną przez sąd) przedawniają się tak samo – po upływie 10 lat. Przy czym roszczenia o świadczenia okresowe (np. odsetki) należne dopiero w przyszłości ulegają przedawnieniu trzyletniemu. Termin przedawnienia biegnie od daty uprawomocnienia się orzeczenia lub zawarcia ugody.

Powyższe oznacza, że umorzenie postępowania egzekucyjnego z powodu braku znanego majątku dłużnika, pozwalającego na zaspokojenie Twojego roszczenia, nie jest końcem Twojej walki o należne Ci pieniądze. Przynajmniej nie musi nim być, bo od Ciebie zależy, czy wolisz święty spokój, czy też spróbować ponownie. Albowiem umorzenie postępowania egzekucyjnego nie ma powagi rzeczy osądzonej, co oznacza, że nie powoduje ostatecznego zamknięcia drogi do dochodzenia roszczeń. Tak długo, jak długo Twój wyrok nie jest przedawniony, możesz ponownie próbować egzekucji komorniczej, u tego samego lub innego komornika sądowego.

Powiem Ci więcej, każdy kolejny wniosek o wszczęcie egzekucji (bo po umorzeniu zawsze musisz sporządzić nowy wniosek) powoduje przerwanie biegu przedawnienia (tak samo działa m.in. uznanie roszczenia przez dłużnika). A bieg przerwany rozpoczyna się na nowo! Zgodnie więc z przepisami Kodeksu cywilnego każde kolejne wszczęcie egzekucji daje Ci następne 10 lat na dochodzenie swoich roszczeń od dłużnika. Dzięki temu możesz próbować w zasadzie „aż do skutku”.

Czy warto? To zależy. Jeżeli jesteś pewien, że sytuacja majątkowa dłużnika nie uległa poprawie, ani nie uzyskałeś żadnych nowych informacji o majątku dłużnika, to raczej nie warto. Bo każda egzekucja umorzona jako bezskuteczna oznacza pewne koszty, które obciążają wierzyciela. Nie są to wysokie sumy, ale pogłębiają Twoją stratę w sytuacji, gdy przecież dłużnik i tak jest Ci winien pieniądze. Jeżeli jednak masz jakieś nowe informacje, choćby niesprawdzone, albo minęło wiele lat i jest duża szansa, że dłużnik zmienił coś w swoim życiu, znalazł pracę, zawarł małżeństwo etc. – to warto spróbować. Warto również, gdy wcześniej prowadziłeś egzekucję na własną rękę, samodzielnie działając w postępowaniu. Doświadczony radca prawny lub adwokat naprawdę ma wiedzę i umiejętności, które mogą pomóc ustalić majątek dłużnika. Profesjonalny pełnomocnik jest też inaczej postrzegany przez dłużnika i komornika, bo zna prawo i dobrze wie, czy działania innych stron i organu egzekucyjnego są prawidłowe, czy może należy je skarżyć i dochodzić swoich praw. Tak więc zlecenie sprawy pełnomocnikowi również może doprowadzić do wyegzekwowania roszczenia.

Najważniejsze, co powinieneś zapamiętać z tego wpisu: prawomocny wyrok sądu, nawet po umorzeniu egzekucji, nadal zachowuje moc i uprawnia Cię do dochodzenia swoich roszczeń jeszcze przez wiele lat. Czasem warto z tego skorzystać.

Na blogu o postępowaniu egzekucyjnym i dochodzeniu wierzytelności nie mogło zabraknąć dzisiejszego wpisu – o tytułowym wszczęciu egzekucji. Gdy posiadasz już tytuł wykonawczy (np. nakaz zapłaty z klauzulą wykonalności) i wybrałeś komornika sądowego spośród tych, którzy są właściwi do prowadzenia egzekucji w Twojej sprawie, przychodzi czas na sporządzenie wniosku o wszczęcie egzekucji.

Wniosek o wszczęcie egzekucji może przyjąć postać pisemnego wniosku kierowanego do komornika sądowego lub ustnego oświadczenia złożonego do protokołu przed komornikiem. W dzisiejszych czasach wierzyciele na ogół formułują swoje wnioski i oświadczenia na piśmie, natomiast dłużnicy wciąż dość często korzystają z możliwości składania ustnych oświadczeń do protokołu. Niezależnie od tego, na jaką formę się zdecydujesz, wniosek powinien zawierać te same elementy. Po nowelizacji możliwe jest również złożenie wniosku o wszczęcie egzekucji za pomocą systemu teleinformatycznego – szczegóły tutaj!

Przede wszystkim wniosek musi wskazywać świadczenie, które ma być spełnione, oraz określać sposób egzekucji.  (aktualizacja – przepisy uległy zmianie, szczegóły znajdziesz tutaj!).

Przez świadczenie do spełnienia należy rozumieć zachowanie dłużnika, jakie powinien on podjąć zgodnie z treścią tytułu wykonawczego. W większości spraw będzie to obowiązek zapłaty określonej kwoty pieniędzy na rzecz wierzyciela.

Gdy dłużnik nie chce dobrowolnie spełnić swojego świadczenia niezbędne staje się wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Tak więc, we wniosku o wszczęcie egzekucji musisz wskazać, jakiego świadczenia domagasz się od dłużnika. Gdy dochodzisz zapłaty pieniędzy możesz prowadzić egzekucję z całej należnej Ci kwoty (razem z odsetkami, kosztami procesu etc.), lub też ograniczyć żądanie do części roszczenia, wedle Twojego wyboru. W każdym przypadku powinieneś jednak dokładnie określić, czego żądasz od dłużnika (wskazać, od kiedy należą Ci się odsetki itp.).

Przez sposób egzekucji należy rozumieć sposób, w jaki komornik będzie starał się uzyskać dla Ciebie świadczenie od dłużnika. Nie wystarczy wskazanie rodzaju egzekucji, np. egzekucji świadczeń pieniężnych, lecz trzeba wskazać konkretnie, w jaki sposób (czy też z jakich źródeł majątku dłużnika) komornik ma prowadzić egzekucję. Do najczęstszych sposobów egzekucji należą m.in. egzekucja z nieruchomości, z rachunków bankowych, czy też z ruchomości należących do dłużnika. We wniosku możesz wskazać kilka z nich, przy czym powinny one być jak najmniej uciążliwe dla dłużnika.

Znajomość szczegółowych zasad prowadzenia egzekucji na każdy z dostępnych sposobów jest bardzo ważna. Pozwala bowiem dopasować optymalne dla wierzyciela sposoby egzekucji do rodzaju majątku posiadanego przez dłużnika (znanego lub przypuszczanego przez wierzyciela), ograniczyć koszty wierzyciela (bo w niektórych sytuacjach koszty egzekucji obciążają niestety właśnie jego), jak również zwiększyć skuteczność prowadzonej egzekucji. Powyższe ma jeszcze takie znaczenie, że komornik sądowy jest związany Twoim wnioskiem, także w zakresie sposobów egzekucji. Jak już wspominałem na blogu, to Ty jesteś gospodarzem postępowania egzekucyjnego – to Ty rozdajesz w nim karty. Komornik jedynie czeka na Twoje wnioski i stara się je zrealizować.

Z powyższym wiąże się jeszcze jedna ważna kwestia – we wniosku o wszczęcie egzekucji powinieneś wskazać i jak najdokładniej opisać cały znany Ci majątek dłużnika i inne informacje o dłużniku. Komornik nie będzie bowiem samodzielnie i z własnej inicjatywy poszukiwał majątku dłużnika. Oczywiście istnieją wyjątki, takie jak możliwość zlecenia komornikowi poszukiwania majątku dłużnika za wynagrodzeniem, ale nie polecam z tego korzystać. Dlaczego, napiszę innym razem na blogu (aktualizacja – napisałem o tym tutaj). W tym miejscu zapamiętaj jednak, że co do zasady komornik nie będzie poszukiwał majątku Twojego dłużnika (inaczej jest przy egzekucji alimentów), a co najwyżej wezwie Cię do wskazania takiego majątku pod rygorem umorzenia postępowania egzekucyjnego, jako bezskutecznego. Kierując więc wniosek o wszczęcie egzekucji koniecznie opisz w nim cały majątek dłużnika, o którym posiadasz jakiekolwiek informacje. Od tego często zależy powodzenie egzekucji.

A co jeżeli nie znasz majątku dłużnika? Albo gdy dłużnik rzeczywiście nie posiada majątku? W pierwszym przypadku, kierując do komornika odpowiednie wnioski egzekucyjne (o przeprowadzenie określonych czynności, wystąpienie z zapytaniami do odpowiednich organów, podjęcie innych jeszcze działań), można uzyskać sporo informacji o majątku dłużnika. I nie jest to równoznaczne ze zleceniem komornikowi poszukiwania majątku dłużnika za wynagrodzeniem. Wnioski egzekucyjne to jedno, a zlecenie poszukiwania majątku to coś zupełnie innego. Chociaż skutek może być identyczny, to pierwsze rozwiązanie jest znacznie korzystniejsze dla wierzyciela.

Gorzej, gdy dłużnik rzeczywiście nie posiada majątku. Wówczas egzekucja zostanie umorzona i nie odzyskasz swoich pieniędzy. Przynajmniej na razie. Ale warto, żebyś monitorował sytuację majątkową dłużnika, bo może za jakiś czas sytuacja się zmieni i będzie z czego prowadzić egzekucję? O tym, jak długo tytuł wykonawczy zachowuje swoją „moc” i uprawnia do prowadzenia egzekucji, również wkrótce napiszę (aktualizacja – napisałem o tym tutaj).

Do wniosku o wszczęcie egzekucji musisz dołączyć tytuł wykonawczy w oryginale. Wymaga to podkreślenia, bo jeżeli dołączysz kserokopię tego dokumentu, to komornik wezwie Cię do złożenia oryginału, i tylko stracisz czas, tak ważny dla skutecznej egzekucji. Komornik na oryginalnym tytule zamieszcza wzmianki o powodzeniu lub braku powodzenia egzekucji. Ma to znaczenie dla bezpieczeństwa dłużnika, żeby uniknąć sytuacji, gdy wierzyciel dysponuje kilkoma egzemplarzami tytułu wykonawczego i przykładowo prowadzi po raz drugi egzekucję, mimo że uzyskał już wszystkie pieniądze od dłużnika. Stąd, co do zasady, tytuł może być tylko jeden i w egzekucji posługuje się jego oryginałem.

Podsumowując, najważniejsze elementy wniosku o wszczęcie egzekucji to:

  1. określenie świadczenia, jakie ma spełnić dłużnik,
  2. określenie sposobu egzekucji, (zmiana prawa – szczegóły tutaj),
  3. opisanie znanego Ci majątku dłużnika i innych informacji nt. dłużnika,
  4. dołączenie tytułu wykonawczego w oryginale.

Poza tym, wniosek o wszczęcie egzekucji powinien zawierać informacje typowe dla wszystkich pism w postępowaniu cywilnym. Musisz więc oznaczyć w nim (podając imiona, nazwiska i adresy zamieszkania) siebie, dłużnika i komornika, oraz pełnomocników procesowych stron (o ile tacy występują), wskazać swój numer PESEL, wymienić załączniki dołączone do wniosku, a wniosek koniecznie podpisać. Jeżeli reprezentuje Cię pełnomocnik, to on podpisze sporządzony przez siebie wniosek, jak również dołączy podpisane przez Ciebie pełnomocnictwo.

Wskaż również dane swojego rachunku bankowego, aby komornik wiedział, na jakie konto przelać wyegzekwowane pieniądze.

Wniosek o wszczęcie egzekucji, zawierający opisane powyżej informacje i załączniki, pozwoli Ci skutecznie wszcząć postępowanie egzekucyjne. Jest to pierwszy krok na drodze do odzyskania pieniędzy od Twojego dłużnika. Zatem powodzenia!

A więc go masz – tytuł wykonawczy. Zwykle jest to wyrok lub nakaz zapłaty zaopatrzony przez sąd w klauzulę wykonalności, czyli urzędowe potwierdzenie, że orzeczenie w Twojej sprawie jest prawomocne i może być podstawą postępowania egzekucyjnego. W tym momencie wierzyciele zastanawiają się zwykle, którego komornika wybrać. Niektórzy kojarzą, że czasem wyboru nie ma i egzekucję musi prowadzić komornik właściwy. Mało kto jednak wie, że od początku tego roku komornik czasem musi odmówić prowadzenia egzekucji. Jak się w tym wszystkim połapać i zorientować, co powinieneś zrobić w Twojej sytuacji? Spróbuję Ci to wyjaśnić.

Co do zasady masz wybór. Jako wierzyciel, który jest gospodarzem postępowania egzekucyjnego (tak, właśnie Ty nim jesteś, wcale nie komornik!), możesz wybrać dowolnego komornika sądowego w całej Polsce, żeby to on prowadził Twoją sprawę. Co do zasady, albowiem prawo to doznaje pewnych ograniczeń.

Dotyczą one egzekucji prowadzonej z nieruchomości Twojego dłużnika, jak również egzekucji do której stosuje się odpowiednio przepisy o egzekucji z nieruchomości. Prowadząc egzekucję z nieruchomości musisz złożyć wniosek o jej wszczęcie komornikowi działającemu przy sądzie, w którego okręgu nieruchomość jest położona. Będzie to więc zawsze miejscowy, lokalny komornik, który ma najbliżej do nieruchomości, jak również do sądu prowadzącego dla tej nieruchomości księgę wieczystą.

Komornik działa na obszarze swojego rewiru komorniczego (obszar właściwości sądu rejonowego, przy którym działa komornik), a poza tym rewirem w przypadku, gdy skorzystałeś z prawa wyboru komornika. Wybierając komornika, który nie jest miejscowo właściwy, pamiętaj, żeby zawsze we wniosku o wszczęcie egzekucji zawrzeć oświadczenieKorzystam z prawa wyboru Komornika. Przepisy ustawy o komornikach sądowych i egzekucji wymagają bowiem takiej klauzuli.

Od 1 stycznia 2016 r. obowiązuje nowelizacja przepisów, która wprowadziła system badania zaległości komornika i skuteczności prowadzonych przez niego egzekucji. Dzięki temu – przynajmniej teoretycznie – komornik nieskuteczny lub nie radzący sobie z ilością spraw, nie będzie mógł przyjmować kolejnych, na przykład Twojej. Jeżeli komornik prowadzi bardzo dużo spraw (ponad 10 000 spraw w danym roku), prowadzona przez niego egzekucja wykazuje określoną w przepisach zaległość lub też skuteczne egzekucje nie przekraczają 35% wszystkich spraw – komornik musi odmówić Ci wszczęcia egzekucji (więcej na ten temat napisałem tutaj).

Wiesz już więc, kiedy możesz wybrać komornika, kiedy wybór ten jest ograniczony, oraz kiedy komornik odmówi prowadzenia egzekucji. A jak wybrać komornika, gdy przysługuje Ci prawo wyboru? W praktyce masz dwa sensowne rozwiązania – możesz zdecydować się na komornika lokalnego, właściwego dla egzekucji z nieruchomości (mimo braku takiego obowiązku), albo wybrać znanego Ci lub poleconego komornika z dowolnego miejsca w Polsce.

Lokalny komornik ma tę przewagę, że w razie gdy ustali w toku egzekucji, że dłużnik posiada jakąś nieruchomość – będzie mógł ją zająć, ponieważ będzie miejscowo właściwy. Komornik z wyboru musiałby natomiast Twoją sprawę przekazać innemu, lokalnemu komornikowi. Co oznacza stratę czasu. A dla skutecznej egzekucji czas nierzadko gra pierwszoplanową rolę. Co więcej, lokalny komornik z większą łatowścią odwiedzi dłużnika, choćby po to, by sprawdzić, czy nie posiada on jakichś wartościowych przedmiotów. Także sam dłużnik prędzej stawi się na wezwanie komornika miejscowego, by udzielić informacji na temat swojego majątku, niż gdyby miał odpisać na pismo komornika z drugiego końca kraju. Generalnie, lokalny komornik ma większe możliwości i lepszy dostęp do informacji o dłużniku. Często wręcz zna go znacznie dłużej, niż Ty sam. Bo wielu dłużników ma wielu wierzycieli, którzy mogli już przetrzeć ten szlak przed Tobą.

Jeżeli jednak masz komornika z wyboru, który jest już sprawdzony, bo rzetelnie, szybko i skutecznie prowadził inną egzekucję, z Twojego wniosku lub z wniosku osób, które go poleciły – to warto rozważyć powierzenie mu sprawy. Jeżeli korzystasz z usług profesjonalnego pełnomocnika – radcy prawnego lub adwokata – być może sam poleci Ci dobrego komornika. Osobiście zetknąłem się z wieloma komornikami z całego kraju i uwierz mi, że tak jak w każdym zawodzie, niektórzy przykładają się do swojej pracy lepiej, inni gorzej. Są komornicy, którzy naprawdę angażują się w prowadzone egzekucje i z pomocy takich komorników warto korzystać.

Uważaj tylko na dodatkowe koszty – albowiem gdy komornik z wyboru dokonuje czynności na miejscu u dłużnika (tzw. czynności terenowych) to koszty dojazdu, diety dla komornika lub jego pracownika, oraz ewentualne koszty zakwaterowania ponosi zawsze wierzyciel. Niezależnie od skuteczności egzekucji. Czasami nie ma to znaczenia, gdy nie prowadzisz egzekucji z ruchomości (z rzeczy dłużnika) ani z nieruchomości. Jednak warto o tym zawsze pamiętać.

Na koniec – gdzie znajdziesz aktualne informacje o komornikach? Możesz oczywiście szukać ich w internecie, ponieważ coraz częściej komornicy prowadzą swoje strony internetowe. Z całą pewnością informacje znajdziesz też na stronach poszczególnych sądów rejonowych, a dla całego kraju – na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.

A najlepiej – skorzystaj z pomocy Twojego radcy prawnego, on rozważy wszystkie za i przeciw i doradzi Ci, którego komornika wybrać. Może też reprezentować Cię w toku egzekucji, aby z większym prawdopodobieństwem zakończyła się ona sukcesem.