Kategoria: Dla dłużnika

Dziś krótko, w formie pytania i odpowiedzi. W temacie egzekucji z nieruchomości i przeprowadzanej w jej toku licytacji nieruchomości należących do dłużnika.

Pytanie brzmi: kto może przejąć nieruchomość dłużnika? I na czym polega takie przejęcie nieruchomości?

A odpowiedź: nieruchomość dłużnika przejąć mogą wierzyciele różnego rodzaju oraz współwłaściciel nieruchomości. Instytucja przejęcia własności nieruchomości umożliwia powyższym osobom uzyskanie jakiejś formy zaspokojenia ich wierzytelności, mimo braku chętnych na kupno nieruchomości dłużnika. Jeżeli bowiem na drugiej licytacji nieruchomości nikt nie przystąpi do przetargu ww. osoby mogą przejąć nieruchomość na własność, za cenę nie niższą niż dwie trzecie sumy oszacowania wartości tej nieruchomości.

Tak jest co do zasady, bo nieruchomości rolne i spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu rządzą się nieco innymi zasadami.

Współwłaścicielem nie będę się dzisiaj zajmował. Skupię się na wierzycielach, ponieważ o nich właśnie zapytał mnie jeden z moich Klientów.

Dlaczego napisałem, że są to wierzyciele różnego rodzaju? Otóż ustawa przyznaje prawo przejęcia nieruchomości tylko i wyłącznie „wierzycielowi egzekwującemu” oraz „wierzycielowi hipotecznemu„, nie definiując w żaden sposób, co te pojęcia oznaczają. Interpretując jednak przepisy systemowo i zgodnie z celem, jaki im przyświeca, przez wierzyciela egzekwującego należy rozumieć zarówno wierzyciela, na wniosek którego prowadzone jest postępowanie egzekucyjne, jak i tych wierzycieli, którzy przyłączyli się do już trwającej egzekucji z nieruchomości. Wierzyciel hipoteczny natomiast, to wierzyciel, któremu przysługuje wierzytelność zabezpieczona hipoteką na licytowanej nieruchomości.

Jak więc widzisz, nie każdy może skorzystać z prawa do przejęcia nieruchomości dłużnika na własność. Przejmujący płaci za nieruchomość, przy czym na poczet ceny może zaliczyć przysługującą mu wobec dłużnika wierzytelność. W wielu przypadkach może to być jedyne rozsądne rozwiązanie, dzięki któremu wierzyciel nie pozostanie z niczym. Bo brak innego majątku dłużnika i brak chętnych na zakup nieruchomości może doprowadzić do umorzenia postępowania egzekucyjnego. Z powodu bezskuteczności egzekucji… A tego nie należy życzyć żadnemu z wierzycieli.

Życzę Ci słonecznego tygodnia i powodzenia na tym specyficznym rynku nieruchomości 🙂

Lato w pełni, ale komornicy nie robią sobie wakacji i ciężko pracują. A kto pracuje, ten czasem popełnia błędy. Jak każdy. Co więc zrobić, gdy masz wrażenie, że komornik w Twojej sprawie naruszył przepisy i postąpił niewłaściwie? Oczywiście wnieść skargę na czynności komornika! Najlepiej po wcześniejszej konsultacji z radcą prawnym, bo później może być za późno, by naprawić błędy, jakie możesz popełnić na samym początku.

Moi Klienci przychodzą do mnie na różnych etapach sprawy, czasami dosłownie w ostatniej chwili. Kiedy minęły już różne terminy na wnioski dowodowe czy uzupełnienie braków formalnych. Co wtedy? Bierzemy byka za rogi i wykorzystujemy wszystkie pozostałe nam opcje, walcząc do końca! Każdemu Klientowi gratuluję, że zdecydował się przyjść do prawnika. Nie ważne na jakim etapie, ważne że przyszedł. Gratuluję i dziękuję za okazane mi zaufanie. A na przyszłość doradzam, by z kolejną sprawą walił od razu prosto do mnie.

Bo wtedy można uniknąć różnych małych błędów, potocznie nazywanych kruczkami prawnymi, przez które sprawa nierzadko trafia do kosza i nie ma co po niej zbierać. W najlepszym zaś razie załatwienie sprawy przeciąga się niemiłosiernie i bardzo komplikuje. Nie warto, zwłaszcza gdy chodzi o duże (lub ostatnie) pieniądze.

Dziś chciałem przestrzec Cię przed jednym z takich małych błędów, jakim jest niewłaściwe wniesienie skargi na czynności komornika. Po lekturze nawet bez pomocy radcy prawnego będziesz o jeden krok do przodu. A temat jest istotny, bo przepisy zostały znowelizowane w 2016 r. i dziś można mieć wątpliwości, które z nich stosować – stare czy nowe?

Do rzeczy zatem – gdzie wnosi się skargę na czynności komornika? Wszystko zależy od tego, kiedy w Twojej sprawie zostało wszczęte postępowanie egzekucyjne. Jeżeli:

  • przed 8 września 2016 r. – skargę wnosi się do właściwego sądu rejonowego,
  • 8 września 2016 r. lub później – skargę wnosi się do komornika, którego działanie lub zaniechanie chcesz zaskarżyć.

Jak więc widzisz moment złożenia samej skargi na czynności komornika nie ma znaczenia. Liczy się data wszczęcia postępowania egzekucyjnego, wobec którego sprawa o rozpoznanie Twojej skargi jest incydentalna. Wpadkowa. I przez to nie ma znaczenia dla wyboru właściwych przepisów. Tak przynajmniej sprawę rozumieją sądy, które zdążyły wypowiedzieć się w temacie. I sądy w sprawach moich Klientów. A mnie ich argumenty w pełni przekonują.

Na marginesie, Twoją skargę i kiedyś i teraz (po nowelizacji) ostatecznie rozpozna sąd. Skarga przysługuje bowiem do sądu, ale wnosi się ją do sądu lub komornika (jak wyjaśniłem powyżej). Subtelna różnica. Niewielka, ale znacząca. Prawda? 🙂

Życzę Ci pozytywnego rozstrzygnięcia Twojej sprawy i udanego tygodnia!

Znaczna część postępowań egzekucyjnych dotyczy egzekucji zaległych alimentów. Najwyższy więc czas, by na blogu poświęconym dochodzeniu wierzytelności pojawił się temat związany z niepłaceniem alimentów. Od razu z przestrogą dla dłużników alimentacyjnych i wskazówką dla uprawnionych do alimentów: kiedy niepłacenie alimentów stanowi przestępstwo i czym może się to skończyć. We wpisie poruszę też temat uchwalonej już zmiany przepisów, która czeka na publikację w Dzienniku Ustaw. Zapraszam do lektury!

Przestępstwo niealimentacji jest zawarte w art. 209 Kodeksu karnego i w obecnej, jeszcze obowiązującej postaci określa czyn sprawcy polegający na uporczywym uchylaniu się od wykonywania nałożonego ustawą lub wyrokiem sądu obowiązku alimentacji. Przepis wymaga również, by uchylanie się od alimentacji powodowało narażenie uprawnionego na niemożność zaspokojenia jego podstawowych potrzeb życiowych.

Ściganie sprawcy przestępstwa niepłacenia alimentów odbywa się co do zasady na wniosek pokrzywdzonego, a sam czyn zagrożony jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności lub karą pozbawienia wolności do lat 2.

Uporczywość wymaga, by niepłacenie alimentów wiązało się ze złą wolą sprawcy i wielokrotnością (długotrwałością) unikania płacenia alimentów. Na podstawie orzecznictwa sądów przyjmuje się, że uporczywe uchylanie się ma miejsce przy co najmniej 3 miesięcznej zwłoce w zapłacie.

Samo uchylanie się oznacza natomiast, że sprawca musi działać w zamiarze bezpośrednim z winy umyślnej. Czyli sprawca musi po pierwsze: móc zapłacić alimenty (mieć majątek, uzyskiwać wynagrodzenie etc.), a po drugie: nie płacić ich, mimo takiej możliwości. Chodzi więc o świadome nie płacenie alimentów pomimo posiadania wystarczającej ilości pieniędzy, by móc realizować ten obowiązek.

Planowana nowelizacja przepisów zakłada m.in.:

  • usunięcie wymogu uporczywości uchylania się od płacenia alimentów (ale zamiast tego wprowadza wymóg powstania zaległości w płaceniu alimentów w wysokości co najmniej za 3 okresy),
  • rozszerzenie karalności na niepłacenie alimentów wynikających z ugody zawartej przed sądem i z umowy z uprawnionym,
  • obniżenie zagrożenia karą w podstawowej wersji przestępstwa do roku (zamiast 2) pozbawienia wolności,
  • wprowadzenie możliwości nie karania za przestępstwo, jeżeli sprawca dobrowolnie zapłaci całość zaległych alimentów w terminie 30 dni od przesłuchania go w charakterze podejrzanego.

Czy zmiana przepisów przyniesie pozytywne efekty? Zobaczymy. Z jednej strony pozorne usunięcie wymogu uporczywości (przez zastąpienie innym wymogiem, co sprowadza się do konieczności nie płacenia alimentów przez co najmniej 3 miesiące) nie stanowi istotnej zmiany, z drugiej jednak wprowadzenie możliwości odstąpienia od karania w zamian za dobrowolną zapłatę alimentów może wpłynąć mobilizująco na część sprawców. Oby tak się właśnie stało.

Podstawowym problemem przy tego typu sprawach pozostaje (nowelizacja nie zmienia tego w żaden sposób) udowodnienie oskarżonemu, że miał możliwość płacenia alimentów i celowo tego nie robił. Powszechne jest bowiem podejmowanie przez dłużników alimentacyjnych (i innych dłużników) pracy „na czarno” oraz ukrywanie majątku. I dopóki będzie istniało społeczne przyzwolenie dla unikania płacenia swoich długów, tak długo egzekucja będzie mało skuteczna, a samo istnienie przestępstwa niealimentacji – niewiele pomoże uprawnionym.

Jeżeli Ty lub Twoje dziecko nie otrzymujecie należnych Wam alimentów i po lekturze wpisu czujesz, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa niealimentacji na Waszą szkodę – może warto skorzystać z pomocy radcy prawnego? Nieodmiennie polecam korzystanie ze wsparcia profesjonalistów, nie tylko w dziedzinie prawa.

Czasami zdarza się, że sąd zamiast wydać po prostu wyrok wydaje wyrok zaoczny. Ta dziwnie brzmiąca nazwa może zaskoczyć powoda, a nawet wywołać zaniepokojenie. Bo przecież wyrok to wyrok, i o ile jest „wygrany”, to wszystko gra. Ale wyrok zaoczny, nawet uwzględniający powództwo, wydaje się czymś niewłaściwym.

Spróbujmy więc nieco oswoić to pojęcie, a może nawet się z nim zaprzyjaźnić. Bo wyrok zaoczny nierzadko niesie ze sobą więcej korzyści niż problemów 🙂

Zacznijmy od tego, kiedy i dlaczego sąd wydaje wyrok zaoczny? Sąd jest zobowiązany przepisami prawa wydać wyrok zaoczny zawsze wtedy, gdy pozwany zachowuje w procesie całkowitą bierność. Odbiera wszelkie pisma z sądu (zna więc treść pozwu i wie o terminach rozpraw), ale na żadne z nich nie odpisuje, nie składa wyjaśnień, a na rozprawie się po prostu nie pojawia. Jeżeli pozwany nie zażądał przeprowadzenia rozprawy pod swoją nieobecność to powyższe okoliczności nakazują sądowi zakończyć sprawę wyrokiem zaocznym.

Czym taki wyrok różni się od „zwykłego” wyroku? Przede wszystkim, sąd przyjmuje za prawdziwe twierdzenia powoda o okolicznościach faktycznych sprawy, chyba że budzą one uzasadnione wątpliwości. Jeżeli więc wersja przedstawiona przez stronę powodową brzmi sensownie i racjonalnie, wówczas sąd przyjmie ją za dobrą monetę. Zresztą, trudno byłoby postąpić inaczej, skoro pozwany ignoruje toczący się przeciwko niemu proces, nie podejmuje obrony i nawet nie stara się zwrócić uwagi sądu na to, że było inaczej niż przedstawia to powód.

Po drugie, sąd nadaje wyrokowi zaocznemu, który uwzględnia powództwo, rygor natychmiastowej wykonalności. To ułatwia szybszą egzekucję, a więc realizację roszczenia powoda.

A jak pozwany może bronić się przed wyrokiem zaocznym? Inaczej niż przed zwykłym. Zamiast bowiem wnieść apelację może złożyć sprzeciw. Sprzeciw wnosi się do sądu w terminie 2 tygodni od dnia doręczenia wyroku (który sąd doręcza obu stronom z urzędu), podnosząc w nim wszelkie twierdzenia i zarzuty, jakie są znane pozwanemu. Skuteczne wniesienie sprzeciwu sprawia, że ten sam sąd wyznacza kolejną rozprawę i po niej wydaje nowy wyrok, w którym wyrok zaoczny utrzymuje w mocy lub go uchyla i orzeka merytorycznie o sprawie. Przy apelacji od normalnego wyroku sprawa zostałaby przeniesiona do sądu drugiej instancji. Przy wyroku zaocznym tak się nie dzieje – sprzeciw jest bowiem momentem, w którym pozwany decyduje się jednak zaangażować w sprawę sądową i dostaje drugą szansę, by przedstawić swoje zdanie. Powyższe niestety sprawia, że postępowanie może ulec wydłużeniu. Ale na to nie ma już rady.

Od wydanego na skutek wniesienia sprzeciwu wyroku przysługuje apelacja na zasadach ogólnych.

Jeżeli jesteś pozwanym – nie ignoruj nigdy wyroku zaocznego. Jeżeli jesteś powodem – zachowaj czujność i bądź cierpliwy, niewykluczone, że to nie jest koniec Twojej sprawy.

Udanego tygodnia Ci życzę!

Niezależnie od tego, czy jesteś wierzycielem czy dłużnikiem, na pewno miewasz wątpliwości dotyczące swoich praw i obowiązków w postępowaniu egzekucyjnym lub też zastanawiasz się, co wolno, a czego nie komornikowi sądowemu. Wiem o tym, bo na co dzień odpowiadam na podobne pytania moich klientów i czytelników bloga, piszę o niuansach prawnych z dziedziny egzekucji i stosuję wiedzę o nich w mojej pracy zawodowej.

Tych jednak, którzy nie korzystają z pomocy prawnej radcy prawnego, powinna zainteresować wiadomość o działającej od dwóch tygodni infolinii Krajowej Rady Komorniczej, gdzie każdy zainteresowany może skorzystać z pomocy komorników sądowych i asesorów komorniczych, którzy udzielą informacji o procesie egzekucji komorniczej „z pierwszej ręki”. Konsultacje udzielane są bezpłatnie, a opłata za korzystanie z infolinii jest zgodna z taryfą operatora.

Szczególnie zainteresowanym polecam rozmowę z asesorem komorniczym Żanetą Anuszewską-Wójt, przeprowadzoną na antenie Polskiego Radia 24, w której była mowa o nowej infolinii. Wynika z niej, że jak dotąd z konsultacji korzystają głównie dłużnicy, a większość pytań dotyczy alimentów i świadczenia 500 plus.

Infolinia jest czynna w każdy wtorek (a więc również dzisiaj!) w godzinach od 9.00 do 15.00 pod numerem (22) 299 87 77.

Witajcie po Świętach! Kilka dni odpoczynku w gronie najbliższych pozytywnie nastraja do wytężonej pracy. Zwłaszcza, że już wtorek! 😉

Na początku lutego Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiedziało kolejną nowelizację prawaskrócenie terminów przedawnienia długów, zmianę sposobu liczenia i przerywania ich biegu, dalszą ochronę praw dłużników. To już nie jest wrażenie, lecz po prostu fakt – coraz trudniej być wierzycielem, coraz więcej się od wierzycieli wymaga (wiedzy i pieniędzy), podczas gdy dłużnicy otrzymują od państwa coraz to nowe podarki (tu i tu). Dla niektórych zapowiada się kolejna gwiazdka.

Planowane zmiany zakładają m. in.:

  • skrócenie ogólnego terminu przedawnienia zobowiązań z 10 lat do lat 6,
  • skrócenie terminu przedawnienia prawomocnego wyroku sądu (tytułów egzekucyjnych) z 10 lat do lat 3 – o dotychczasowym stanie prawnym w tym zakresie pisałem tutaj,
  • badanie przez sąd przedawnienia roszczenia z urzędu, a nie na zarzut podniesiony przez dłużnika!
  • bieg przedawnienia ma się rozpoczynać nie od dnia wymagalności roszczenia, lecz od chwili, w której wierzyciel dowiedział się o roszczeniu i o osobie zobowiązanej do zapłaty – kończyć zaś zawsze z końcem roku kalendarzowego,
  • zawezwanie do próby ugodowej nie będzie powodowało przerwania biegu przedawnienia, a jedynie jego zawieszenie na czas postępowania pojednawczego i wydłużenie o 6 miesięcy od dnia zakończenia tego postępowania,
  • przekazanie przez bank komornikowi zajętych na rachunku pieniędzy dłużnika zostanie opóźnione o 14 dni, dając dłużnikowi czas na wniesienie ewentualnego sprzeciwu.

Nowelizacja planowo ma wejść w życie jeszcze w pierwszej połowie 2017 r.

Co to oznacza w praktyce? Że nie ma na co czekać i trzeba jak najszybciej kierować wszelkie roszczenia do sądu, a uzyskane wyroki przekuwać w tytuły wykonawcze (wyroki z klauzulą wykonalności) i wnosić do komornika. Nawet jeżeli nie posiadasz informacji o majątku dłużnika lub ukrywa on swój majątek, ale jest choćby łut szansy na to, że majątek taki istnieje – rozważ koniecznie próbę egzekucji, bo a nuż okaże się ona skuteczna. Może skarga pauliańska pomoże? A niedługo możesz nie mieć już szansy spróbować.

Wraz z informacją o planowanych zmianach w prawie w internecie pojawiły się komentarze publicystów, m. in. na stronie Rzeczypospolitej (tu i tu). Odnosząc się do zalinkowanych artykułów, wyrażone poglądy świadczą moim zdaniem o oderwaniu od rzeczywistości obrotu prawnego i braku odpowiedniej wiedzy na temat istoty prawa, choć przedstawiona w nich wizja jest nader korzystna dla dłużników.

Nie jest tak, że dłużnicy nie korzystają z zarzutu przedawnienia – chyba że mówimy o tych spośród nich, którzy nie dochowują minimalnych wymagań i nie aktualizują informacji o swoim adresie zamieszkania, nie podejmują korespondencji i generalnie bierni są wobec dochodzonych przeciwko nim roszczeń. Z własnej winy. Pozostali bowiem podnoszą zarzut przedawnienia często i gęsto, nie bacząc czy ma on jakiekolwiek podstawy, z tzw. „ostrożności procesowej”. Zarzut nic nie kosztuje i wbrew opiniom mediów dłużnicy bardzo dobrze wiedzą o jego istnieniu, nawet jeżeli nie do końca rozumieją jak działa.

Stwierdzenie, że dłużnik nie może bronić się przed roszczeniem, bo nagle pojawia się komornik a dłużnik dowiaduje się o jakimś stary wyroku – również wprowadza w błąd. Bowiem dłużnik choćby minimalnie interesujący się swoimi sprawami zawsze ma okazję do obrony przed roszczeniem. Po pierwsze dłużnik taki wie, że ma długi (bo sam je zaciągnął!). Po drugie, może się im przeciwstawić na drodze postępowania sądowego, jak i egzekucyjnego. Stąd wprowadzanie kolejnych terminów „zawieszenia” w toku egzekucji jedynie opóźni zaspokojenie wierzyciela i zaangażuje organy wymiaru sprawiedliwości w dodatkową pracę.

Badanie przedawnienia przez sąd z urzędu oznacza powrót do stanu prawnego sprzed 1 października 1990 r., do czasów które szczęśliwie odeszły. Na studiach uczono mnie o zobowiązaniach naturalnych – o koncepcji, według której przedawnione roszczenie nie przestaje istnieć, a jedynie traci możliwość skorzystania z przymusu państwowego w postaci pomocy właściwych organów w odzyskaniu długu. Dług przedawniony nie może być skutecznie dochodzony w sądzie, bo dłużnik może podnieść zarzut przedawnienia. Ale samo roszczenie istnieje w dalszym ciągu i jeżeli dłużnik zechce dobrowolnie oddać, co otrzymał, lub nie podniesie ww. zarzutu – to wierzyciel odzyska, co mu się należy. Czy upływ czasu wpływa na fakt, że ktoś pożyczył od kogoś pieniądze, nie ważne czy 200 zł czy 200 000 zł, i ich nie oddał? Czy rzeczywiście okres przedawnienia powoduje, że pieniądze te nie należą się wierzycielowi, a dłużnik uzyskuje do nich prawo? Upływ czasu sprawia, że dłużnik je „zarobił”, zapracował na nie? A gdzie pacta sunt servanda i zwykła ludzka przyzwoitość?

W końcu – nie jest tak, że wierzyciel zwleka z wszczęciem egzekucji i dochodzeniem swojej wierzytelności, bo „zapomniał”, albo miał lepsze rzeczy do roboty. Wierzyciel dochodzi sprawy w sądzie, ponosząc koszty sądowe i koszty wynagrodzeń prawników, po to, by odzyskać swój majątek. I jeżeli nie wszczyna egzekucji to tylko dlatego, że dłużnik nie posiada majątku lub też skutecznie majątek ukrywa. Wówczas tylko długi okres przedawnienia prawomocnego wyroku chociaż minimalnie zabezpiecza interesy wierzyciela, dając mu nadzieję, że może za kilka lat sytuacja dłużnika się poprawi i będzie mógł spłacić dług lub też dłużnikowi „powinie się noga” i na jaw wyjdzie jakiś cenny składnik jego majątku. To też presja dla dłużnika, żeby spłacił długi i mógł normalnie, legalnie pracować i funkcjonować. Skrócenie terminu przedawnienia i sposobu jego badania zachęca dłużnika do tego, by „przeczekać” i doczekać wolności finansowej, mimo że co wziął, to wziął…

Wierzyciele, którzy nie zorientują się na czas w zmianie prawa, mogą nawet nie zauważyć, że ich pieniądze, również te wydane na sprawę w sądzie i pomoc prawnika, przestały istnieć.

Egzekucja długów w Polsce może i przypomina Dziki Zachód, ale jest to Dziki Zachód napadów na dyliżanse i mieścin, w których nie ma szeryfa, a władzę sprawują kowboje-rabusie. Smutny to Dziki Zachód, zły.

Celem każdego postępowania egzekucyjnego jest zaspokojenie wierzyciela, a żeby to osiągnąć potrzebna jest współpraca wierzyciela z komornikiem, tak na płaszczyźnie wskazywania informacji o majątku dłużnika, składania właściwych wniosków egzekucyjnych, jak i terminowego uiszczania niezbędnych zaliczek na wydatki gotówkowe. Dziś chciałbym napisać kilka słów o jednym ze sztandarowych wniosków egzekucyjnych stosowanych praktycznie w każdej egzekucji – o zajęciu wierzytelności z tytułu nadpłaty lub zwrotu podatku.

Powyższa egzekucja z wierzytelności jest dokonywana przez komornika sądowego poprzez jej zajęcie. Komornik wysyła w tym celu do naczelnika właściwego urzędu skarbowego wezwanie do potrącania zajętej wierzytelności dłużnika i przekazywania jej na rachunek bankowy komornika. Chwilą dokonania zajęcia jest moment doręczenia wezwania urzędowi skarbowemu. Co istotne, od pewnego już czasu cała korespondencja z organami podatkowymi, zarówno wychodząca od komornika, jak i przychodzącą od organu, przybiera postać komunikacji elektronicznej. Znacząco przyspiesza to cały proces i obniża jego koszty, z pożytkiem dla wszystkich stron postępowania egzekucyjnego.

Dawniej wniosek o zajęcie wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku bywał mało skuteczny. Wynikało to z przyjętej w orzecznictwie interpretacji świadczeń periodycznych (że nadpłata i zwrot podatku do nich nie należą) oraz tezy o braku możliwości prowadzenia egzekucji z ekspektatywy prawa (a więc z wierzytelności przyszłych, które jeszcze nie powstały). Urzędy skarbowe, opierając się na wyrokach sądowych, kwestionowały możliwość zajmowania przez komorników wierzytelności z nadpłaty lub zwrotu podatku jeżeli prawo do tych świadczeń jeszcze nie powstało. Innymi słowy, jeżeli zajęcie wpłynęło do urzędu skarbowego przed złożeniem przez dłużnika deklaracji podatkowej, z której wynikało by prawo do zwrotu na jego rzecz, to zajęcie nie było skuteczne, a urząd nie przekazywał pieniędzy komornikowi. Nawet jeżeli za czas jakiś deklaracja faktycznie wpłynęła, a dłużnikowi przysługiwał zwrot. Zajęcie było skuteczne tylko pod warunkiem, że zostało doręczone organowi podatkowemu w okresie pomiędzy doręczeniem deklaracji podatkowej dłużnika a wypłatą zwrotu dłużnikowi. Stąd komornicy często powtarzali zajęcia, próbując „wstrzelić się” w odpowiednie okno czasowe. Nie było to ani tanie (koszty doręczeń korespondencji) ani praktyczne rozwiązanie. I mimo odpowiedniej staranności zwrot podatku mógł z łatwością „wymknąć się” z rąk komornika.

Po nowelizacji mamy doręczenia elektroniczne i – co bardzo ważne – skuteczność zajęcia również co do wierzytelności przyszłych, wynikających z nadpłaty lub zwrotu podatku powstałych w ciągu roku od dnia dokonania zajęcia. Takie rozwiązanie ustawowe pozwala komornikowi na dokonanie skutecznego zajęcia i to przy wysłaniu jednego tylko wezwania do urzędu skarbowego. Jeżeli egzekucja potrwa dłużej niż rok (co się zdarza), to zajęcie takie trzeba będzie ponowić. Ale jest to dużo mniej uciążliwe niż dawniej.

Oczywiście dla skutecznej egzekucji z ww. wierzytelności niezbędne jest prowadzenie przez dłużnika działalności gospodarczej lub posiadanie pracy. Bo bez tego nie będzie nadpłaty ani zwrotu podatku.

Warto również wiedzieć, że przepisy Ordynacji podatkowej stanowią, że pierwszeństwo przed zajęciem takich wierzytelności mają roszczenia publicznoprawne – urząd skarbowy z nadpłaty/zwrotu podatku najpierw pokrywa zaległości podatkowe i bieżące zobowiązania podatkowe dłużnika, a dopiero potem – o ile coś zostało – przekazuje to komornikowi.

Mimo powyższych ograniczeń zajęcie wierzytelności dłużnika wobec organu podatkowego pozostaje jednym z najczęściej stosowanych wniosków egzekucyjnych. Zwłaszcza, że nie wiąże się z dodatkowymi kosztami po stronie wierzyciela. Celne i zróżnicowane wnioski egzekucyjne podnoszą prawdopodobieństwo wyegzekwowania roszczenia, dotarcia do majątku dłużnika, a to jest zadaniem każdego profesjonalnego pełnomocnika reprezentującego wierzyciela.

Wspaniałego tygodnia Ci życzę!

PS Zobacz również inne artykuły o wnioskach egzekucyjnych – o egzekucji z rent i emerytur, oraz z rachunków bankowych dłużnika (tutaj i tutaj).

Zastanawiałeś się może, czy egzekucja prowadzona wobec emerytów i rencistów bywa skuteczna? Osoby starsze, pobierające świadczenia z ubezpieczeń społecznych, często nie dysponują znaczącym majątkiem, a wysokość świadczeń też nie należy do wysokich. Jednakże podstawową zaletą prowadzenia egzekucji wobec dłużnika będącego emerytem lub rencistą jest pewność przynajmniej niewielkich comiesięcznych spłat, przekazywanych wierzycielowi przez komornika. Bo chociaż świadczenia nie są na ogół wysokie, to są pewne i stabilne. A więc również Ty możesz liczyć na pewną, choć niewielką spłatę swojej wierzytelności.

Oczywiście dłużnicy i na to potrafią znaleźć sposób, a doświadczony radca prawny lub adwokat może podpowiedzieć im adekwatne rozwiązania. Dziś chciałem jednak napisać o rozwiązaniu systemowym, które chroni każdego zadłużonego emeryta lub rencistę. A która to ochrona od 1 lipca 2017 r. zostanie jeszcze zwiększona, gwarantując dłużnikom, że więcej pieniędzy pozostanie w portfelu po wizycie komornika.

Ustawodawca przewidział bowiem tzw. kwoty wolne od egzekucji i potrąceń, dzięki czemu w chwili obecnej powyższe świadczenia z ubezpieczeń społecznych są wolne w części odpowiadającej 50% kwoty najniższej emerytury lub renty (zależnie od rodzaju pobieranego przez dłużnika świadczenia) przy potrącaniu należności alimentacyjnych oraz innych niż należności alimentacyjne, egzekwowanych na podstawie tytułów wykonawczych (np. nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności).

Uchwalona już zmiana przepisów przewiduje wzmocnienie ochrony dłużników poprzez zwiększenie kwoty wolnej od egzekucji i potrąceń – z 50% do 75% kwoty najniższego świadczenia. Przy czym nowa kwota wolna dotyczyć będzie wyłącznie egzekucji świadczeń innych niż alimentacyjne. Egzekucja alimentów nadal pozostanie na dotychczasowym poziomie.

Znowelizowane przepisy znajdą zastosowanie nie tylko do nowych postępowań egzekucyjnych, ale również do spraw już wszczętych, będących w toku – wejdą one w życie 1 lipca 2017 r.

Jeżeli jesteś dłużnikiem – powyższa wiadomość powinna Cię ucieszyć. Pamiętaj aby przypilnować, czy po zmianie przepisów organy egzekucyjne pozostawią Ci odpowiednią część świadczeń, potrącając resztę w toku egzekucji.

Jeżeli jesteś wierzycielem – dobrze wiedzieć, dlaczego egzekucja ze świadczeń emerytalno-rentowych zacznie przynosić niższe spłaty. Warto również rozumieć mechanizmy egzekucji z rent i emerytur, aby móc oszacować, czy w Twojej sprawie jest to właściwy sposób prowadzenia egzekucji.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Osoby, które przychodzą do mnie po pomoc w sprawie odzyskania ich pieniędzy, często pytają o koszty postępowania egzekucyjnego i zasady ich ponoszenia. Wiele z nich nie wie, jak komornik rozliczy postępowanie i wszystkie podejmowane przez siebie czynności. Czy kosztami obciąży wierzyciela, czy dłużnika? Czy wyegzekwowane należności komornik pomniejszy o swój „dochód”? Mało kto wie również, że w toku postępowania egzekucyjnego można uzyskać przynajmniej częściowe pokrycie kosztów radcy prawnego lub adwokata, który wspiera wierzyciela w postępowaniu.

Dlatego też, aby rozwiać powyższe wątpliwości i przybliżyć Ci zasady ponoszenia kosztów postępowania egzekucyjnego – przygotowałem dzisiejszy wpis. Czasem egzekucja kończy się dla wierzyciela dodatkową stratą finansową. Warto rozumieć, dlaczego tak się dzieje.

Jak od strony kosztów – w większości przypadków – wygląda postępowanie egzekucyjne?

  1. na skutek złożonego do komornika wniosku o wszczęcie postępowania komornik wzywa wierzyciela do uiszczenia zaliczki na poszczególne wydatki, czy też na poczet zlecenia komornikowi poszukiwania majątku dłużnika za wynagrodzeniem,
  2. komornik prowadzi postępowanie i dokonuje czynności,
  3. komornik w zależności od tego, czy postępowanie zakończyło się sukcesem czy nie, albo ściąga pieniądze od dłużnika, albo wydaje postanowienie o umorzeniu egzekucji jako bezskutecznej,
  4. komornik kończy postępowanie, wydając odpowiednie postanowienie i rozliczając koszty.

Z zaliczkami jest tak, że komornikowi przysługuje prawo do żądania od wierzyciela zaliczek na określone w ustawie wydatki, takie jak m.in. koszty korespondencji, należności biegłych, czy koszty uzyskiwania informacji. Jeżeli komornik skorzysta ze swojego prawa i wezwie wierzyciela do zapłaty zaliczki, a wierzyciel tego nie zrobi – wówczas komornik nie jest zobowiązany do podjęcia danej czynności. Wysokość zaliczek jest różna, ale zwykle łącznie nie przekraczają one kilkuset złotych.

Na podstawie uiszczonych zaliczek, jak również podejmując pewne nieodpłatne czynności, komornik prowadzi postępowanie egzekucyjne i stara się wyegzekwować roszczenie od dłużnika.

Końcowy etap, obejmujący wydanie postanowienia w zakresie zakończenia postępowania egzekucyjnego, obejmuje również rozliczenie kosztów tego postępowania. I tutaj wszystko zależy od tego, czy były to koszty celowe dla dochodzenia wierzytelności, oraz od skutku egzekucji, tj. czy pieniądze udało się ściągnąć z majątku dłużnika, czy nie.

Generalna zasada głosi, podobnie jak w cywilnym postępowaniu sądowym, że koszty ponosi strona przegrywająca. Pod warunkiem, że są to koszty celowe dla dochodzenia lub obrony jej praw. Jeżeli więc wierzyciel wnosi o czynności postępowania działając w dobrej wierze i jego wnioski są celowe, to w przypadku wyegzekwowania pieniędzy od dłużnika (a więc gdy ustalono majątek dłużnika) – komornik wszystkimi kosztami obciąży wyłącznie dłużnika.

Do kosztów tych należą zaliczki na wydatki (poniesione początkowo przez wierzyciela), opłata egzekucyjna (jest to „dochód” komornika), oraz wynagrodzenie radcy prawnego lub adwokata, którzy reprezentowali w postępowaniu wierzyciela. To ostatnie przyznawane jest w określonej rozporządzeniami minimalnej wysokości i stanowi zwrot części kwoty wynagrodzenia pełnomocnika. Tak więc w razie „wygranej” wierzyciel odzyska nie tylko w całości dochodzoną przez siebie wierzytelność, ale też otrzyma zwrot zapłaconych zaliczek i pewną kwotę na pomoc prawną, z której skorzystał.

Co jednak, gdy egzekucja okazała się bezskuteczna? Jeżeli komornikowi nie uda się wyegzekwować należności wierzyciela od dłużnika to obowiązek pokrycia niektórych wydatków postępowania spada na wierzyciela. Komornik w świetle prawa nie może bowiem być na egzekucji „stratny”, a przynajmniej „bardzo stratny”. Bo i tak nieskuteczna egzekucja sprawia, że praca komornika była pracą darmową. Nie uzyskuje on swojego dochodu, bo opłata egzekucyjna pozostaje nieuiszczona. Wierzyciela obciążają tylko wydatki komornika – poniesione już przez wierzyciela zaliczki i ewentualne dalsze kwoty, gdy komornik nie wezwał wcześniej o ich zapłacenie w postaci zaliczek. Wierzyciel może w takim przypadku ponieść też koszty poszukiwania majątku przez komornika, o czym przestrzegałem w tym wpisie, ale wynika to ze złożonego komornikowi zlecenia i nie dotyczy każdej egzekucji.

Reasumując, w razie udanej egzekucji wierzyciel uzyska zwrot zaliczek, pełną kwotę swojej wierzytelności, oraz koszty pełnomocnika. Komornik zaś ściągnie z majątku dłużnika, niezależnie od ww. pieniędzy dla wierzyciela, własną opłatę egzekucyjną. Dochód komornika nie wpływa więc w żaden sposób na koszty wierzyciela – działalność komornika „finansuje” dłużnik, jako strona postępowania, która nie spełniła dobrowolnie świadczenia na rzecz wierzyciela. Pomimo istnienia tytułu wykonawczego (np. nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności), który nakazywał pozwanemu zaspokojenie powoda.

Jeżeli egzekucja okaże się bezskuteczna – dłużnik pozostanie bezkarny, wierzyciel nie odzyska swoich pieniędzy, dodatkowo ponosząc koszty zaliczek, a komornik – nic nie zarobi. Takie życie.

Przy czym, co istotne, pomimo poniesienia przez wierzyciela kosztów zaliczek i nie uzyskania zwrotu kosztów pełnomocnika, wszystkie te kwoty formalnie obciążą dłużnika – na oryginale tytułu wykonawczego komornik umieści bowiem dodatkową pieczęć i wpisze te nowe „koszty” jako należące się wierzycielowi od dłużnika. Fizycznie nie zobaczysz tych pieniędzy, przynajmniej na razie, ale zawsze będziesz mógł za jakiś czas spróbować ponownie egzekucji. I jeżeli tym razem się uda – odzyskasz wszystkie koszty, także poprzedniego postępowania.

O tym, jak długo można dochodzić roszczenia pomimo bezskutecznej egzekucji, pisałem na blogu tutaj.

Dlatego tak ważne jest, by prawidłowo formułować wnioski w postępowaniu egzekucyjnym. Bez tego możesz nie odzyskać wszystkich przysługujących Ci pieniędzy. No i warto też wiedzieć, kiedy i jakie koszty obciążają wierzyciela a kiedy dłużnika. Bo w razie błędnego ich naliczenia (co może być dość dotkliwe) zawsze przysługuje skarga na czynności komornika. Trzeba tylko wiedzieć, jak z niej skorzystać – i czy są ku temu podstawy.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Większość wpisów na blogu kierowana jest do wierzycieli, trudno temu zaprzeczyć. Począwszy od wyboru komornika, przez wszczęcie egzekucji i instytucje postępowania egzekucyjnego (jak poszukiwanie majątku czy jego wyjawienie), na przedawnieniu roszczeń z prawomocnego wyroku kończąc. Podobnych wpisów jest zresztą więcej. Jednak dziś coś nie tylko dla wierzycieli, ale też dla dłużników. Bo temat kwoty wolnej od zajęcia powinien zainteresować obydwie strony postępowania egzekucyjnego.

Czym jest kwota wolna od zajęcia? Krótko mówiąc, to kwota pieniędzy zgromadzonych na rachunkach bankowych dłużnika, której komornikowi nie wolno ruszyć. Dłużnik może mieć więc wierzycieli na pęczki i pozajmowany cały majątek, a mimo to wyciągnąć kartę debetową w Biedronce i kupić sobie coś miłego. Dzisiejszy wpis jest o tyle istotny właśnie dla dłużników, że od 8 września 2016 r. (razem z wieloma innymi zmianami) zmienił się model ochrony przed komorniczym zajęciem pieniędzy znajdujących się na rachunku. Wielu dłużników po tej dacie mogło się bardzo zdziwić, gdy zamiast uśmiechu sprzedawcy i spakowanych zakupów usłyszeli „proszę spróbować jeszcze raz. Transakcja odrzucona”. Jeżeli jesteś wierzycielem – dowiedz się, jak piękne czasy nastały. Jeżeli dłużnikiem – przeczytaj, bo może jest jeszcze szansa, by zareagować. W końcu pieniędzy nie trzeba trzymać w banku, zawsze jest ponadczasowa skarpeta 😉

Przechodząc do rzeczy, jeszcze niedawno Prawo bankowe przewidywało kwotę wolną od zajęcia w wysokości 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia. Biorąc pod uwagę dane statystyczne z sierpnia 2016 r. była to równowartość 12 630,27 zł. Po nowelizacji przepisów kwota ta została ograniczona do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę, a więc aktualnie wynosi 1 387,50 zł. Jest różnica? Jest, i to drastyczna.

Co prawda dawna kwota wolna była kwotą niezależną od czasu – był to swego rodzaju limit, jaki przysługiwał dłużnikowi do momentu, gdy ten go przekroczył. Natomiast nowa kwota wolna przysługuje w każdym miesiącu, w jakim trwa zajęcie rachunku bankowego przez komornika. Ale i tak możliwości odłożenia pieniędzy na rachunkach bankowych zostały znacząco uszczuplone.

Ważne i warte zapamiętania jest, że kwota wolna dotyczy łącznie wszystkich rachunków bankowych posiadanych przez dłużnika we wszystkich bankach. Nie jest więc tak, że zakładając kolejne rachunki bankowe można tę kwotę sztucznie zwiększyć. Dodatkowo, kwota ta jest stała, niezależnie od liczby współposiadaczy rachunku. Inny przedsiębiorczy dłużnik mógłby chcieć wypłacić pieniądze z banku i coś za nie kupić, a w razie co zasłonić się tym, że sfinansował zakup z chronionych środków objętych kwotą wolną. Ale to nie tak. Jeżeli pieniądze opuszczą rachunek, nie ważne, czy wydane na coś innego, czy tylko wypłacone w bankomacie – natychmiast tracą przywileje i mogą zostać skutecznie zajęte przez komornika.

W praktyce zmiana ta wprowadziła niemałe zamieszanie, bo banki nie wiedzą od kiedy ją stosować i praktyka w tym zakresie jest niemal dowolna. Wydaje się jednak, że prawidłowo nowa kwota powinna znaleźć zastosowanie co do wszystkich zajęć rachunków bankowych, również w toku postępowań egzekucyjnych wszczętych przed tą datą.

Przy okazji wcześniejszej zmiany prawa (20 sierpnia tego roku) dodano też nowy przepis, wprost określający świadczenia nie podlegające zajęciu na rachunku bankowym dłużnika. Niezależnie od jakichkolwiek kwot. Komornik nie może więc zająć m.in. świadczeń alimentacyjnych, rodzinnych, z pomocy społecznej, czy świadczenia wychowawczego (potocznie określanego jako „500+„).

Słowem zakończenia, pozostaje obserwować jak przyjmie się zmiana przepisów i jakie owoce zbierze. Dłużnikom raz jeszcze polecam rozwagę w deponowaniu pieniędzy na rachunkach, a wierzycielom – jak najszybsze skorzystanie z nowej, „odblokowanej” puli w bankach ich dłużników.

Słonecznego tygodnia życzę, wszystkim 🙂

PS O rachunkach bankowych w egzekucji już pisałem – konkretnie o zajęciu rachunku przez internet.

Nie wiem czy wiesz, ale jedną z ważniejszych cech zawodów zaufania publicznego, takich jak zawód radcy prawnego, jest obowiązek przestrzegania określonych zasad etycznych. Zwykle są one formułowane w postaci kodeksów etyki zawodowej, oddzielnych dla każdego z zawodów, których przestrzegania pilnują właściwe organy samorządu zawodowego. W przypadku naruszenia zasad etyki przez członka samorządu grozi mu odpowiedzialność dyscyplinarna, zagrożona nawet karą pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

Zawód komornika sądowego również należy do zawodów zaufania publicznego. Dlatego też komornicy sądowi posiadają swój własny kodeks etyki, określający najważniejsze zasady, jakimi powinni kierować się w bieżącej pracy, ale też w życiu publicznym i prywatnym. Tak się składa, że 6 września 2016 r. samorząd komorniczy przyjął nowy Kodeks Etyki Zawodowej Komornika Sądowego. Jest to wydarzenie tym bardziej znaczące, że poprzedni kodeks pochodzi jeszcze z XX wieku, a konkretnie z 1999 r. W tym czasie wiele się zmieniło, tak w codziennym życiu każdego z nas, a więc również wierzycieli i dłużników, jak i w przepisach prawa, regulujących dochodzenie wierzytelności i ich egzekucję. Zmienił się świat i zmiany te wymagały przyjęcia nowych zasad etycznych, odpowiadających współczesnym wyzwaniom. Stąd zawód komornika sądowego zyskał nowy kodeks. A ja świetną okazję, by nie tylko podzielić się z Tobą nowiną o jego przyjęciu, ale też omówić jego najciekawsze postanowienia.

Czy jest podobny do kodeksu etyki radców prawnych? I czy płyną z niego jakieś cenne nauki dla wierzycieli i dłużników? Warto wiedzieć, jak prawidłowo powinien być wykonywany zawód komornika. Jeżeli Cię to interesuje – zapraszam do dalszej lektury.

Opinie o nowym kodeksie mówią, że powstał w odpowiedzi na bieżące wyzwania, jakie stoją przed komornikami, nie zaś jako uniwersalny zbiór zasad na kolejne dziesięciolecia. Jest to o tyle prawdopodobne, że trwają prace nad zupełnie nową ustawą o komornikach sądowych, której zmiana z pewnością może wpłynąć na sformułowane wcześniej zasady etyczne, także te w najnowszym kodeksie.

Już z preambuły można się dowiedzieć, że komornik jest funkcjonariuszem publicznym, przedstawicielem zawodu zaufania publicznego, a jego praca określana jest mianem służby na rzecz wymiaru sprawiedliwości. Najważniejsze obowiązki etyczne komorników to postępowanie zgodnie z prawem i sumieniem, dochowanie tajemnicy zawodowej, oraz kierowanie się zasadami godności, honoru, uczciwości i rzetelności. Kodeks etyki komorników sądowych obowiązuje nie tylko komorników (w tym emerytowanych), lecz również „uczniów” do tego zawodu, takich jak asesorzy i aplikanci komorniczy.

Komornik może udzielać informacji mediom, ale tylko w niezbędnym zakresie, uważając by nie działać na niekorzyść reputacji samorządu komorniczego. Nie może też publicznie komentować czynności służbowych innego komornika. Jednocześnie komorników obowiązuje całkowity zakaz reklamy, korzystania z usług pośredników, czy współpracy z firmami windykacyjnymi lub zajmującymi się handlem roszczeniami. Komornik może informować o wykonywaniu zawodu wyłącznie za pośrednictwem własnej strony internetowej.

Czy kodeks etyki komorników podobny jest do kodeksu etycznego radców prawnych? I tak i nie.

Tak, ponieważ obydwa kodeksy stawiają przed przedstawicielami zawodu zbliżone obowiązki i cele, jak kierowanie się w życiu i pracy godnością i uczciwością, dbanie o ciągłe doskonalenie zawodowe i rzetelne wykonywanie swoich czynności zawodowych.

Nie, ponieważ kodeks etyki radców prawnych zawiera wiele postanowień dotyczących stosunku radcy prawnego do klientów oraz organów państwowych i sądów. Wiele miejsca poświęca też obowiązkom radcy prawnego w zakresie zagwarantowania tajemnicy zawodowej i unikania konfliktu interesów. Kodeks etyki komorników koncentruje się zaś wyłącznie na relacjach pomiędzy komornikami i w stosunku do ich samorządu, w tym na zakazie konkurencji. Wobec dłużników i wierzycieli komornik ma postępować bezstronnie, rzetelnie i w zgodzie z przepisami. Troszczyć się o sprawność postępowania i stale podnosić swoje kwalifikacje zawodowe.

Komornik który naruszył zasady etyki powinien zgodnie z treścią kodeksu sam dążyć do tego, by niezwłocznie naprawić wyrządzoną swoim działaniem krzywdę.

Z ciekawszych postanowień kodeksu etyki trzeba wspomnieć o zakazie ekstrawagancji w zakresie ubioru i konieczności kierowania się zasadami etyki zwłaszcza w doborze otoczenia i stosunków towarzyskich.

Jakie znaczenie dla wierzycieli i dłużników ma odpowiedzialność dyscyplinarna komorników sądowych? Takie samo, jak w przypadku radców prawnych czy adwokatów – jeżeli komornik sądowy narusza zasady etyki każdy może zawiadomić odpowiednie organy dyscyplinarne samorządu zawodowego o podejrzeniu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego. Wówczas przeprowadzą one postępowanie, w wyniku którego komornik naruszający kodeks etyki może zostać ukarany. Kodeksy stoją więc na straży tego, by osoby mające do czynienia z przedstawicielami zawodów zaufania publicznego były dodatkowo chronione.

Warto więc znać zasady, jakimi powinni kierować się komornicy. I nie tylko oni 🙂

A co mówi kodeks etyki o relacji między komornikiem a wierzycielem? Otóż: Komornik, urzeczywistniając konstytucyjne prawo do sądu, obowiązany jest wykonywać czynności egzekucyjne na rzecz wierzyciela, zgodnie z interesem wymiaru sprawiedliwości, na podstawie tytułu wykonawczego i przepisów prawa. Tak jak często wspominam na blogu – to właśnie Ty, wierzycielu, jesteś gospodarzem postępowania egzekucyjnego! Widać to również w komorniczym kodeksie etyki.