Miesiąc: Kwiecień 2017

Czasami zdarza się, że sąd zamiast wydać po prostu wyrok wydaje wyrok zaoczny. Ta dziwnie brzmiąca nazwa może zaskoczyć powoda, a nawet wywołać zaniepokojenie. Bo przecież wyrok to wyrok, i o ile jest „wygrany”, to wszystko gra. Ale wyrok zaoczny, nawet uwzględniający powództwo, wydaje się czymś niewłaściwym.

Spróbujmy więc nieco oswoić to pojęcie, a może nawet się z nim zaprzyjaźnić. Bo wyrok zaoczny nierzadko niesie ze sobą więcej korzyści niż problemów 🙂

Zacznijmy od tego, kiedy i dlaczego sąd wydaje wyrok zaoczny? Sąd jest zobowiązany przepisami prawa wydać wyrok zaoczny zawsze wtedy, gdy pozwany zachowuje w procesie całkowitą bierność. Odbiera wszelkie pisma z sądu (zna więc treść pozwu i wie o terminach rozpraw), ale na żadne z nich nie odpisuje, nie składa wyjaśnień, a na rozprawie się po prostu nie pojawia. Jeżeli pozwany nie zażądał przeprowadzenia rozprawy pod swoją nieobecność to powyższe okoliczności nakazują sądowi zakończyć sprawę wyrokiem zaocznym.

Czym taki wyrok różni się od „zwykłego” wyroku? Przede wszystkim, sąd przyjmuje za prawdziwe twierdzenia powoda o okolicznościach faktycznych sprawy, chyba że budzą one uzasadnione wątpliwości. Jeżeli więc wersja przedstawiona przez stronę powodową brzmi sensownie i racjonalnie, wówczas sąd przyjmie ją za dobrą monetę. Zresztą, trudno byłoby postąpić inaczej, skoro pozwany ignoruje toczący się przeciwko niemu proces, nie podejmuje obrony i nawet nie stara się zwrócić uwagi sądu na to, że było inaczej niż przedstawia to powód.

Po drugie, sąd nadaje wyrokowi zaocznemu, który uwzględnia powództwo, rygor natychmiastowej wykonalności. To ułatwia szybszą egzekucję, a więc realizację roszczenia powoda.

A jak pozwany może bronić się przed wyrokiem zaocznym? Inaczej niż przed zwykłym. Zamiast bowiem wnieść apelację może złożyć sprzeciw. Sprzeciw wnosi się do sądu w terminie 2 tygodni od dnia doręczenia wyroku (który sąd doręcza obu stronom z urzędu), podnosząc w nim wszelkie twierdzenia i zarzuty, jakie są znane pozwanemu. Skuteczne wniesienie sprzeciwu sprawia, że ten sam sąd wyznacza kolejną rozprawę i po niej wydaje nowy wyrok, w którym wyrok zaoczny utrzymuje w mocy lub go uchyla i orzeka merytorycznie o sprawie. Przy apelacji od normalnego wyroku sprawa zostałaby przeniesiona do sądu drugiej instancji. Przy wyroku zaocznym tak się nie dzieje – sprzeciw jest bowiem momentem, w którym pozwany decyduje się jednak zaangażować w sprawę sądową i dostaje drugą szansę, by przedstawić swoje zdanie. Powyższe niestety sprawia, że postępowanie może ulec wydłużeniu. Ale na to nie ma już rady.

Od wydanego na skutek wniesienia sprzeciwu wyroku przysługuje apelacja na zasadach ogólnych.

Jeżeli jesteś pozwanym – nie ignoruj nigdy wyroku zaocznego. Jeżeli jesteś powodem – zachowaj czujność i bądź cierpliwy, niewykluczone, że to nie jest koniec Twojej sprawy.

Udanego tygodnia Ci życzę!

Niezależnie od tego, czy jesteś wierzycielem czy dłużnikiem, na pewno miewasz wątpliwości dotyczące swoich praw i obowiązków w postępowaniu egzekucyjnym lub też zastanawiasz się, co wolno, a czego nie komornikowi sądowemu. Wiem o tym, bo na co dzień odpowiadam na podobne pytania moich klientów i czytelników bloga, piszę o niuansach prawnych z dziedziny egzekucji i stosuję wiedzę o nich w mojej pracy zawodowej.

Tych jednak, którzy nie korzystają z pomocy prawnej radcy prawnego, powinna zainteresować wiadomość o działającej od dwóch tygodni infolinii Krajowej Rady Komorniczej, gdzie każdy zainteresowany może skorzystać z pomocy komorników sądowych i asesorów komorniczych, którzy udzielą informacji o procesie egzekucji komorniczej „z pierwszej ręki”. Konsultacje udzielane są bezpłatnie, a opłata za korzystanie z infolinii jest zgodna z taryfą operatora.

Szczególnie zainteresowanym polecam rozmowę z asesorem komorniczym Żanetą Anuszewską-Wójt, przeprowadzoną na antenie Polskiego Radia 24, w której była mowa o nowej infolinii. Wynika z niej, że jak dotąd z konsultacji korzystają głównie dłużnicy, a większość pytań dotyczy alimentów i świadczenia 500 plus.

Infolinia jest czynna w każdy wtorek (a więc również dzisiaj!) w godzinach od 9.00 do 15.00 pod numerem (22) 299 87 77.

Witajcie po Świętach! Kilka dni odpoczynku w gronie najbliższych pozytywnie nastraja do wytężonej pracy. Zwłaszcza, że już wtorek! 😉

Z okazji nadchodzących świąt Wielkiej Nocy wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom bloga życzę spędzenia tego wyjątkowego czasu w rozgrzewającej serca atmosferze spotkań z bliskimi, tak bardzo potrzebnej chwili wytchnienia od codziennych wyzwań oraz refleksji poświęconej wydarzeniom sprzed blisko 2 tys. lat.

Tradycyjnie już, do życzeń dołączam zdjęcie z domowego zacisza. Tym razem kartek pocztowych, które zdążyły dotrzeć przed świętami. Razem z żoną uwielbiamy wypisywać i otrzymywać kartki, wspaniale że ten zwyczaj nadal żyje i ma się dobrze 🙂

Pozdrawiam Was świątecznie,

Krzysztof Kozłowski

Mój blog dotyczy spraw sądowych i egzekucyjnych, prowadzonych przeciwko dłużnikom winnym Ci pieniądze. Jednakże właściwa „sprawa” nie zaczyna się wcale w sądzie, a już na pewno nie u komornika. Sprawa zaczyna się znacznie wcześniej, bo już z chwilą, gdy minął termin zapłaty, a Ty nie otrzymałeś swoich pieniędzy. Od Twojej reakcji w dużym stopniu zależy, czy i kiedy je odzyskasz. A także, jakim kosztem.

My prawnicy nazywamy czas pomiędzy powstaniem roszczenia a skierowaniem pozwu do sądu „etapem przedsądowym” sprawy. To czy on w ogóle zaistnieje wynika z okoliczności sprawy i postawy klienta, który może kierować się różnymi pobudkami. Osobiście w każdej sprawie zaczynam od zadania sobie i klientowi pytania, czy jego sprawę można zakończyć polubownie, bez konieczności wszczynania postępowania sądowego. Nie dlatego, że nie lubię chodzić na rozprawy (bo bardzo lubię :), ani ze względu na własny interes (sprawa sądowa oznacza wyższe wynagrodzenie dla prawnika, mnie opłaca się więc bardziej), ale ze względu na interes klienta – jego czas i pieniądze. Bo wiele spraw można skończyć już na etapie przedsądowym, bez ponoszenia wynagrodzeń prawników i opłat sądowych, bez miesięcy lub lat oczekiwania na wyrok i trzymania kciuków za komornika, żeby udało mu się znaleźć i zająć majątek dłużnika.

Wśród różnych metod polubownego rozwiązywania sporów (takich jak mediacja, zawezwanie do próby ugodowej, negocjacje etc.) do najprostszych i najtańszych należy z pewnością wezwanie do zapłaty. Jest to po prostu swego rodzaju monit, przypomnienie dłużnikowi, że jest Ci winien pieniądze i że mu nie odpuścisz. Że w razie co pójdziesz do sądu i będziesz walczył. To, czy faktycznie pójdziesz do sądu, to inna kwestia, bo czasami nie warto. Ale dłużnik musi wiedzieć, że jesteś na to gotowy. Ta świadomość może sprawić, że Ci zapłaci.

Co powinno zawierać wezwanie do zapłaty?

  • precyzyjne wskazanie kwoty, jaką jest Ci winien dłużnik, oraz wskazanie z czego ona wynika – z jakiej umowy między Wami, z jakich okoliczności faktycznych,
  • uzasadnienie żądania zapłaty – poprzez wskazanie, do kiedy miała ona nastąpić; wyjaśnienie, że wszystkie Twoje zobowiązania wobec dłużnika zostały spełnione, a więc on powinien dopełnić swoich,
  • uzasadnienie prawne – nie jest to element konieczny, ale wezwania dobrze uzasadnione prawnie są dużo skuteczniejsze, bo dłużnik może sam zobaczyć, że wierzyciel ma „argumenty” po swojej stronie,
  • wyznaczenie dłużnikowi dodatkowego terminu do zapłaty – w zależności od okoliczności sprawy może to być od kilku dni do nawet miesiąca, ważne żeby dłużnik miał realnie możliwość sprostać Twojemu żądaniu w wyznaczonym czasie,
  • wskazanie konsekwencji nie dochowania terminu – przez konieczność zapłaty odsetek ustawowych za opóźnienie i ryzyko skierowania sprawy do sądu,
  • Twój podpis.

Wezwanie wyślij koniecznie listem poleconym (będziesz miał dowód nadania i łatwo sprawdzisz datę doręczenia pisma dłużnikowi).

Dlaczego warto napisać wezwanie do zapłaty? Przede wszystkim dlatego, że samo wezwanie kosztuje niewiele (tak u prawnika, jak i pisane samodzielnie), wymaga niewiele czasu (zwykle daje się dłużnikowi 7 dni na reakcję, a potem można iść do sądu), a często skutkuje zapłatą przez dłużnika przynajmniej części kwoty bez konieczności wytoczenia powództwa. A nawet jeżeli pójdziesz ze sprawą do sądu – to wezwanie robi zawsze dobre wrażenie, bo pokazujesz się jako osoba racjonalna, która dała dłużnikowi dodatkową szansę na polubowne zakończenie sporu.

Czy warto zlecić sporządzenie wezwania do zapłaty radcy prawnemu? W prostych sprawach powinieneś poradzić sobie sam, wystarczy lektura tego wpisu. Jeżeli jednak Twoja sprawa jest bardziej skomplikowana lub nie jesteś pewien, czy rzeczywiście prawo jest po Twojej stronie i czy możesz skutecznie domagać się zapłaty – warto odwiedzić profesjonalistę. Zwłaszcza, że w razie braku reakcji dłużnika na wezwanie przygotuje on pozew i poprowadzi dalej sprawę, znając ją od podszewki. No i faktem jest, na co wskazuje również moje własne doświadczenie, że wezwanie do zapłaty podpisane przez radcę prawnego i wysłane z pieczątką kancelarii robi na dłużniku dużo większe wrażenie. Bo skoro zleciłeś sprawę prawnikowi to traktujesz sprawę poważnie, i raczej nie dasz za wygraną tak po prostu. A skoro tak, to może lepiej zapłacić od razu? Bez generowania kosztów? Na pewno! 🙂

Słonecznego tygodnia Ci życzę!

Tydzień temu (24 marca 2017 r.) miała miejsce interesująca konferencja międzynarodowa, zorganizowana przez Krajową Radę Komorniczą, na temat informatyzacji egzekucji sądowej w Polsce i na Litwie. W Warszawie spotkali się przedstawiciele uczelni wyższych, sądów i samorządów komorniczych z obydwu krajów, aby podzielić się swoimi doświadczeniami związanymi z wykorzystaniem nowoczesnych technologii na gruncie egzekucji.

Jak się okazało, polskie przepisy przewidujące informatyzację postępowania egzekucyjnego, w znacznej mierze wzorowano właśnie na prawodawstwie litewskim i doświadczeniach Litwinów. I właśnie perspektywa litewska była dla mnie najbardziej interesująca. Litwini zreformowali w 2003 r. egzekucję i zawód komornika, przechodząc od komornika sądowego będącego urzędnikiem państwowym do komornika działającego w dużym stopniu jak niezależny przedsiębiorca. Skuteczność egzekucji na Litwie wzrosła z około 3%  do 30%. Jednocześnie wprowadzono szereg mechanizmów znanych z polskiego prawa – komornicy obowiązkowo przynależą do samorządu zawodowego, posiadają ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej i muszą ukończyć studia prawnicze.

Na Litwie, podobnie jak u nas, opinia publiczna bierze ostatnio stronę dłużników. Tym jednak, co różni polskiego dłużnika od litewskiego, jest pragmatyczne podejście tego ostatniego. Na Litwie stosunkowo niewiele spraw trafia do egzekucji, ponieważ dłużnicy wiedzą, że w razie egzekucji komorniczej zapłacą znacznie więcej niż pierwotna wysokość długu. I dlatego też płacą długi sami z siebie. W Polsce mimo analogicznych zasad ponoszenia kosztów egzekucji dłużnicy nie wykazują aż takiej inicjatywy 😉 Trudno ocenić, z czego to wynika, ponieważ polscy komornicy nie są mniej skuteczni od swoich litewskich kolegów. Może mamy inną mentalność?

Ponieważ na Litwie licytacje elektroniczne (ruchomości i nieruchomości) funkcjonują już od dłuższego czasu, to tamtejsze sądownictwo musiało uporać się z zupełnie nowymi problemami. Takimi jak zarzut wylicytowania przedmiotu na aukcji online za pomyłkowo wpisaną cenę (np. z jednym zerem więcej, co robi niemałą różnicę), czy złożenie oferty po czasie aukcji (ale z przekroczeniem czasu jedynie o milisekundy). Surowe sankcje czekają na licytantów, którzy nie mieli prawa uczestniczyć w licytacji – grozi im nie tylko utrata wadium, ale nawet całej ceny, zapłaconej za wylicytowany przedmiot lub nieruchomość.

Litewscy komornicy mają dostęp online do wszystkich znaczących rejestrów państwowych i baz danych, a sama egzekucja prowadzona jest w przeważającej mierze w internecie, tak że ani wierzyciel ani dłużnik co do zasady nie stykają się osobiście z komornikiem.

Pominę wystąpienia polskich prelegentów, wszak z polskimi przepisami postępowania egzekucyjnego i doświadczeniami dłużników i wierzycieli mam do czynienia na co dzień. Napiszę tylko, że z utęsknieniem wypatruję uruchomienia w Polsce elektronicznego biura podawczego, które znacznie rozszerzy możliwości obecnych portali informacyjnych sądów.

Jeżeli masz jakieś doświadczenia z egzekucją na Litwie, podziel się nimi w komentarzu. Chętnie dowiem się na ten temat więcej. A teraz – udanego tygodnia Ci życzę!