Miesiąc: Listopad 2016

Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło niedawno projekt całkowicie nowej ustawy o komornikach sądowych, która miałaby obowiązywać już od 1 stycznia 2017 r., zastępując obecnie stosowaną ustawę z 1997 r. I choć aktualne prawo z pewnością wymaga wielu zmian, to trudno mi uwolnić się od niepokojącej myśli, że nowa ustawa zamiast poprawić skuteczność egzekucji i uszczelnić luki niegwarantujące ochrony dla praw wierzycieli – w centrum troski stawia dłużników. A więc ci, którzy nie dotrzymują zawartych umów, mają być chronieni, tak jakby to oni byli pokrzywdzeni.

Niestety, incydentalne przypadki nadużyć, jakich dopuszczają się czasami komornicy sądowi (tak jak przedstawiciele wszystkich innych profesji) posłużyły za wodę na młyn dla szukających sensacji mediów i prawodawstwa, które skutecznie pozyskuje elektorat. Smutne to i potencjalnie szkodliwe. Ponieważ stawianie w centrum dłużnika, którego rzekomo trzeba chronić przed komornikiem sądowym i chciwym wierzycielem, z pewnością nie służy „podniesieniu prestiżu zawodu komornika” (jak chciałby ustawodawca), i nie tworzy dobrej atmosfery wokół egzekucji sądowej ani pewności obrotu, tak ważnej dla przedsiębiorców.

A przecież wierzyciele to nie tylko firmy skupujące długi, ale też uczciwi przedsiębiorcy, samotni rodzice wychowujący małoletnie dzieci i inni normalni ludzie, którzy zostali oszukani przez drugą stronę zawartej umowy lub utracili pieniądze na skutek niefortunnych zdarzeń, jakie spotkały dłużnika. Owszem, różne są okoliczności i powody, dla których ludzie popadają w długi. Nie zawsze zależne od dłużników, nie zawsze przez nich zawinione. Czasem to po prostu wynik nieszczęśliwych zdarzeń lub lekkomyślności. Ale umów trzeba dotrzymywać, i choć prawo musi gwarantować (i gwarantuje, również to obecne) ochronę pewnego minimum egzystencji dłużników, to jednak podstawą musi być ochrona własności i mechanizm skutecznej egzekucji. Bo dzięki temu warto podejmować wysiłki i ryzyko, by pracować na swój dobrobyt. I niektórzy korzystają z tej drogi.

Od razu mówię, że projektu ustawy nie czytałem i opieram się wyłącznie na zapowiedziach Ministerstwa. To właśnie owe zapowiedzi chcę skomentować, bo choć ustawa przed uchwaleniem może się jeszcze zmienić, to same założenia prawodawcy i ich uzasadnienie pokazują wyraźnie, jaki jest kierunek. I do czego ma zmierzać nowa ustawa o komornikach sądowych.

W nowej ustawie komornicy sądowi mają zostać poddani znacznie baczniejszej kontroli ze strony organów państwowych, państwo ma również zajrzeć do portfeli komorników, ograniczając ich dochody. Opłaty egzekucyjne mają się stać należnościami publicznoprawnymi na rzecz Skarbu Państwa, z których komornik będzie otrzymywał jedynie „prowizję” z tytułu wykonywanej pracy. Prowizja ta będzie malała wraz ze wzrostem dochodów komornika, a więc najwięcej z opłat zachowają niewielkie kancelarie komornicze, podczas gdy praca tych największych stanie się znacznie mniej opłacalna. W mediach opisuje się to jako walkę z „hurtowniami” komorniczymi, a więc kancelariami, które prowadzą wiele tysięcy egzekucji rocznie. Czy to jednak oznacza, że sprawy prowadzą gorzej? Moje doświadczenia tego nie potwierdzają. Znam zarówno małe, jak i wielkie kancelarie komornicze, gdzie czynności egzekucyjne wykonywane są na ogół bez zarzutu.

Ograniczeniu ulec ma również możliwość wykonywania czynności egzekucyjnych przy pomocy zastępców – asesorów i aplikantów komorniczych. Na pozór wydaje się, że wykonywanie czynności przez doświadczonego komornika gwarantuje wyższą ich jakość oraz przestrzeganie przepisów i zasad etyki. Ale to niekoniecznie prawdziwy obraz. Prawda jest bowiem taka, że we wszystkich zawodach prawniczych znaczną część czynności wykonują osoby pretendujące do pełnego tytułu zawodowego, takie jak aplikanci. I choć czynią to pod okiem osób już doświadczonych, to pod względem zaangażowania i skrupulatności nierzadko je przewyższają. Bo są z przepisami i pewnymi rutynowymi czynności bardziej na „świeżo”, i wykazują dla nich więcej zapału.

Wzmocnione zostaną kompetencje nadzorcze prezesa sądu rejonowego i Ministra Sprawiedliwości. Kontrole w kancelariach komorniczych będą częstsze. Wszystkie czynności terenowe komornika mają zaś być rejestrowane na wideo. Policja ma uzyskać uprawnienie, by uczestnicząc w czynnościach egzekucyjnych mogła nakazać ich przerwanie, jeżeli uzna, że doszło do oczywistego naruszenia przez komornika przepisów, uzasadniającego podejrzenie popełnienia przestępstwa. Czyż powyższe zmiany nie kreują jak najgorszego wizerunku komornika? Którego trzeba przy każdej czynności nagrywać i pilnować przez Policję, która w razie czego powinna interweniować? Nie pasuje mi to do obrazu niezależnego funkcjonariusza publicznego, będącego organem egzekucyjnym. Choć z drugiej strony nagrywanie czynności egzekucyjnych może też ostudzić agresję niektórych dłużników, będąc zabezpieczeniem dla obydwu stron.

Kto wie, czy powyższe zmiany nie okażą się konstruktywne i jak będzie funkcjonowała nowa ustawa w praktyce. Zwiększony nadzór może rzeczywiście ograniczy incydentalne dziś przypadki nadużyć komorniczych (eliminując je zupełnie), a wspieranie niewielkich kancelarii pozwoli większej liczbie komorników osiągać godziwe przychody (w miejsce podziału na bogatych i biednych). Jednakże nie podoba mi się wizerunek komornika, jaki przebija z ministerialnych zapowiedzi. Obraz prawnika, który do tego stopnia zagraża dłużnikom, że trzeba go pilnować na każdym kroku i mieć w odwodzie służby porządkowe. Nie wspominając o dłużniku, który krzywdzi wierzyciela a wydaje się być ofiarą egzekucji, bo w końcu to jemu komornik chce zabrać pieniądze, mimo że on ich prawie nie ma i ledwie wiąże koniec z końcem…

Brzydki to obraz. Mam nadzieję, że finalna ustawa, a przynajmniej praktyka jej stosowania, okażą się inne. Jak będzie – zobaczymy już wkrótce.

Projekt nowej ustawy można znaleźć tutaj.

PS O nadzorze nad komornikami sądowymi pisałem również tutaj, a o nieuprawnionym generalizowaniu przeciwko komornikom w tym miejscu. Jeżeli zaś interesuje Cię etyka zawodowa komorników – zapraszam do lektury tego wpisu.

Czasami zastanawiam się, dlaczego my, Polacy, tak rzadko korzystamy z usług prawników. Oczywiście moje rozmyślania nie są jedynie akademickie, wręcz przeciwnie, mają wymiar praktyczny i leżą w ścisłym centrum mojego zainteresowania. Bo przecież częstsze korzystanie z profesjonalnego doradztwa prawnego oznacza więcej potencjalnych klientów, również dla mnie 🙂 Samorządy zawodowe radców prawnych i adwokatów czynią od pewnego już czasu wysiłki, żeby przybliżać społeczeństwu ideę korzystania z pomocy prawnej i podnosić świadomość co do praw, jakie przysługują na co dzień każdemu z nas, w najróżniejszych sytuacjach w jakich się znajdujemy lub ze względu na role, jakie pełnimy. Stąd radcowie prawni w szkołach gimnazjalnych i średnich, prowadzący lekcje o prawie, czy konkurs z wiedzy o prawie, zorganizowany po raz pierwszy w szkołach w całym kraju. Tego rodzaju akcje edukacyjne mają zaprocentować za kilkanaście lat wychowaniem pokolenia, które będzie bardziej świadome roli prawa w codziennym życiu i korzyści, jakie płyną z pomocy profesjonalistów.

Tylko czy branża prawnicza jest tu jedyna? Czy nie jest tak, że Polacy generalnie unikają korzystania z usług profesjonalistów, próbując na własną rękę (nierzadko z zadowalającym nawet skutkiem) poradzić sobie z problemem? Rzadko kiedy idziemy do informatyka, próbując raczej popytać po znajomych czy przeczytać w sieci, jak rozwiązać problem. Do lekarza też idziemy tylko wtedy, gdy choroba jest naprawdę poważna i domowe sposoby oraz dr Google rozkładają nad nią bezradnie ręce. Elektrykę i hydraulikę też każdy „prawdziwy facet” naprawia na własną rękę (o ile właśnie nie zalewa go woda).

Właśnie – woda. Do prawnika też wielu klientów trafia wtedy, gdy rura pękła, a woda zalewa całe mieszkanie. Albo gdy tolerowany przez lata drobny przeciek zdążył już zniszczyć podłogę, a pęknięcia nie da się już łatwo (i tanio) usunąć. Podczas gdy większości problemów prawnych można zaradzić znacznie wcześniej niż na etapie, gdy stają się one faktycznie poważnymi problemami. Czy to przez napisanie dobrej umowy, weryfikację stanu prawnego nieruchomości bądź spółki, polubowne zakończenie sporu, czy udzielenie wyczerpującej i zrozumiałej porady prawnej. Wówczas jest dużo czasu i wiele możliwych dróg postępowania, podczas gdy „pęknięta rura” oznacza zwykle jedynie próbę minimalizowania strat i kosztów, przy dużym nakładzie pracy (a więc czasu i, o ironio, pieniędzy), bez szans na prawdziwe „wygranie” sprawy.

Czasami słyszę, że ktoś ma sprawę dla prawnika i będzie musiał się nią zająć, ale obecnie nie ma czasu/jest zajęty/musi to ogarnąć. Klienci „nie mam czasu” pozwalają na to, by przeciek niszczył ich mieszkanie. Nawet do tego stopnia, że gdy wreszcie dzwonią do prawnika (bo robią to, w końcu!), to sprawa jest już przedawniona… Problem tkwi chyba znów w naszej mentalności, bo przecież prawnik jest właśnie od tego, by Twoją sprawę ogarnąć i się nią zająć. Prawnik nie zajmie Ci wiele czasu, bo to on będzie pracował nad Twoją sprawą a nie Ty. To korzyści płynące z usług profesjonalisty. Wystarczy więc zgarnąć do pudełka wszystkie dokumenty i przynieść je prawnikowi. On już je przejrzy i powie Ci, co najlepiej z nimi zrobić 🙂

Jeżeli więc masz jakąś sprawę do prawnika, jakąś rurę która przecieka, ale jeszcze (na szczęście!) nie eksplodowała, to zadzwoń/przyjdź/napisz sms-a/cokolwiek, ale skonsultuj się z profesjonalistą. Niekoniecznie ze mną, choć z radością Ci pomogę 🙂 Ale odezwij się do kogoś i pozwól prawnikowi działać, nim będzie za późno. Wierz mi, że warto.

Pozdrawiam Cię serdecznie!

Skuteczna egzekucja składa się z wielu elementów, ale jej podstawami są czas i posiadane informacje. Czas, ponieważ tempo reakcji wierzyciela na brak terminowej zapłaty przez dłużnika jest dla tego ostatniego wyraźnym sygnałem. Odzwierciedleniem tego, z kim ma do czynienia i czy może wypatrywać rajskiego przedawnienia, czy też powinien liczyć się ze zdecydowaną reakcją prawną wierzyciela. Informacje zaś dlatego, że znajomość sytuacji majątkowej dłużnika wprost przekłada się na możliwość sprawnego zaspokojenia wierzyciela, a przynajmniej na rzetelną ocenę, czy warto w ogóle prowadzić egzekucję.

Dziś chciałem przybliżyć Ci interesującą instytucję prawa, pozwalającą zdobyć nieco informacji o majątku dłużnika. Taką, która często przynosi miarodajne efekty, a nie wiąże się z dodatkowymi wydatkami (co do zasady, o czym dalej). Piszę o przysługującym wierzycielowi prawie żądania od komornika sądowego udzielenia informacji o postępowaniach egzekucyjnych, prowadzonych przeciwko jego dłużnikowi.

Instytucja ta, uregulowana w Kodeksie postępowania cywilnego, pozwala wierzycielowi posiadającemu tytuł wykonawczy (lub chociaż tytuł egzekucyjny), wydany przeciwko danemu dłużnikowi, zażądać od komornika sądowego (a w niektórych przypadkach także od sądu) informacji o tym dłużniku.

Do którego komornika można skierować wniosek o udzielenie informacji (oczywiście zaopatrzony w stosowne załączniki)? Otóż do tego, który faktycznie prowadzi egzekucję przeciwko dłużnikowi lub też jest właściwy do jej prowadzenia według przepisów ustawy (o właściwości komorników szerzej pisałem tutaj).

Jakich informacji można żądać od komornika? Przepisy wskazują, że wierzyciel może uzyskać informację, czy przeciwko dłużnikowi dany komornik prowadzi aktualnie postępowanie egzekucyjne, a jeżeli tak – to jakie są stosowane sposoby egzekucji, aktualny stan sprawy, oraz wysokość egzekwowanych roszczeń.

Co dają takie informacje? Bardzo wiele. Począwszy od możliwości przyłączenia się do skutecznej egzekucji, przez ustalenie składników majątku dłużnika, na ocenie szans pełnego zaspokojenia wierzytelności skończywszy. Wprawny wierzyciel lub jego pełnomocnik będzie wiedział, do którego komornika lub komorników najlepiej zwrócić się z żądaniem udzielenia informacji (bo niektórzy komornicy wiedzą więcej niż inni), jak w pełni wykorzystać zdobyte wiadomości, oraz co zrobić, gdy komornik nie chce udzielić informacji nieodpłatnie.

Ostatnie odnosi się bowiem do spornej, jak się okazuje, praktyki stosowania omawianej instytucji przez komorników. Większość z nich – moim zdaniem prawidłowo – udziela powyższych informacji całkowicie za darmo. Zdarzają się jednak komornicy żądający za udzielenie informacji opłaty (mimo braku podstaw prawnych do takiego żądania), a nawet tacy, którzy najpierw udzielają informacji, a później obciążają wierzyciela obowiązkiem uiszczenia opłaty. Na szczęście zdecydowana większość komorników w całym kraju udziela informacji nieodpłatnie, co czyni tę instytucję korzystną dla wierzycieli i pozwalającą im uzyskać przed wszczęciem właściwej egzekucji garść przydatnych informacji.

Pamiętaj, że każda wiadomość o majątku dłużnika może okazać się na wagę złota. A przynajmniej na wagę Twoich odzyskanych pieniędzy 😉 Warto próbować i korzystać z możliwości stworzonych przez prawo.

Udanego tygodnia Ci życzę!